Ścieżka nawigacji


PRZYDATNE LINKI
Wniosek o patronat honorowy Komisji Europejskiej
Komisarze
Łotewska prezydencja w UE
Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego
10 lat Polski w UE
Infolinia Europe Direct
Portal Unii Europejskiej
Twoja Europa
Europejski portal e-sprawiedliwość
Strona z konsultacjami społecznymi prowadzonymi przez Komisję Europejską
Opuszczają Państwo portal Europa i wchodzą na inną stronę internetową, której polityka ochrony prywatności może się różnić od tej w portalu Europa.
Kącik dla dzieci
Kącik dla nauczycieli
SOLVIT
Europejskie Centrum Konsumenckie POLSKA
Opuszczają Państwo stronę Komisji Europejskiej i wchodzą na stronę EURANET - to wspólne przedsięwzięcie kilkunastu radiofonii europejskich poświęcone tematyce UE
Transatlantycka umowa o wolnym handlu – kto na niej skorzysta?
Wyślij tę stronę pocztą elektronicznąWyślij tę stronę pocztą elektronicznąPrintPrint

07/02/2014 16:55:07

SPECJALNIE DLA NAS* dr Ewa Kaliszuk**, profesor w Instytucie Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur, analizuje tworzące się właśnie Transatlantyckie Partnerstwo na rzecz Handlu i Inwestycji. Jeśli negocjacje UE – USA zakończą się sukcesem, niebawem na gospodarczej mapie świata pojawi się największa strefa wolnego handlu. Jakie przyniesie korzyści po obu stronach Atlantyku i czy będą one odczuwalne dla szeregowego konsumenta?

    Transatlantycka umowa o wolnym handlu – kto na niej skorzysta?

    W lipcu 2013 r. Stany Zjednoczone i Unia Europejska (UE), w imieniu 28 państw członkowskich, rozpoczęły rokowania o utworzeniu największej w świecie strefy wolnego handlu. Celem szeroko zakrojonej umowy, która ustanowi Transatlantyckie Partnerstwo na rzecz Handlu i Inwestycji (TTIP), jest usunięcie taryfowych i pozataryfowych barier w handlu towarami i usługami między obu partnerami, a także stworzenie przedsiębiorstwom lepszych warunków inwestowania. W marcu 2014 r. planowana jest czwarta runda rozmów.

    Przed rozpoczęciem rokowań Komisja Europejska zamówiła ocenę potencjalnych skutków umowy transatlantyckiej m.in. w firmie konsultingowej Ecorys Nederland oraz w londyńskim Ośrodku Badań Polityki Gospodarczej (CEPR)[1]. Szacunek potencjalnych skutków gospodarczych, społecznych i środowiskowych przeprowadzono wykorzystując różne techniki badawcze, w tym modele ekonometryczne, i przyjmując różne warianty liberalizacji handlu między UE a USA. W opracowaniu Ecorysu, w scenariuszu ambitnym, założono, że zostaną zniesione wszystkie „negocjowalne” (actionable)[2] środki pozataryfowe (NTB) oraz niepotrzebne przepisy i przeszkody biurokratyczne utrudniające wzajemny handel, w wariancie bardziej realistycznym – że zostanie wyeliminowana połowa z nich[3]. W scenariuszach przyjętych przez CEPR założenia były skromniejsze (odnosiły się jednak do wszystkich środków pozataryfowych, a nie tylko do „negocjowalnych”) – w mniej ambitnym koszty handlowe ponoszone z powodu istniejących NTB miałyby zmaleć o 10%, w ambitniejszym – o 25%[4]. Przy takich założeniach, według szacunków Ecorys, dochody gospodarstw unijnych wzrosłyby o 0,1%-0,7%, a amerykańskich o 0,1-0,3%[5]. Z kolei CEPR oszacował dodatkowe roczne dochody przeciętnego czteroosobowego gospodarstwa domowego w UE po wejściu umowy w pełni w życie na 545 euro, a rodziny amerykańskiej na 655 euro[6].

