Przedstawicielstwo w Polsce

Komisja Europejska

/poland/file/mainjpg-24_plmain.jpg

„Każdy naród widzi i słyszy siebie inaczej" – powiedział pisarz – publicysta Mariusz Szczygieł podczas spotkania zorganizowanego z okazji Dnia Tłumacza oraz Europejskiego Dnia Języków we Wrocławiu. Z naszym gościem rozmawialiśmy o tym, jak bardzo czeski różni się od polskiego, co sprawia szczególną trudność tłumaczom języka naszych południowo-zachodnich sąsiadów oraz skąd wzięła się u niego fascynacja Czechami. Spotkanie pt. „Z Widokiem na Czechy: za co lubimy Czechów" obyło się 26 września w Domu Europy.

26/09/2014

W dzisiejszym świecie znajomość języków obcych jest bardzo ważna, częstokroć są one podstawą komunikacji – zaznaczył otwierając spotkanie Jacek Wasik, tłumacz–pracownik Komisji Europejskiej. Unia Europejska posiada największą na świecie służbę tłumaczeniową, zatrudniającą ponad 2,5 tysiąca, które tłumaczą z 24 języków urzędowych Unii Europejskiej. Co roku obchodzą oni swoje święto 30 września, podczas Dnia Tłumacza.

Z tej okazji wrocławski Dom Europy odwiedził Mariusz Szczygieł, znawca języka czeskiego, pisarz, dziennikarz, laureat Europejskiej Nagrody Literackiej, który przy tłumaczeniach swoich książek od wielu lat współpracuje z Heleną Stachovą, uznaną tłumaczką języka polskiego.

Pisarz opowiedział o swojej pracy z Heleną Stachovą, która tłumaczeniem zajęła się już w wieku 16 lat. Przyznał, że niejednokrotnie tłumaczenia niektórych słów sprawiały im trudność, np. jak powiedzieć w języku czeskim, że czeska kultura się nie napina". Podkreślił on także, jak wielkie rozbieżności istnieją pomiędzy Polakami, a Czechami: U nas film „Miłość blondynki", to dramat psychologiczny, u Czechów to komedia – skomentował jedną z wielu pokazywanych na spotkaniu fotografii.

Podczas spotkania pisarz opowiedział także o początkach swojej fascynacji językiem czeskim. Nigdy nie potrafiłem nauczyć się angielskiego – zaznaczył. Czeski bardzo mi się spodobał w 2000 roku, podczas mojego wywiadu z Heleną Vondraczkovą. Podpowiedział także zebranym, że aby nauczyć się języka, można także sięgać po bardziej niekonwencjonalne metody, np. czytać na głos i tłumaczyć teksty piosenek.

Nie zabrakło także anegdot o Czechach, ich pochwały życia oraz kulturowej wieloznaczności, co bardzo dobrze, według publicysty, obrazują rzeźby czeskiego artysty Davida Černégo. Czechy, według Szczygła, to kraj wieloznaczny, którego mieszkańcy potrafią cieszyć się życiem i patrzeć na nie z dystansem oraz pewnym rodzajem czarnego humoru. Poznanie kultury i języka czeskiego może być dla Polaków fascynującą przygodą – podsumował.

/poland/file/mainjpg-23_plmain.jpg

Czy możemy oczekiwać, że Polska przyjmie wspólną walutę euro w najbliższej przyszłości? Czy obawy, że po wprowadzeniu nowej waluty nasze codzienne rachunki wzrosną, są uzasadnione? Czy przystąpienie do strefy euro wzmocni geopolityczne bezpieczeństwo Polski? Odpowiedzi na te i wiele podobnych pytań starali się znaleźć uczestnicy debaty p.t. „Euro – jak i kiedy?”, która odbyła się w środę 5 listopada na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

05/11/2014

W debacie na temat perspektyw przystąpienia Polski do strefy euro wzięli udział wybitni ekonomiści i znawcy tematyki: prof. Małgorzata Zaleska, członek Zarządu Narodowego Banku Polskiego, prof. Andrzej Gospodarowicz, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, oraz Bartosz Otachel – doradca ds. ekonomicznych w Przedstawicielstwie Komisji Europejskiej w Polsce. Dyskusję moderował Krzysztof Janoś, dziennikarz serwisu ekonomicznego Money.pl.


- Trzeba obalić mit, że wprowadzenie euro w Polsce doprowadzi do wzrostu cen – powiedziała na wstępie debaty prof. Zaleska odpowiadając na pytanie o konsekwencje przystąpienia Polski do strefy euro dla zwykłych obywateli. – Wzrost cen po przyjęciu euro nie jest automatycznym następstwem zmiany waluty - dodał z kolei prof. Gospodarowicz odpowiadając na to samo pytanie. - Takie zjawisko rzeczywiście miało miejsce w pierwszych krajach, które w 2002 r. wprowadziły do obiegu monety i banknoty euro. Od tego czasu wiele się jednak nauczyliśmy i w kolejnych krajach, takich jak np. Słowacja, które przystępowały do strefy euro później, zjawisko wzrostu cen praktycznie nie występowało. Ceny można było skutecznie kontrolować za pomocą tak prostych mechanizmów jak obowiązek podawania podwójnych cen – kontynuował swoją wypowiedź rektor Uniwersytetu Ekonomicznego.

 

- Przeciwnicy przystąpienia Polski do strefy euro często podają nośne medialnie argumenty przeciwko przyjęciu wspólnej europejskiej waluty, takie jak wspomniany już nieuchronny wzrost cen. Nie dodają jednak tego, że wraz przyjęciem euro nastąpi w Polsce presja na wzrost płac, kredyty staną się tańsze, w znaczniej mierze zmaleje ryzyko kursowe, którego skutki boleśnie odczuwają obywatele, którzy zaciągnęli w bankach kredyty w obcych walutach – dodała następnie prof. Zaleska. – Dzięki przyjęciu euro Polska będzie postrzegana w świecie, jako kraj wiarygodny, ze stabilną gospodarką i silną walutą. Nie można też zapominać o aspektach politycznych, takich jak zwiększenie bezpieczeństwa geopolitycznego Polski. Jest to szczególnie istotne w kontekście agresji Rosji na Ukrainę i rozbudzenia imperialnych marzeń o potędze w społeczeństwie rosyjskim – wtórował rektor Gospodarowicz.

 

- Polska zobowiązała się to przyjęcia euro przystępując do UE w 2004 r. Wówczas nie określono jednak daty zamiany złotego na euro. Aby zmiana waluty stała się faktem, trzeba spełnić określone traktatowo kryteria, które potwierdzają, że gospodarka jest stabilna. Niska inflacja i zrównoważone finanse publiczne są dobre dla rozwoju gospodarki. Trzeba również pamiętać, że konieczne jest przedstawienie korzyści z przyjęcia wspólnej waluty do jak najszerszego kręgu odbiorców, ponieważ euro będzie używane przez wszystkich obywateli. Ta informacja powinna być podana w możliwie prosty i przystępny sposób – dodał następnie Bartosz Otachel, ekspert z Komisji Europejskiej.

 

W dalszej części debaty nastąpiła wymiana poglądów ze zgromadzoną na sali publicznością, wśród której było bardzo wielu ekonomistów i studentów kierunków ekonomicznych. Pytania dotyczyły tematów związanych z walutą euro, jak np. zasadnością używania jednej waluty w krajach o tak różnych gospodarkach, jak np. Grecja czy Niemcy, czy kosztów związanych z pozostawaniem Polski poza strefą euro. Z odpowiedzi ekspertów na wszystkie te pytania można wyciągnąć ogólny wniosek, że korzyści związane z przystąpieniem Polski do strefy euro zdecydowanie przeważają nad kosztami.


