Przedstawicielstwo w Polsce

Sosnowiecka debata o Europie

/poland/file/171023sosnowiecmainjpg_pl171023_sosnowiec_main.jpg

Sosnowiecka debata o Europie
©EC

Wspomnienia z czasów licealnych, refleksje na temat pracy w roli urzędnika krajowego i europejskiego, ocena stanu Unii i pozycji Polski we wspólnocie – tak wyglądało spotkanie Elżbiety Bieńkowskiej z uczniami IV Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Sosnowcu. Komisarz UE ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MŚP po latach powróciła do swojej szkoły. 

23/10/2017

/poland/file/171023sosnowiec1jpg_pl171023_sosnowiec_1.jpg

Sosnowiecka debata o Europie
©
Prawie dwugodzinne spotkanie łączyło w sobie elementy Dialogu Obywatelskiego oraz akcji Back to School, w której unijni urzędnicy wracają do swoich szkół, by opowiedzieć o karierze i pracy w instytucjach europejskich. Spotkanie poprowadzili uczniowie Agnieszka Starczewska i Igor Tomecki, a na scenie pani komisarz towarzyszyła Dobromiła Pałucha z DG EMPL, również absolwentka sosnowieckiego liceum.

Na początku rozmowy Elzbieta Bieńkowska podzieliła się wspomnieniami ze swoich czasów szkolnych. Jak mówiła, kiedyś bardzo przejmowała się nauką, jednak teraz za największą wartość wyniesioną z liceum uznaje trwające nadal przyjaźnie.

/poland/file/171023sosnowiec3jpg_pl171023_sosnowiec_3.jpg

Sosnowiecka debata o Europie
©
Głównym punktem spotkania była jednak rozmowa o przyszłości Europy, funkcjonowaniu Unii i pracy Komisji Europejskiej. Elżbieta Bieńkowska opowiedziała o tym, jak zmieniały się jej kompetencje przez lata pracy i czym różni się funkcja ministra kraju od roli komisarza UE. Podkreśliła, jak ważne jest to, aby interesować się sprawami europejskimi. - Unia Europejska polega na rozmowie i dążeniu do kompromisu, jeśli w tej rozmowie się nie uczestniczy, to zostaje się ze swoimi problemami samemu.

Pani komisarz skrytykowała ideę tzw. Europy dwóch prędkości. Podkreśliła, że Polska nie może być w Unii wyłącznie formalnie, ale że musi być silnym krajem, liderem swojego regionu. W jej ocenie, "Europa dwóch prędkości" to pomysł niebezpieczny dla Polski nie tylko z punktu widzenia geopolityki, ale także życia codziennego obywateli.

/poland/file/171023sosnowiec2jpg_pl171023_sosnowiec_2.jpg

Sosnowiecka debata o Europie
©
Odpowiadając sporu między KE a Polską w sprawie praworządności, Elżbieta Bieńkowska wyraziła nadzieję, że polski deklarowany euroentuzjazm jest prawdziwy. Przypomniała nastroje towarzyszące rozmowom negocjacyjnym i wstąpieniu Polski do UE: - My nie wchodziliśmy do Unii Europejskiej dla pieniędzy. Wchodziliśmy do Unii, bo jesteśmy Europejczykami, bo nasza kultura jest kulturą Europy Zachodniej. Pieniądze przyszły, bo takie są zasady, ale to nie był nasz cel. (…) Nie ma instrumentów twardych, żeby kogoś z Unii wyrzucić. A nawet wprowadzenie sankcji jest bardzo trudne. Jeśli jednak tak dużego i poważnego kraju jak Polska nie ma przy stole, jeśli własnowolnie rezygnuje z przewodzenia tej części Europy, to skazuje się sam na marginalizację. Polsce bardzo długo zajmie odbudowanie pozycji w Unii Europejskiej. Może wydaje się nam to mniej ważne, ale to ma wpływ na życie codzienne. Ubolewam nad tym, że ludzie tego nie czują. Jesteśmy wieloma więzami połączeni z UE i to czy nas się słucha, ma przełożenie na nasze życie.

Podczas rozmowy poruszone zostały również tematy takie jak: negocjacje w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, plany upraszczania i ujednolicania systemów ubezpieczeniowych w krajach członkowskich, ułatwianie i polepszanie działania wspólnego rynku oraz wspieranie przedsiębiorczości w UE.