    Dostrzeżenie, że nie wszystkie środki, uważane przez środowiska gospodarcze za przeszkody w prowadzeniu biznesu (nazywane często trade irritants), mogą być zniesione, jest bardzo trafne. Wiele z nich wprowadzono przecież dla ochrony życia i zdrowia ludzi, dobrostanu zwierząt, środowiska lub interesów konsumentów. Niektóre bariery, jak np. różne jednostki miary, wynikają z uwarunkowań kulturowych. Wysoki poziom ochrony uważany jest przez społeczeństwo europejskie i amerykańskie za ważną zdobycz socjalną. Dlatego plany zniesienia środków pozataryfowych i zbliżenia przepisów obowiązujących w UE i USA wzbudziły niepokój organizacji konsumenckich, ekologicznych i innych grup społecznych. Obawiają się one, że przyjęcie wspólnych norm lub zasady wzajemnego uznawania w wielu przypadkach doprowadzi do obniżenia standardów („równanie w dół”) ze szkodą dla konsumentów[7]. Negocjatorzy obu stron zapewniają, że poziom ochrony nie będzie obniżony. Nie będzie żadnego kompromisu w kwestii bezpieczeństwa, ochrony konsumenta czy środowiska. Większa zgodność przepisów – przekonują - nie oznacza przyjęcia najniższego wspólnego mianownika, lecz raczej eliminowanie niepotrzebnych różnic[8].

    Wiele zastrzeżeń wspomnianych grup budzi również planowany system rozstrzygania sporów między inwestorami a państwem (Investor State Dispute Settlement - ISDS). Podejrzewa się, że umożliwi on inwestorom amerykańskim (i vice-versa) zaskarżanie przed zagranicznym trybunałem arbitrażowym decyzji rządów państw UE, ilekroć uznają oni, że prawodawstwo tych krajów w dziedzinie zdrowia publicznego, ochrony środowiska lub ochrony społecznej narusza warunki umowy[9]. Perspektywa wypłacania wysokich odszkodowań i ponoszenia kosztów procesów sądowych mogłaby – zdaniem oponentów – negatywnie wpływać na aktywność rządów w ustanawianiu praw chroniących interes społeczny[10]. Ze względu na wielkie zainteresowanie opinii publicznej systemem ISDS, w styczniu 2014 r. Komisja rozpoczęła trzymiesięczne publiczne konsultacje.

    W debacie poświęconej umowie transatlantyckiej zauważalna jest wyraźna dychotomia: podczas gdy w wypowiedziach przedstawicieli biznesu, zarówno amerykańskiego, jak i europejskiego przeważają tony optymistyczne, to w wypowiedziach przedstawicieli konsumentów, także organizacji proekologicznych, dominują tony pesymistyczne, a nawet alarmistyczne. Są one szczególnie silne w Europie, w której poziom ochrony w wielu dziedzinach uważany jest za przeciętnie wyższy niż w USA. Natomiast w środowisku amerykańskim, oprócz obaw o obniżenie standardów, zwłaszcza wywalczonych w ostatnich latach w sferze finansów (ustawa Dodda-Franka o reformie Wall Street i ochronie konsumenta z 2010 r., ustanawiająca m.in. Urząd Finansowej Ochrony Konsumentów[11]), wyrażana jest nadzieja, że efektem rokowań będzie przyjęcie wyższych w wielu przypadkach norm europejskich. Trudno w tej fazie rokowań powiedzieć, na ile obawy jednych, a optymizm drugich są uzasadnione. Większość opracowań analizujących skutki umowy TTIP koncentruje się na korzyściach dla producentów, usługodawców, handlowców i inwestorów. Warto zastanowić się głębiej, jakie potencjalne korzyści umowa TTIP mogłaby przynieść konsumentom. Rozpatrując czysto teoretycznie – wszak znamy tylko wstępny zakres umowy – korzyści te dla konsumentów europejskich mogłyby być następujące:

    1. W handlu towarami

    • Niższe ceny. Ceny detaliczne towarów importowanych z USA spadną dzięki obniżeniu/zniesieniu ceł przywozowych oraz niższym kosztom wprowadzenia tych towarów na rynek UE po zniesieniu barier pozataryfowych (np. wymogu przeprowadzania podwójnych testów), a unijnych dzięki tańszemu importowi dóbr pośrednich. W wyniku lepszej alokacji zasobów, zwiększonej produktywności firm europejskich i ostrzejszej konkurencji na rynku UE powinny zmaleć koszty produkcji, a więc potencjalnie także ceny detaliczne.
    • Szerszy wybór towarów, także wyższej jakości. Konsumenci będą mieli większy wybór towarów substytucyjnych, ponieważ korzyści skali produkcji na rozszerzonym rynku będą stymulowały rozwój handlu wewnątrzgałęziowego. Aby sprostać presji konkurencyjnej, przedsiębiorstwa będą wykorzystywać także pozacenowe czynniki konkurencyjności, oferując klientom towary o lepszych parametrach (zużycia energii, hałasu, itp.), spełniające nowe funkcje czy zaspakajające potrzebę wyróżnienia, prestiżu itp.
    • Większe bezpieczeństwo (żywności, zabawek, urządzeń elektrycznych itp.) w przypadku przyjęcia norm partnera o wyższym poziomie ochrony („równanie w górę”).