Debatę na temat euro poprzedziło uroczyste otwarcie edukacyjnej wystawy pt. „Euro, waluta europejska". W uroczystości otwarcia wystawy wzięli udział prof. Małgorzata Zaleska, prof. Andrzej Gospodarowicz, Natalia Szczucka, dyrektor Przedstawicielstwa Regionalnego Komisji Europejskiej w Polsce, oraz Jan Szuba dyrektor Okręgowego Oddziału NBP we Wrocławiu.

 

Wystawę tę przygotowała Komisja Europejska, a jej prezentacja w Polsce możliwa jest dzięki pomocy i uprzejmości Narodowego Banku Polskiego. Ekspozycja została zaprezentowana po raz pierwszy w Brukseli w 2007 r. i od tamtego czasu odwiedziła już 10 krajów Unii Europejskiej i ponad 30 miast. W Polsce prezentowano ją dotąd w Poznaniu, Gdańsku, Rzeszowie, Bydgoszczy, Szczecinie, Olsztynie, Katowicach, Krakowie i Łodzi. 

 

Wystawa ma charakter edukacyjny i przedstawia historię wspólnej europejskiej waluty oraz proces, który doprowadził do utworzenia Unii Gospodarczej i Walutowej. Ekspozycja w atrakcyjny sposób prezentuje również znaczenie euro w dla obywateli Unii Europejskiej i rolę euro na świecie. Zawiera ona także cenne informacje na temat polityki gospodarczej UE i warunków przystąpienia nowych państw do strefy euro.

 

Wystawa jest adresowana do wszystkich osób zainteresowanych tematyką gospodarczą i ma służyć dostarczeniu rzetelnej informacji na temat waluty euro. Jest ona skierowana także do najmłodszych gości, dla których przygotowano specjalne atrakcje, interaktywne gry i ciekawe zabawy. Zwiedzający wystawę dowiedzą się również jak zabezpieczone są banknoty i monety euro, a także otrzymają pamiątkowy żeton oraz dyplom potwierdzający udział w wystawie.

/poland/file/mainjpg-22_plmain.jpg

Minęło już pół roku od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Nasze wyborcze decyzje właśnie przekuwane są w konkretne działania podejmowane przez Parlament Europejski i nową Komisję Europejską. Ale czy wiemy, co się teraz wydarzy i jak zmieniliśmy rzeczywistość polityczną w Europie? W piątek, 12 grudnia w Domu Europy we Wrocławiu odbyła się debata pt. „Co nowego w UE? Tym razem jest inaczej” zorganizowana w ramach cyklu seminariów „Z Widokiem na Europę”.

12/12/2014

Przedstawicielstwo Regionalne Komisji Europejskiej w Polsce wspólnie z Biurem Informacyjnym Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu zorganizowało kolejną już debatę w ramach znanego wielu wrocławianom cyklu „Z Widokiem na Europę”. Tym razem zaproszeni goście rozmawiali na temat programu działania nowej Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Jean-Claude Junckera oraz sytuacji politycznej w Unii Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego.

 

Wśród zaproszonych do debaty gości znaleźli się eksperci od spraw europejskich: Natalia Szczucka, Dyrektor Przedstawicielstwa Regionalnego Komisji Europejskiej, dr Melchior Szczepanik z Instytutu Spraw Publicznych w Warszawie, dr Krzysztof Biegun z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, członek sieci Team Europe, oraz Marek Pasztetnik, Prezes Zarządu Zachodniej Izby Gospodarczej. Debatę poprowadziła znana na Dolnym Śląsku dziennikarka specjalizująca się w tematyce europejskiej – redaktor Katarzyna Kaczorowska z Gazety Wrocławskiej.

 

Natalia Szczucka, dyrektor Przedstawicielstwa, rozpoczęła spotkanie, przedstawiając skład i program działań nowej Komisji Europejskiej. W swojej prezentacji dyrektor Szczucka skupiła się na przedstawieniu 10 priorytetów Przewodniczącego Komisji Jean-Claude Junckera i kierunkiem działań, Komisji Europejskiej w ciągu najbliższych 5 lat. – Nowa Komisja europejska to silny i dynamiczny zespół, który za swoje najważniejsze zadania uważa pokryzysową odbudowę Europy – powiedziała na wstępie swojego wystąpienia Natalia Szczucka. – Do najważniejszych zadań Przewodniczącego Jean-Claude Junckera należy przywrócenie zaufania obywateli do instytucji unijnych, skoncentrowanie polityki na najistotniejszych wyzwaniach, przed którymi stoją gospodarki i społeczeństwa państw członkowskich oraz wzmocnienie legitymacji demokratycznej instytucji UE. Te strategiczne cele zostaną osiągnięte przez realizację 10 szczegółowych priorytetów działania nowej Komisji Europejskiej – kontynuowała swoją wypowiedź Natalia Szczucka.

 

Zaproszeni na debatę eksperci omówili program Komisji Junckera w świetle obecnej sytuacji politycznej Unii Europejskiej. – Pojawienie się w Parlamencie Europejskim silnej reprezentacji partii antyeuropejskich jest szansą dla demokratycznych zmian – powiedział na wstępie dr Melchior Szczepanik komentując wyniki ostatnich wyborów europejskich.  – Parlament Europejski zawsze był burzliwy, ale wciąż kontroluje go silna centrowa większość złożona z partii chadeckich i socjaldemokratycznych. Dlatego proeuropejski kurs tej instytucji nie jest zagrożony. Obecność eurosceptyków w Parlamencie może ożywić debatę polityczną i wskazać na te elementy integracji europejskiej, które najmocniej doskwierają obywatelom w różnych krajach UE – kontynuował dr Szczepanik.

 

W UE widać podział na Europę dwóch prędkości. Jest to związane z zacieśnianiem integracji wokół strefy Euro. Część państw pozostaje z własnej woli poza tą strefą i wiele rozwiązań prawnych przyjmowanych w UE dotyczy tylko państw posługujących się walutą euro. W kuluarach instytucji UE coraz częściej dyskutuje się o powołaniu budżetu strefy euro. Dla Polski ważne jest, aby jak najszybciej dołączyć do głównego nurtu integracji europejskiej, ale ze względów politycznych jest bardzo mało prawdopodobne, że Polska przyjmie walutę euro w najbliższych latach - powiedział z kolei dr Krzysztof Biegun, odpowiadając na pytanie dotyczące przyszłości Polski w UE.

 

Marek Pasztetnik zaprezentował natomiast oczekiwania polskich przedsiębiorców wobec Komisji Junckera.  – Bardzo ważny dla przedsiębiorców jest Plan Inwestycyjny ogłoszony przez Przewodniczącego Komisji. Doprowadzać ma on do wpompowania w realną gospodarkę ok. 350 miliardów euro. Pieniądze te pochodzić będą w większości z banków i od prywatnych inwestorów. Wkład finansowy, jaki został zagwarantowany przez Komisję Europejską i Europejski Bank Inwestycyjny ma przede wszystkich rozwiązać problem ryzyka, jaki wiąże się z inwestycjami w duże przedsięwzięcia infrastrukturalne, na które Komisja Europejska chce skierować strumień pieniędzy, który ma doprowadzić do ożywienia gospodarczego w Europie – powiedział Prezes Zachodniej Izby Gospodarczej.