    Niższe ceny i większy wybór towarów mają szczególnie znaczenie dla gospodarstw o niższych dochodach.

    2. W handlu usługami

    • Niższe ceny usług dzięki większej konkurencji na rynku.
    •  Dostęp do nowych usług.
    •  Wyższy poziom usług (sprawniejsza obsługa, krótszy czas oczekiwania itp.).

    3. W sferze pozaekonomicznej

    •  W dziedzinie zdrowia publicznego (dostęp do nowych leków, sprzętu medycznego, lepsza profilaktyka itp.).
    • W dziedzinie bezpieczeństwa publicznego (systemy szybkiego powiadamiania o niebezpieczeństwie, sprawniejsze zarządzanie ryzykiem).
    • Ochrona środowiska (nowe rozwiązania proekologiczne, zmniejszenie emisji hałasu i zanieczyszczeń, rekultywacja terenów poprzemysłowych, poprawa jakości wody pitnej itp.).
    •  Kultura, edukacja – łatwiejszy dostęp do zasobów nauki i kultury, nowe możliwości atrakcyjnego spędzania czasu, większa różnorodność kulturowa.

    Niżej poddajemy weryfikacji niektóre z tych teoretycznych rozważań, uwzględniając dostępne informacje, stanowiska stron oraz burzliwą momentami dyskusję nad rozwiązaniem spornych kwestii. Biorąc pod uwagę oczekiwania producentów i inwestorów, należy spodziewać się, że w praktyce korzyści dla konsumentów będę znacznie skromniejsze.

    Ad. 1 Handel towarami

    Zgodnie z propozycją grupy roboczej wysokiego szczebla, wszystkie cła mają być zniesione – większość z dniem wejścia umowy w życie, a pozostałe – z wyjątkiem ceł na towary najwrażliwsze – w możliwie jak najkrótszym czasie[12]. Można by więc oczekiwać znacznych efektów handlowych, w tym spadku cen detalicznych (w 2012 r. wartość pobranych w UE ceł wyniosła 16,3 mld euro[13]). Powszechnie uważa się jednak, że zniesienie ceł w handlu UE-USA nie przyniesie wielkich efektów handlowych z powodu przeciętnie niskich stawek celnych, zwłaszcza na towary przemysłowe (w UE – 4,2%, w USA- 3,2%[14]). W 2011 r. w unijnym imporcie z USA średnia stawka ważona na towary przemysłowe wynosiła 2,3%, na rolne – 8,6%, a znaczna część wartości importu odbywała się na warunkach bezcłowych (por. tab. 1). Warto zauważyć, że w przypadku towarów przemysłowych udział importu bezcłowego był o ponad 8 punktów procentowych wyższy niż w imporcie unijnym tych towarów ogółem, co wzmacnia tezę o niewielkich potencjalnych efektach liberalizacji taryfowej w handlu transatlantyckim.

    Tabela 1. Średnie stawki celne w UE oraz udział importu bezcłowego w imporcie UE, ogółem i z USA, w%

     

    Z teorii ekonomii wiemy, że ważny jest nie tylko przeciętny poziom stawek celnych, ale także ich rozkład. W 2012 r. w unijnej taryfie celnej 26% towarów przemysłowych (linii taryfowych) podlegało zerowym stawkom celnym, zaś tzw. kominy międzynarodowe (international peak tariffs), czyli stawki celne powyżej 15%, obowiązywały na zaledwie 1,6% towarów (wykres 1). W przypadku towarów rolnych zerowym stawkom celnym podlegało 31% linii taryfowych, a stawkom wyższym niż 15% – 26,4%. Do najwyższych „kominów” należały stawki celne na produkty mleczarskie (605%) i tytoniowe (165%)[15].