 

Kwestie społeczne były kolejnym tematem, jakim zajęli się rozmówcy. – Gospodarka i sprawy społeczne są ze sobą nierozerwalnie związane. Jeśli skupimy się tylko na ekonomii i zapomnimy o obywatelach, to UE upadnie, jak i wiele innych wielkich mocarstw w przeszłości – zaznaczyła Natalia Szczucka. – Popieram zdanie pani dyrektor – nadmienił dr Melchior Szczepaniak. – Komisja musi się teraz skoncentrować na gospodarce, ale z uwzględnieniem walki z bezrobociem, szczególnie osób młodych, bo to teraz największy problem społeczny w Europie. Reformy instytucjonalne w UE mają teraz charakter drugoplanowy – dodał przedstawiciel Instytutu Spraw Publicznych.

 

Krzysztof Biegun również podzielił zdanie pozostałych rozmówców na temat wagi spraw społecznych dla dalszego postępu integracji europejskiej. – Gospodarka i kwestie społeczne są ze sobą nierozerwalnie związane. Jeśli Komisja w pełni zrealizuje 3 z 10 zaplanowanych priorytetów, to będzie to już znaczący sukces. Każda z tych 10 rzeczy jest ważna, ale jest mało prawdopodobne, że wszystko się uda, choć trzymam kciuki za nową Komisję – dodał przedstawiciel Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

 

Po debacie ekspertów przyszła kolej na pytania z sali i rozmowę ze zgromadzoną publicznością. Dyskusja potoczyła się bardzo żywiołowo i trwała ponad godzinę. Gromadzeni goście interesowali się kwestiami gospodarczymi, a w szczególności Planem Inwestycyjnym Komisji Europejskiej oraz perspektywami na przyjęcie przez Polskę waluty euro w najbliższej przyszłości. Największe zainteresowanie wzbudził jednak temat Ukrainy i relacji Rosja-UE. W tym kontekście padło wiele pytań dotyczących reakcji Unii na działania Rosji względem Ukrainy oraz bezpieczeństwo energetyczne. – Te kwestie są bardzo ważne dla Polski i Polaków i powinny zostać zauważone w Brukseli – powiedział jeden z gości obecnych na debacie. Wymiana poglądów z ekspertami na ten temat trwała jeszcze w kuluarach po zakończeniu oficjalnej części debaty.

 

Inauguracja nowej Komisji Europejskiej i program działań ogłoszony przez jej nowego Przewodniczącego przyciągnął duże zainteresowanie dolnoślązaków. – Takie debaty są bardzo potrzebne i dobrze jest, że we Wrocławiu Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej stworzyło taką platformę do wymiany poglądów z obywatelami na temat różnych tematów związanych z integracją europejską – powiedziała na zakończenie jedna z uczestniczek spotkania.


Więcej informacji nowej Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Jean-Claude Junckera i jej programu można znaleźć pod poniższymi linkami:

 

/poland/file/mainjpg-21_plmain.jpg

Od ilu krajów bogatsza jest Polska? – zapytał Jan Hofmokl, przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, uczestników debaty „Z Widokiem na współpracę rozwojową”. Nie ma wymówek, jesteśmy zaliczani do bogatszych reprezentantów globu, a pomaganie i wspieranie innych, to odpowiedzialność każdego z nas. O tym, na czym polega współpraca rozwojowa, jak angażuje się w nią Unia Europejska i Polska oraz jak każdy obywatel może wpłynąć na losy świata rozmawialiśmy podczas spotkania inaugurującego Europejski Rok na rzecz Rozwoju. Debata odbyła się 24 lutego Domu Europy we Wrocławiu.

24/02/2015

Przedstawicielstwo Regionalne Komisji Europejskiej w Polsce wspólnie z Biurem Informacyjnym Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu zorganizowało pierwszą w tym roku debatę w ramach znanego już wrocławianom cyklu debat „Z Widokiem na Europę”.

Wśród zaproszonych do debaty gości znaleźli się: Agnieszka Skuratowicz, doradca Dyrektora Generalnego Dyrekcji Generalnej ds. Współpracy Międzynarodowej i Rozwoju Komisji Europejskiej, Jan Hofmokl, Zastępca Dyrektora ds. polityki rozwojowej UE i współpracy wielostronnej z Departamentu Współpracy Rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, Kamil Wyszkowski, Krajowy Przedstawiciel UN Global Compact oraz Aleksandra Minkiewicz z Fundacji Kultury Świata. Debatę moderował Filip Marczyński, dziennikarz Radia Wrocław. Po debacie można było także zobaczyć projekcję filmów przedstawiających polskie działania na rzecz współpracy rozwojowej, a także wystawę zdjęć.

Celem dzisiejszej debaty jest rozmowa, o tym, czym jest współpraca rozwojowa oraz jak można się przyłączyć do działania. Często spotykamy się ze stwierdzeniem, że pomaga Unia Europejska, czyli „jacyś oni”, a przecież Unia Europejska, to ,po prostu „my” – rozpoczął debatę Filip Marczyński.

Czym jest, współpraca rozwojowa? – pytała uczestników debaty Agnieszka Skuratowicz. Przez wielu pojęcie współpracy rozwojowej bywa mylone z pomocą humanitarną. Wspieranie rozwoju to nie tylko działania pomagające zapewnić ludziom z biedniejszych części świata minimum egzystencji. Rozwój, to szeroko zakrojone działania zmierzające do wyrównywania dysproporcji pomiędzy krajami wysoko rozwiniętymi, do jakich z pewnością należy zaliczyć państwa członkowskie Unii Europejskiej, a krajami, w których warunki socjalno-bytowe są niższe. Polityka rozwojowa powinna być częścią integralną polityk europejskich – dodała przedstawicielka Komisji Europejskiej. Rok 2015 ogłoszony został Europejskim Rokiem na rzecz Rozwoju. Jest to rok szczególnie ważny pod względem redefinicji strategii walki z ubóstwem. Zostanie ona zdefiniowana na kolejne 15 lat: Deklaracja Milenijna zostanie zastąpiona celami zrównoważonego rozwoju. Europejski Rok na Rzecz Rozwoju to także okazja, żeby rozpocząć szeroką debatę społeczną o zasadności współpracy rozwojowej, nie skupiając się tylko na kwestiach finansowych polityki rozwojowej.

Oczywiście, ważnym elementem współpracy rozwojowej są kwestie finansowe i rozwój gospodarczy, który dotyczy tworzenia nowych miejsc pracy, przy jednoczesnym zapewnieniu godnych warunków wynagradzania, bezpieczeństwa i higieny pracy oraz poszanowania godności człowieka. Warto, jednak zwrócić uwagę, że działania na rzecz rozwoju to także, a może przede wszystkim poprawa warunków bytowych osób zamieszkujących biedniejsze rejony świata. Mowa tu o wspieraniu edukacji, systemie opieki zdrowotnej, polityki rodzinnej, demokracji, czy szeroko rozumianej pomocy społecznej. Pojęcia współpracy rozwojowej nie należy, zatem utożsamiać jedynie ze wsparciem finansowym, co podkreślał Kamil Wyszkowski, nawiązując do terminu dyplomacji ekonomicznej. Współpraca i budowanie synergii pomiędzy sektorem rządowym, organizacjami pozarządowymi z sektorem prywatnym oraz akademickim jest podstawą sukcesu polityki rozwojowej.

Jan Hofmokl zaznaczył rolę poszczególnych państw członkowskich i obywateli Europy – wszystkich nas: Czy półtora miliarda złotych to dużo? – pytał przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jest to suma, jaką przeznacza Polska na działania wspierające wobec krajów rozwijających się, czyli siedem razy mniej, niż powinna przeznaczać.

Polska powinna wykorzystywać sukces reformy samorządowej, jesteśmy w stanie wdrażać sprawdzone już rozwiązania w krajach rozwijających się – kontynuował Jan Hofmokl.