    Wykres 1. Struktura stawek celnych zewnętrznej taryfy celnej UE, w %

    Chociaż przeciętny poziom ochrony taryfowej w UE jest stosunkowo niski, cła na wiele towarów konsumpcyjnych są wysokie. W unijnej taryfie celnej, podobnie jak w taryfach innych krajów wysoko rozwiniętych, stawki celne rosną bowiem wraz ze stopniem przetworzenia towarów (tzw. eskalacja celna). Oprócz szczególnie wysokich ceł na towary rolne przetworzone, relatywnie wysokie cła obowiązują w przywozie takich towarów przemysłowych, jak:

    • obuwie – 17%.
    • zastawy stołowe, naczynia kuchenne oraz pozostałe artykuły gospodarstwa domowego i toaletowe z porcelany – 14%
    • odzież oraz bawełniana bielizna stołowa i pościelowa – 12%,
    • dywany – 8%,
    • elektronika użytkowa – 14%;
    • ciężarówki – 22%,
    • samochody osobowe – 10%,
    • rowery, motocykle, skutery – 8%.

    Biorąc pod uwagę, że towary konsumpcyjne stanowią 19% importu UE z USA[16], potencjalne korzyści dla konsumentów ze zniesienia ceł mogą być znaczne (można przypuszczać, że okresy przejściowe, w których będą obowiązywały cła obniżone, nie będą zbyt długie i będą dotyczyły niewielu towarów przemysłowych). Potencjalne spadki cen detalicznych mogą jednak być niższe, niż wynikałoby to ze skali redukcji ceł. Ceny mogą nawet wzrosnąć. Eksporterzy, zwłaszcza towarów luksusowych, mogą wykorzystać zniesienie ceł do podwyższenia ceny, a dodatkowe zyski przeznaczyć np. na inwestycje na rynkach trzecich, zwiększenie zatrudnienia lub na badania i rozwój. Zyski z obniżonych ceł mogą przejąć także pośrednicy – importerzy i dystrybutorzy. Praktyki takie były obserwowane w Korei Płd. po wejściu w życie umów o wolnym handlu z UE i USA (wzrosły ceny detaliczne whisky z Europy i odzieży amerykańskiej, mimo obniżenia ceł odpowiednio o 15% i 13%)[17]. Swoboda uczestników łańcuchów dostaw w kształtowaniu cen detalicznych jest jednak ograniczona - zależy od struktury rynku, a także od takich czynników, jak np. przywiązanie klientów do danej marki. Dostawcy nie mogą dyktować cen, których nie zaakceptuje rynek.

    Zniesienie ceł, szczególnie zaporowych, powinno sprzyjać rozszerzeniu oferty rynkowej. Konsumenci w UE (i USA) zyskają dostęp do większej liczby zróżnicowanych odmian towarów również dzięki dalszemu wzrostowi wymiany wewnątrzgałęziowej. W 2011 r. wskaźnik handlu wewnątrzgałęziowego dla Unii w handlu z USA wynosił według obliczeń IBRKK 0,46.

    Korzyści wynikające z liberalizacji celnej powinny ujawnić się wcześniej, natomiast ze zwiększonej konkurencji – później, muszą bowiem zajść pewne procesy dostosowawcze. W kontekście niższych cen trzeba wspomnieć o potencjalnych korzyściach dla gospodarstw domowych z dostaw tańszego amerykańskiego gazu ziemnego (ograniczenia w wywozie LNG nie obowiązują wobec państw, z którymi USA mają podpisane umowy o wolnym handlu).

    Trudniej odnieść się do potencjalnych zmian w poziomie ochrony konsumentów. Na pewno kwestie te będą miały istotny wpływ ma przebieg i wynik rokowań. Obie strony mają różne podejście do kwestii bezpieczeństwa żywności, w tym do tzw. zasady przezorności (precautionary principle) oraz do zasady zasadniczej równoważności (substantial equivalence)[18]. Najogólniej można powiedzieć, że w kwestii bezpieczeństwa żywności USA żądają jako podstawy ograniczeń handlu wykazania negatywnych następstw proponowanych działań, natomiast Unia – udowodnienia, że następstwa te nie wystąpią.

    Zniesienie barier technicznych niewątpliwie będzie korzystne dla konsumentów (obniżka kosztów), jeśli stanowiły one tylko dodatkowe obciążenie dla producentów, a nie zwiększały bezpieczeństwa nabywców. Przykładem - podwójne testy. Nie będzie natomiast korzystne, jeśli wiązałoby się to z rezygnacją z pewnych wymogów, np. obowiązku zamieszczania ostrzeżeń[19].