Z drugiej strony Polska musi działać we współpracy z innymi krajami, tak, aby zapewnić odpowiednią jakość niesionej pomocy i proponować kompleksowe rozwiązania polityki rozwojowej. Warto także rozmawiać o naszych sukcesach, dodała Aleksandra Minkiewicz z Fundacji Kultury Świata. Polskie organizacje pozarządowe przede wszystkim wyróżnia to, że docierają tam, gdzie nie docierają inne organizacji, swoją aktywność skupiają na terenach poza miastowych, na rozwoju obszarów wiejskich, co sprawia, że pomoc niesiona przez polskie NGO jest wyjątkowa.

A jak w praktyczny sposób się zaangażować? Istnieją liczne programy, które przyjmują wolontariuszy. Natomiast zgłaszając się na nie, warto wziąć pod uwagę, że taki wolontariat to ciężka i odpowiedzialna praca – odpowiedziała Aleksandra Minkiewicz. Warto również zaznaczyć, że pracownicy organizacji pozarządowych do wysoko wykształceni specjaliści, którzy do wyjazdu przygotowują się bardzo skrupulatnie, a większość ich pracy stanowi pracy stanowi praca biurowa, a nie, jak mogłoby się wydawać zwiedzanie egzotycznych miejsc.

Dla tych, którzy nie zdecydują się na wyjazd i pomoc bezpośrednią istnieje możliwość zaangażowania się online. Więcej informacji dostępnych jest na stronie internetowej Dyrekcji Generalnej ds. Współpracy Międzynarodowej i Rozwoju Komisji Europejskiej oraz na stronie programu EU Aid Volunteers.

Zapraszamy także do odwiedzenia oficjalnej strony Europejskiego Roku na rzecz Rozwoju, na której znajdziecie Państwo najświeższe informacje o planowanych wydarzeniach oraz sposoby, w jaki można się zaangażować. Natomiast na stronie internetowej Polska Pomoc znajdziecie Państwo informacje, w których krajach i w jakim zakresie angażuje się Polska.

/poland/file/mainjpg-20_plmain.jpg

TTIP jest trochę jak potwór z Loch Ness, pojawia się na horyzoncie, ale nikt go tak naprawdę nie widział. Już czas, żeby otwarcie podjąć temat umowy handlowej UE-USA”, rozpoczął wrocławskie spotkanie na temat Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) redaktor Jacek Żakowski. O tym, czym tak naprawdę jest TTIP i kto na nim skorzysta oraz dlaczego wzbudza tyle emocji, rozmawialiśmy w Domu Europy we Wrocławiu, 17 marca.

17/03/2015

Wśród prelegentów spotkania „Z Widokiem na TTIP" znaleźli się Wojciech Talko, koordynator polityczny ds. negocjacji handlowych UE-USA z Dyrekcji Generalnej ds. Handlu Komisji Europejskiej, dr Bartosz Michalski z Zakładu Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych oraz Integracji Europejskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, Marek Pasztetnik, prezes Zarządu Zachodniej Izby Gospodarczej oraz dr Roland Zarzycki wrocławski aktywista i społecznik, współtwórca Fundacji 2B fair. Debatę poprowadził Jacek Żakowski, redaktor, polski dziennikarz i publicysta.

Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), to wielka szansa na nowy impuls dla rozwoju gospodarczego, którego Europa i Polska potrzebują. Dzięki TTIP może powstać największa strefa wolnego handlu na świecie, co oznacza szybszy wzrost gospodarczy i jeszcze więcej miejsc pracy.Komisija Europejska szacuje, że w wyniku zawarcia umowy unijna gospodarka może uzyskać 119 mld euro, czyli pomiędzy 0,3 - 0,5 procent PKB rocznie.

Potrzeba ułatwiania relacji handlowych i inwestycyjnych między Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską nie jest niczym nowym, istnieje długa tradycja współpracy kulturowej i ekonomicznej" – zaznaczył Wojciech Talko z Komisji Europejskiej.  Do tej pory jednak dyskusje koncentrowały się na rozwiązaniach sektorowych, w przypadku TTIP jest inaczej. Mandat negocjacyjny, jaki otrzymała Komisja Europejska od Rady UE, obejmuje zarówno zmniejszenie taryf celnych w wielu sektorach, współpracę w zakresie regulacji, jak i zmniejszenie tzw. barier pozataryfowych, podnoszących koszty działalności gospodarczej. TTIP to szansa na jednolite, wysokie i wspólne standardy, które będą mogły wpłynąć na ogół gospodarki światowej.

Umowa handlowa UE – USA jest także szansą dla polskich firm, co podkreślał prezes Zachodniej Izby Gospodarczej, Marek Pasztetnik. TTIP umożliwi każdej polskiej firmie sprzedaż swoich usług i towarów za oceanem, co w połączeniu z Internetem oraz innowacyjnością może być oknem na świat polskiego biznesu.

Negocjacje na temat TTIP, które rozpoczęły się w lipcu 2013 r., wzbudzają jednakże wiele emocji wśród społeczeństwa. Głównym zarzutem jest brak transparentności, co zaznaczył w swoim wystąpieniu Roland Zarzycki: Na temat TTIP powinno dyskutować się ze społeczeństwem. Europejczycy muszą mieć możliwość wyrażenia swoich opinii – podkreślił aktywista. Nie możemy wykładać wszystkich kart na stół, negocjacje trwają, ale Komisja podjęła działania ku większej przejrzystości – zaznaczył Wojciech Talko. Konsultacje społeczne oraz spotkania z udziałem przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego organizowane są regularnie, dokumenty negocjacyjne oraz zestawienia informacyjne zostały opublikowane na specjalnie utworzonej stronie internetowej. Tekst całego porozumienia zostanie podany do wiadomości publicznej po zakończeniu negocjacji, ale na długo przed jego podpisaniem i ratyfikacją. Tekst ten będzie przeanalizowany przez rządy państw UE i Parlament Europejski, którzy będą mogli go zatwierdzić lub odrzucić. 

Inną ważna kwestią podniesioną podczas debaty, m.in. przez dr Bartosza Michalskiego, była rola korporacji, faktyczny wpływ porozumienia na rozwój małych i średnich przedsiębiorstw oraz ochrona inwestorów, a w szczególności system rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem (ISDS). System ten umożliwia przedsiębiorstwom zagranicznym ubieganie się o odszkodowanie, gdy rząd przejął ich aktywa lub wprowadził przepisy, które mają zastosowanie wyłącznie do przedsiębiorstw zagranicznych i sprawiają, że ich inwestycja staje się bezwartościowa. Funkcjonuje on od dziesięcioleci, a państwa UE podpisały około 1400 umów o ochronie inwestycji zawierających ISDS. Komisja Europejska, podkreśla, że należy poprawić istniejący system ISDS. Przeprowadziła w tej sprawie konsultacje publiczne w Internecie w celu zebrania opinii na temat ochrony inwestycji i ISDS w ramach TTIP, a także aktywnie uczestniczy w opracowywaniu nowych zasad ONZ dotyczących ISDS.

Przeciwnicy podpisania TTIP wskazują również na możliwość obniżenia europejskich standardów w obszarze zdrowia i życia ludzkiego, zdrowia i dobrostanu zwierząt, środowiska i konsumentów. Warto jednakże zaznaczyć, że TTIP nie spowoduje unieważnienia, zniesienia ani zmiany przepisów prawa UE, wszelkie zmiany unijnych przepisów mające na celu liberalizację handlu muszą być zatwierdzone przez 28 państw członkowskich UE i Parlament Europejski.

Celem wrocławskiego spotkania w Domu Europy było otwarcie publicznej debaty na temat TTIP, a także obalenie mitów oraz wyjaśnienie nieporozumień związanych z negocjowanym partnerstwem handlowo – inwestycyjnym pomiędzy UE a USA. Debatę można było śledzić online oraz zadawać pytania prelegentom na platformie Twitter z wykorzystaniem #ZapytajoTTIP.

Debata „Z Widokiem na TTIP” zorganizowana została przez Przedstawicielstwo Regionalne Komisji Europejskiej w Polsce. Odbyła się w ramach cyklu „Z Widokiem na Europę”.


Więcej informacji o Transatlantyckim Partnerstwie w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP):

/poland/file/mainjpg-18_plmain.jpg

W poniedziałek, 1 czerwca, w Domu Europy odbyło się spotkanie dotyczące Europejskiego Funduszu na Rzecz Inwestycji i płynących z niego korzyści dla Europy oraz Polski. Zaproszonym gościem był poseł do Parlamentu Europejskiego, Bogdan Zdrojewski, autor opinii dla Komisji Kultury i Edukacji (CULT), przedstawiającej potencjalne zyski z nowej strategii inwestycyjnej.

01/06/2015

Plan przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera zakłada utworzenie Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych, którego celem jest realizacja Planu inwestycyjnego dla Europy i uruchomienie docelowo 315 mld euro w postaci inwestycji prywatnych i publicznych w całej Europie. Będzie on wspierał przede wszystkim inwestycje strategiczne, tj. infrastrukturę transportową i energetyczną, a także mniejsze przedsiębiorstwa zatrudniające poniżej 3 tysięcy pracowników.
 

Poseł do Parlamentu Europejskiego, Bogdan Zdrojewski podkreślał, że w przypadku założeń planu inwestycyjnego, pieniądze mające stymulować gospodarkę nie będą zależne od lokalnego wkładu, tak jak ma to miejsce w wypadku innych funduszy europejskich. Planowane dotacje nie są też pożyczką, ale bezzwrotną zachętą do inwestowania dla lokalnego biznesu. Co więcej, system rozdziału środków nie będzie zależny od „kopert narodowych", czyli odgórnie ustalonych limitów przypadających na poszczególne kraje UE. Najważniejsza będzie jakość przygotowania projektów. Zdrojewski zaznaczył, że w tym wypadku Polska może nie być w czołówce beneficjentów, tak jak ma to miejsce z budżetem UE, gdyż niektóre państwa członkowskie są już lepiej przygotowane do składania wniosków o dofinansowanie. Według posła do Parlamentu Europejskiego najkorzystniejszym okresem na wykorzystanie pieniędzy z planu Junckera są najbliższe dwa lata. Później, ze względu na planowane przez Komisję Europejską ograniczenia wydatków i bardziej skomplikowanych procedur, trudniej będzie pozyskać środki.

 

Były prezydent Wrocławia przyznał, że najlepszą strategią dla skorzystania ze środków z planu Junckera jest tworzenie dużych inwestycji z lokalnymi polskimi podwykonawcami. Inwestycje w projekty małe oraz takie, które będą wymagały importu niektórych produktów lub usług z zagranicy, nie pobudzą dostatecznie polskiej gospodarki. Zdrojewski podał przykład przemysłu energetycznego (fermy wiatrowe), który wymaga od Polski importu zagranicznych technologii oraz poszczególnych części.  Stwierdził również, że nie wszystkie regiony Polski mają tak sprawne izby gospodarcze jak Dolny Śląsk. Zrzeszając lokalnych przedsiębiorców, mogą stać w obronie lokalnych projektów i bronić ich i ich realizacji do samego końca. W poszczególne projekty będą musiały zainwestować przede wszystkim firmy. Jest to dodatkowy czynnik opłacalności przedsięwzięć, ponieważ podmioty prywatne nie będą chciały angażować się w inwestycje, które nie będą rentowne.


Utworzenie Funduszu jest odpowiedzią na kryzys gospodarczo-finansowy, wskutek którego poziom inwestycji w UE spadł o około 15% w stosunku do roku 2007. Według europejskich danych płynność na rynku inwestycyjnym jest zachowana, natomiast inwestorów nadal zniechęca niepewność w związku z perspektywą gospodarczą oraz obciążeniami administracyjnymi. W ciągu najbliższych trzech lat środki z Funduszu zarządzanego przez Europejski Bank Inwestycyjny przekazane zostaną na wsparcie projektów obciążonych dość dużym ryzykiem, co ma pozwolić uwolnić inwestycje sektora prywatnego. Dodatkowo Komisja Europejska planuje podjąć szereg działań mających na celu poprawę otoczenia biznesu w UE, stworzyć europejskie centrum doradztwa inwestycyjnego oraz wykaz europejskich projektów inwestycyjnych. Obecnie pomiędzy Parlamentem Europejskim a państwami członkowskimi trwają negocjacje w sprawie ostatecznego kształtu Funduszu. Prace powinny zakończyć się niebawem, tak, aby Fundusz był operacyjny już latem bieżącego roku.


Dodatkowe informacje na temat Planu Junckera:

/poland/file/mainjpg-17_plmain.jpg

Jeden na siedmiu mieszkańców Ziemi jest migrantem. Skąd bierze się powszechne, pejoratywne rozumienie pojęcia migracji?  Czy imigracja jest zagrożeniem czy może szansą dla Unii Europejskiej? Te i inne kwestie dotyczące migracji pojawiały się podczas debaty „Z Widokiem na Migracje", która odbyła się 9 czerwca w Domu Europy.

09/06/2015

Wśród prelegentów spotkania „Z Widokiem na Migracje" byli Bartłomiej Balcerzyk Ekspert ds. Polityki Azylowej Komisji Europejskiej z Dyrekcji Generalnej ds. Migracji i Spraw Wewnętrznych, Anna Rostocka Dyrektor Biura Krajowego, Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM), Anna Józefiak-Materna Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wrocławiu oraz Piotr Bystrianin Prezes Zarządu Fundacji Ocalenie. Debatę poprowadziła Katarzyna Kaczorowska redaktor Gazety Wrocławskiej.

Niedawne tragedie na Morzu Śródziemnym, zatonięcie setek osób, próbujących przedostać się do Europy oraz rosnąca liczba migrantów wskazują, jak bardzo aktualny jest obecnie temat migracji. W odpowiedzi na aktualną sytuację na morzu Śródziemnym Komisja Europejska 13 maja 2015 r. ogłosiła  program w zakresie migracji, w którym określono kompleksową koncepcję, mającą poprawić sposób radzenia sobie z kwestią migracji we wszystkich jej aspektach. Komisja Europejska przyjęła pierwsze inicjatywy dotyczące tego problemu, w tym relokację uchodźców i migrantów już przebywających na terenie UE – głównie we Włoszech i Grecji, oraz przyjęcie 20 tys. osób spoza Unii, uznanych przez ONZ za wymagające międzynarodowej ochrony. W ramach tego planu ponad 2,5 tys. migrantów może trafić do Polski, co wzbudziło dyskusję polskiej opinii publicznej.

Migracje często postrzegane są w sposób negatywny. Patrzymy na migracje przez pryzmat konfliktu i reagowania na sytuacje kryzysowe, natomiast zjawisko to występuje od zawsze, jest sposobem m.in. na rozwój ekonomiczny i walkę z biedą – wyjaśniała Anna Rostocka, Dyrektor Biura Krajowego IOM.

Występują cztery rodzaje migracji: migracja wewnątrz UE, legalna migracja, nielegalna migracja oraz azyl – tłumaczył Bartłomiej Balcerzyk z Komisji Europejskiej.  Zadaniem Unii Europejskiej jest ograniczać nielegalną migrację, organizować dobrowolne powroty nielegalnych imigrantów czy też osób o nieuregulowanym statucie pobytowym oraz chronić osoby ubiegające się o azyl. Polska, jak i każdy inny kraj przyjmujący imigrantów powinien zrównoważyć system poprzez regulacje prawne zapewniające przejrzyste, godne warunki pomocy, ale także informowanie osób o ich o prawach i obowiązkach.

Państwa UE próbują jak najlepiej dostosować swoje ustawodawstwo do zmieniającej się sytuacji demograficznej, ale jak podkreślano wielokrotnie podczas debaty, relacje pomiędzy migrantami a krajami ich przyjmującymi, powinny mieć charakter partnerski. Imigranci mają swoje oczekiwania oraz prawa, rozpoczynają jednakże funkcjonowanie w nowym społeczeństwie, które rządzi się pewnymi zasadami i którego częścią się stają. Patrząc przez pryzmat polityki migracyjnej należy rozróżnić kwestie migracji humanitarnej, a migracji zarobkowej, której jest więcej. Takie osoby przyjeżdżają, pracują i przyczyniają się do budowy rozwoju gospodarki, płacąc podatki – mówiła Anna Rostocka podkreślając, że bardzo ważna jest znajomość praw i obowiązków przez migrantów. – IOM od trzech lat prowadzi infolinię dla migrantów. Dziennie udziela około 80 konsultacji, co świadczy o tym, że migranci poszukują informacji w temacie swoich praw i obowiązków.

Niepokojące jest to, że w Europie niewiele krajów jest otwartych i wystarczająco  przygotowanych nie tylko na imigrantów legalnych, ale na osoby ubiegające się o azyl. – Liczba osób rejestrujących się o azyl w Unii Europejskiej w 2008 roku wynosiła 250 tysięcy, natomiast obecnie wzrosła do 650 tysięcy chętnych – mówił Bartłomiej Balcerzykz czego 70% podań rozpatruje tylko 5 państw członkowskich Unii Europejskiej. – Świadczy to o ogromnej potrzebie rozwijania trybu pomocy przesiedleńcom. Nie tylko państwa członkowskie powinny być otwarte na niesienie większej pomocy. Brakuje również odważnych przedsiębiorców, którzy umożliwialiby pracę obcokrajowcom. W Polsce wiele urzędów odpowiedzialnych za pomoc cudzoziemcom nie jest przygotowanych. Jest wiedza teoretyczna, przedstawione zostały gotowe rozwiązania, jednak brakuje praktyki działań. Obecnie takich osób nie jest dużo, ale co będzie za kilka lat, kiedy prawdopodobnie liczba migrantów wzrośnie – zastanawiała się Anna Józefiak-Materna.

Migracja to zarówno szansa, jak i wyzwanie dla Europy oraz każdego z nas. Komisja Europejska oczekuje od obywateli wspólnoty, tego by dążyli do integracji i długofalowego działania w dwustronnym procesie dostosowywania i integracji, sama zaś stawia sobie za priorytet niwelowanie problemów związanych z uzyskaniem azylu czy upraszczaniem procedur formalnych.


Strona IOM Polska dotycząca migrantów w Polsce:

/poland/file/mainjpg-15_plmain.jpg

26 czerwca odbyła się debata dotycząca relacji Unii Europejskiej z jej wschodnimi sąsiadami. Zaproszonymi gośćmi byli Bogumił Luft, były ambasador RP w Rumunii i Republice Mołdawii oraz Andrzej Brzeziecki, redaktor naczelny „Nowej Europy Wschodniej”. Panel poprowadził Piotr Andrusieczko, redaktor naczelny „Ukraińskiego Żurnala”.

26/06/2015

Spotkanie dotyczyło sytuacji geopolitycznej krajów tzw. sąsiedztwa wschodniego UE oraz przedstawienie priorytetów polityki zagranicznej UE wobec tych państw. Debatę poprzedziła relacja z pierwszej od ponad dekady oficjalnej delegacji PE na Białorusi, której przewodniczył europoseł Bogdan Zdrojewski.

 

Bogumił Luft zaznaczył, że obserwując obecne rosyjskie działania na wschodzie Ukrainy nie można wykluczyć scenariuszy, które mogą doprowadzić do powstania sytuacji analogicznej do przypadku Naddniestrza. Taki sterowany zewnętrznie twór polityczny destabilizowałby region oraz zamrażałby konflikt na wiele lat (Naddniestrze, które jest częścią Mołdawii, ogłosiło nieuznawaną na arenie międzynarodowej niepodległość w 1990 roku). Ambasador przyznał, że dostawy broni nie rozwiążą ukraińskiego problemu, jakim jest brak reform w każdej niemal dziedzinie - od gospodarki po administrację. Jego zdaniem skuteczność rosyjskiej polityki zagranicznej zwiększa nostalgia za Związkiem Radzieckim, którą Rosja potrafi doskonale rozgrywać zarówno wewnętrznie, jak i w swoich byłych republikach. To właśnie dzięki tęsknocie do okresu postrzeganego jako czas względnego spokoju i dobrobytu tak wiele regionów byłego ZSRR (Donieck, Abchazja, Naddniestrze, Białoruś) podporządkowało się polityce Kremla. Luft zaznaczył, że spośród wszystkich postsowieckich krajów, które tkwią w zawieszeniu między Rosją a Unią Europejską, jedyne Mołdawia ma teoretyczny potencjał na członkostwo w Unii w dającej się przewidzieć rzeczywistości (w 2014 roku podpisała umowę stowarzyszeniową).

 

Andrzej Brzeziecki przypominał, że brak bardziej spójnej reakcji starej Europy wobec konfliktu militarnego na Ukrainie i autorytaryzmu na Białorusi wynika z braku świadomości i niezrozumienia problemów tych państw. Rolą Polski powinno być przypominanie Unii Europejskiej o znaczeniu jej wschodnich sąsiadów i wpisaniu ich w europejski kontekst, zwłaszcza w dobie kryzysu humanitarnego w Syrii oraz sytuacji migrantów na Morzu Śródziemnym - tematów, które znacznie częściej można spotkać na łamach zachodnich gazet. Rozwiązaniem impasu powinno być prowadzenie wzmożonego dialogu między UE a jej wschodnimi sąsiadami, gdyż zamykanie granic doprowadzi tylko do eskalacji konfliktu. Trzeba też pamiętać, że największymi ofiarami sankcji gospodarczych są zawsze zwykli obywatele.

 

Moderator spotkania Piotr Andrusieczko, zawodowo relacjonujący konflikt militarny na wschodzie Ukrainy, przyznał rację dyskutantom, że sukces relacji UE ze wschodnimi partnerami zależy przede wszystkim od przeprowadzenia głębokich reform tych ostatnich. Pomimo swoich szczytnych idei, Partnerstwo Wschodnie jest dzisiaj spychane na boczny tor z powodu problemów wewnętrznych i zewnętrznych, takich jak groźba bankructwa Grecji, wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE, terroryzmu, czy napływ nielegalnych imigrantów.

 

W debacie zorganizowanej przez Przedstawicielstwo Regionalne Komisji Europejskiej w Polsce oraz Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego wzięło udział około 60 osób. Patronem spotkania był Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej.

/poland/file/mainjpg-14_plmain.jpg

10 lipca odbyła się debata nt. inauguracji prezydencji luksemburskiej w Radzie Europejskiej. Zaproszonymi gośćmi byli Krzysztof Bramorski, Konsul Honorowy Wielkiego Księstwa Luksemburg we Wrocławiu oraz europosłowie Lidia Geringer de Oedenberg i Bogdan Zdrojewski.

10/07/2015

Podczas spotkania europosłowie odnieśli się do priorytetów 12. prezydencji luksemburskiej, które w środę 8 lipca przedstawił w Parlamencie Europejskim premier Luksemburga Xavier Bettel, a które wrocławskim gościom biura zreferował Krzysztof Bramorski, Konsul Honorowy Wielkiego Księstwa Luksemburg we Wrocławiu (zobacz główne priorytety prezydencji - hiperlink do prezentacji).

 

Lidia Geringer de Oedenberg zwróciła uwagę na trzy szczególnie ważne z jej punktu widzenia sprawy, z którymi prezydencja luksemburska będzie musiała sobie poradzić w trakcie półrocznej kadencji. Wtedy Unia Europejska podejmie decyzje, które określą jej stanowisko wobec zadłużenia Grecji, problemu nielegalnej imigracji oraz utworzenia jednolitego rynku cyfrowego. Europoseł zauważyła, że mimo niewielkich rozmiarów, Luksemburg ma ogromne doświadczenie we współpracy międzynarodowej - 1 lipca objął już 12-stą w swojej historii prezydencję, a sam Benelux, czyli związek Belgii, Holandii i Luksemburga, jest starszy od Unii Europejskiej.

 

Poseł Bogdan Zdrojewski skoncentrował się na zagadnieniach gospodarczych, podkreślając rolę tzw. planu Junckera i transatlantyckiej umowy handlowej pomiędzy UE a USA. Według Bogdana Zdrojewskiego, to właśnie wart potencjalnie 315 mld euro plan stymulujący inwestycje będzie kluczowy przez najbliższe pół roku dla firm i przedsiębiorstw ubiegających się o fundusze, ponieważ ze względu na planowane przez Komisję Europejską ograniczenia wydatków i zaostrzenie procedur, pozyskiwanie środków będzie coraz trudniejsze. Więcej o planie Junckera pisaliśmy w podsumowaniu czerwcowego spotkania, które dotyczyło jego założeń i wpływu na polską gospodarkę.

 

Odnosząc się do umowy handlowej między UE i USA (TTIP), Poseł Zdrojewski stwierdził, że będzie ona zajmowała ważne miejsce wśród priorytetów prezydencji luksemburskiej. Choć przyznał, że nie jesteśmy w stanie oszacować dokładnego jej wpływu na poszczególne dziedziny europejskiej gospodarki, to suma korzyści powinna znacznie przekroczyć ewentualne straty w niektórych sektorach. Sam proces tworzenia i negocjacji umowy jest przejrzysty i jawny, a UE wyciągnęła stosowne wnioski z doświadczeń prac nad porozumieniem ACTA. Za problematyczną uznał kwestię sądów arbitrażowych, która otwiera możliwość zaskarżenia danego państwa przez prywatnego inwestora. Zaznaczył, że takie prawo nie dawałoby w tej chwili równych szans przedsiębiorcom polskim, którzy, aby dociekać swoich praw przed sądami w Stanach Zjednoczonych, musieliby wcześniej złożyć wniosek o wizę i otrzymać prawo do wjazdu na teren USA. Jeżeli obecna propozycja nie ulegnie zmianie w procesie negocjacyjnym między KE a rządem USA, Parlament Europejski- tak samo jak w przypadku ACTA - umowę może odrzucić. (więcej o TTIP).

 

Podczas dyskusji z publicznością szczególne zainteresowanie budził temat nielegalnej imigracji do UE. Odnosząc się do obecnego kryzysu europejskiej solidarności w sposobie rozwiązania tej kwestii, europoseł Zdrojewski wyraził obawę wobec groźby zawieszenia działania strefy Schengen w celu dokładniejszej kontroli i wykrycia nielegalnie przebywających imigrantów. Polska jest w strefie Schengen od 2007 roku, co gwarantuje obywatelom RP swobodny i niekontrolowany przepływ między większością państw UE. Również Konsul Honorowy Luksemburga odniósł się do kwestii przyjęcia przez Polskę 2000 uchodźców z dotkniętej obecnie wojną domową Syrii. Krzysztof Bramorski zaznaczył, że choć dla tak dużego państwa, jakim jest Polska, nie powinno stanowić to problemu, jednak źródłem potencjalnego ryzyka może być sposób osiedlenia uchodźców. Największą przeszkodą w asymilacji z Polakami byłoby zakwaterowanie Syryjczyków w jednym miejscu, tworząc lokalne getto i zamykając im szanse na zdrowe funkcjonowanie w społeczeństwie.

 

W spotkaniu organizowanym przez Przedstawicielstwo Regionalne Komisji Europejskiej oraz Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego wzięło udział ponad 70 osób.

/poland/file/mainjpg-13_plmain.jpg

Jak pobudzić inwestycje w krajach Unii Europejskiej? Czym jest i jak będzie funkcjonować Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych (EFSI)? Gdzie uzyskać pomoc techniczną przy przygotowaniu projektów inwestycyjnych? O szczegółach Planu Inwestycyjnego dla Europy i możliwościach uzyskania wsparcia ze strony EFSI rozmawialiśmy w piątek 27 listopada, podczas debaty „Z Widokiem na Plan Inwestycyjny dla Europy", która odbyła się w Domu Europy we Wrocławiu.

27/11/2015

Kolejna z cyklu debat „Z Widokiem na Europę”, organizowanych przez Przedstawicielstwo Regionalne Komisji Europejskiej w Polsce i Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu, poświęcona była Planowi Inwestycyjnemu dla Europy, nazywanemu również „Planem Junckera”. Wzięli w niej udział Tomasz Gibas, Doradca ds. ekonomicznych z Komisji Europejskiej, Piotr Michałowski, Dyrektor Biura Europejskiego Banku Inwestycyjnego w Polsce oraz Marek Pasztetnik, Prezes Zachodniej Izby Gospodarczej.

Kryzys w Europie na dobre zaczął się w roku 2009. On i późniejszy jego nawrót w latach 2012 – 2013 spowodowały ogromny spadek nakładów na inwestycje. Nie pomogło obniżanie stóp procentowych i stosowanie innych zachęt do inwestowania. Doszło do tego, że w krajach Unii Europejskiej nakłady inwestycyjne w roku 2014 były mniejsze niż 7 lat wcześniej - w 2007 r. Uznaje się, że w roku 2014 Unia Europejska wyszła z recesji, ale mimo to, w wielu krajach, nawet tych o silnych gospodarkach, poziom nowych inwestycji nadal spadał. W odpowiedzi na tę sytuację powstał Plan Inwestycyjny dla Europy.

Tomasz Gibas, Doradca ds. ekonomicznych w Komisji Europejskiej, wskazał, że gospodarcze priorytety Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Jean-Claude Junckera łączy jeden wspólny cel - tworzenie nowych miejsc pracy, pobudzanie wzrostu gospodarczego oraz zwiększanie inwestycji w realną gospodarkę. „Growth and jobs” (tj. „Wzrost gospodarczy i miejsca pracy") – tak po angielsku można w skrócie opisać cele działania Komisji Europejskiej w obszarze gospodarki. - Są trzy filary, na jakich opiera się Plan Inwestycyjny dla Europy: uruchomienie środków finansowych na inwestycje, zasilenie środkami gospodarki realnej oraz poprawa klimatu dla inwestycji – powiedział Tomasz Gibas, prezentując główne założenia Planu. Podkreślił on również, że jego twórcy zadbali, aby fundusze zmobilizowane w ramach Planu faktycznie trafiły do realnej gospodarki. Pomóc ma w tym stworzenie listy wiarygodnych projektów inwestycyjnych dostępnych na portalu European Investment Project Portal oraz doradztwo techniczne oferowane ze strony ekspertów Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Inwestycyjnego poprzez tzw. European Investment Advisory Hub.

- Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych to 21 miliardów euro pochodzących z unijnego budżetu i środków Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Te pieniądze stanowią fundusz gwarancyjny dla przedsiębiorców i banków, którzy zdecydują się skorzystać z możliwości inwestowania w określone przedsięwzięcia gospodarcze, jakie daje Plan Inwestycyjny dla Europy – powiedział podczas spotkania Tomasz Gibas. Przedstawił on też obecną sytuację gospodarczą w UE. - Ta się poprawia. Jeszcze nie tak dawno – kontynuował – wydawało się, że sprawy dotyczące gospodarki, w tym rozwiązania mające doprowadzić choćby do zmniejszenia ogromnego bezrobocia w krajach południa Europy, będą stanowiły dla Unii największe wyzwanie. Jednak historia napisała inny scenariusz. Zagrożenia terrorystyczne, kryzys związany z napływem uchodźców, brytyjskie referendum o pozostaniu w Unii wybiły się na pierwszy plan. O gospodarce zapominać jednak nie wolno.

W mijającym roku już nie tylko w Polsce, jak w latach poprzednich, ale i większości krajów zanotowano wzrost gospodarczy – niewielki, ale jednak widoczny. Ta tendencja ma zostać utrzymana także w roku 2016. Mimo to prywatny biznes nie jest chętny do podejmowania ryzyka inwestycyjnego. Nie pomogły tu nawet niemal zerowe stopy procentowe i rekordowo tani pieniądz. W tym obszarze gospodarki potrzebne są najwyraźniej dodatkowe zachęty.

Plan Inwestycyjny dla Europy ma przerwać trwający od pewnego czasu zastój w europejskiej gospodarce, między innymi poprzez wsparcie dla przedsiębiorców, które będzie polegało na przykład na udzielaniu gwarancji kredytowych. Niektóre przedsięwzięcia mogą być uznane za zbyt ryzykowne dla banków komercyjnych i mogą one po prostu odmówić wsparcia kredytowego. I tu właśnie wkraczać ma Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), który da swoją gwarancję – mówił podczas spotkania Piotr Michałowski, Dyrektor Biura Europejskiego Banku Inwestycyjnego w Polsce.

Do oceny projektów w ramach EBI powołany został specjalny zespół, który bada czy dana inwestycja może zostać sfinansowana w ramach „Planu Junckera”. Dobra wiadomość dla przedsiębiorców ubiegających się o wsparcie inwestycyjne się jest taka, że jeśli nawet wspomniany zespół ekspertów uzna, że dane przedsięwzięcie nie wiąże się ze znacznym ryzykiem, taki projekt nie traci jeszcze szans na finansowanie. Eksperci mogą wskazać inne możliwości pozyskania funduszy na jego realizację – kontynuował Michałowski.

Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) szacuje, że każde euro zabezpieczone przed nadmiernym ryzykiem w ramach gwarancji udzielanych przez Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych pozwoli pozyskać aż 15 euro od prywatnych inwestorów. - To pokazują dotychczasowe doświadczenia, i są to szacunki ostrożne, z całą pewnością nie nazbyt optymistyczne – powiedział Dyrektor Biura EBI w Polsce. - Pamiętać trzeba jednak, że pieniądze pochodzące ze środków zmobilizowanych w ramach Planu Inwestycyjnego dla Europy to pożyczki. Nie są to unijne dotacje do projektów, które dotąd tak licznie i skutecznie były wykorzystywane w Polsce. To w naszym kraju może mieć znaczenie dla popularności inwestycji gwarantowanych przez EBI – dodał Dyrektor Michałowski.

- Będą chętni. To są projekty bardzo lubiane przez przedsiębiorców. Od kilku lat trwa akcja związana z instrumentami „Jeremie” i ona stanowiła rodzaj przetarcia szlaku dla biznesu. Zainteresowani nauczyli się jak to robić. Przekonali się też, że tak jest po prostu taniej. Nie trzeba wciąż zastawiać całego swojego majątku, żeby działać i rozwijać swoją firmę – mówił Marek Pasztetnik, Prezes Zachodniej Izby Gospodarczej. - W „Planie Junckera” nie ma tak zwanych kwot narodowych – dodał – tutaj po prostu można powiedzieć, że kto pierwszy ten lepszy. Przestańmy więc oglądać się na innych i podejdźmy do sprawy pragmatycznie. Korzystajmy z tego, bo to może przynieść realne efekty w postaci rozwoju gospodarczego i zwiększenia liczby miejsc pracy w Polsce – powiedział Prezes Pasztetnik. - Warto ten program wspierać, warto dużo o nim wiedzieć i warto go propagować. Zachodnia Izba Gospodarcza będzie się aktywnie włączać w te działania – dodał na koniec przedstawiciel dolnośląskich przedsiębiorców.

- Takie same wymagania będą stosowane wobec wszystkich, niezależnie od tego, gdzie działają. Nikomu nie będzie łatwiej, czy trudniej – kryteria są jednakowe – powiedział Piotr Michałowski, opisując zasady, na jakich można będzie ubiegać się o finansowanie w ramach Planu Inwestycyjnego dla Europy. - Istotne są natomiast warunki, w jakich biznes działa, otoczenie prawne i regulacyjne może mieć decydujące znaczenie, zwłaszcza przy realizacji tych największych projektów – dodał przedstawiciel EBI.

- Taka świadomość istnieje także w Komisji Europejskiej i w państwach członkowskich UE – zauważył z kolei Tomasz Gibas - Tutaj w wielu obszarach potrzebne są jeszcze zmiany i usprawnienia. Bo „Plan Junckera” to nie tylko część dotycząca wsparcia przy finansowaniu dużych i bardziej ryzykownych projektów. Drugim tego planu jest właśnie doprowadzenie do poprawy regulacji prawnych i polepszenia tak zwanego otoczenia biznesu w Unii Europejskiej. - Jest jeszcze za wcześnie, by przewidywać, jaka część Planu Inwestycyjnego dla Europy mogłaby zostać zrealizowana w Polsce. Całość obejmuje 315 miliardów euro. Tyle środków ma zostać zainwestowane realną gospodarkę UE w ramach całego planu – stwierdził na koniec debaty przedstawiciel Komisji Europejskiej.

W spotkaniu udział wzięło ponad 70 osób, w tym przedsiębiorcy, przedstawiciele środowisk biznesowych i akademickich, przedstawiciele instytucji samorządowych z Dolnego Śląska, dziennikarze oraz studenci. Debata spotkała się z dużym zainteresowaniem gości, którzy podczas części otwartej zadawali prelegentom szczegółowe pytania dotyczące praktycznych aspektów realizacji Planu Junckera i aspektów technicznych związanych z EFSI. Podczas wydarzenia obecni byli także dziennikarze radia i telewizji, którzy po spotkaniu przeprowadzili wywiady z panelistami.

Więcej informacji na temat Planu Inwestycyjnego dla Europy można znaleźć tutaj.

Prezentacja KE


Spotkania „Z Widokiem na Europę" to wykłady i debaty z udziałem publiczności organizowane w formule otwartego salonu. Nazwa cyklu nawiązuje do wrocławskiego adresu Przedstawicielstwa Regionalnego Komisji Europejskiej na ulicy Widok 10.

Podczas debat „Z Widokiem na…” mieszkańcy Wrocławia mają możliwość spotkania się ze szczególnie interesującymi osobami, które zajmują się problemami i zagadnieniami związanymi z szeroko pojętą integracją europejską.

Pages

Subscribe to RSS - Komisja Europejska