    Ad. 2. Handel usługami

    Oczekiwania związane z liberalizacją usług, nazywanych uśpionym gigantem transatlantyckiej gospodarki[20] są bardzo wysokie. Dotyczy to zarówno sektorów, w których współpraca jest już bardzo zaawansowana (np.: usługi finansowe, telekomunikacyjne, ubezpieczenia i usługi komputerowe), jak również sektorów mocno chronionych (energia elektryczna, transport, dystrybucja, usługi biznesowe). Poniżej próba oceny potencjalnych korzyści z umowy TTIP dla obywateli Unii na rynkach UE i USA w kilku sektorach usługowych.

    Usługi transportu morskiego i lotniczego. Stany Zjednoczone utrzymują ograniczenia w świadczeniu usług transportu morskiego i lotniczego w przewozach kabotażowych (przewóz osób i towarów między dwoma portami lotniczymi lub wodnymi położonymi w USA). Ograniczenia te wprowadzono ze względów czysto ekonomicznych, mają one wspierać rozwój rodzimych spółek transportowych, portów i stoczni. W rezultacie europejskie linie lotnicze nie mogą oferować biletów pasażerom rozpoczynającym i kończącym lot w miastach amerykańskich, chociaż amerykańskie linie lotnicze mogą świadczyć takie usługi w Europie. Zasady te obowiązują na całym terytorium geograficznym USA, łącznie z wyspami na Pacyfiku. Zniesienie tych restrykcji zwiększyłoby konkurencję wśród linii lotniczych i w konsekwencji doprowadziłoby do spadku cen biletów dla pasażerów i opłat za przewóz towarów.

    Podobne ograniczenia w połączeniach wewnątrzkrajowych występują w transporcie morskim. Zgodnie z ustawą Jonesa z 1920 r. (ustawa o usługach pasażerskich), usługi kabotażu są zastrzeżone dla statków zarejestrowanych, wybudowanych i serwisowanych w USA, będących własnością podmiotów amerykańskich. Ponadto wymagane jest, aby co najmniej 75% załogi było obywatelami USA lub miało prawo stałego pobytu. Przepisy te istotnie utrudniają spółkom, które nie spełniają powyższych warunków, organizowania np. rejsów wzdłuż wybrzeży Ameryki Północnej (statek płynący z Seattle na Alaskę musi zawijać do Kanady, a płynący na Hawaje – wyruszać z Meksyku lub Kanady). Uzyskanie lepszego dostępu do usług kabotażowych w transporcie morskim wydaje się jednak mało realne (względy polityczne i silny opór związków zawodowych). 

    Usługi finansowe. W opinii wielu komentatorów usługi finansowe są dziedziną, w której rokowania handlowe mogłyby być dobrą okazją do podniesienia poziomu ochrony europejskich konsumentów (i podatników). Po kryzysie finansowym z 2008 r. zarówno UE, jak i USA podjęły intensywne prace nad zwiększeniem stabilności finansowej i bezpieczeństwa konsumentów, m.in. poprzez ściślejszy nadzór nad transakcjami finansowymi o zwiększonym ryzyku (w Unii - tzw. pakiet CRD IV/CRR[21], a w USA – ustawa Dodda-Franka). Działania te nie były jednak skoordynowane i zharmonizowane w skali międzynarodowej. Amerykańskie przepisy, uważane ogólnie za bardziej restrykcyjne niż unijne, miały m.in. sprawić, aby amerykańscy podatnicy nie musieli już ratować instytucji „zbyt ważnych, żeby upaść”, a konsumenci nie ponosili strat z powodu nadużyć finansowych banków. Nowo powołany Urząd Finansowej Ochrony Konsumentów m.in. ma ustalać górne stawki opłat naliczanych przez banki i pośredników przy transakcjach kartą płatniczą lub kredytową. Przyjęta w grudniu 2013 r., jako część ustawy Dodda-Franka, tzw. „reguła Volckera”, zakazuje bankom i firmom ubezpieczeniowym inwestycji w skomplikowane i ryzykowne instrumenty rynku kapitałowego.

    Nowe warunki działania na amerykańskim rynku finansowym są odbierane przez wielu bankowców po obu stronach Atlantyku jako gorset ograniczający swobodę działania instytucji finansowych. Nie jest jednak pewne, czy sektor usług finansowych zostanie w ogóle włączony do rokowań w sprawie umowy TTIP. Regulatorzy amerykańscy obawiają się bowiem, że rokowania handlowe mogą być wykorzystane przez negocjatorów europejskich oraz finansistów z Wall Street do rozwodnienia lub/i opóźnienia reformy[22]. Dlatego opowiadają się za wyłączeniem usług finansowych z zakresu umowy i szukaniem globalnego porozumienia na forach międzynarodowych. Nie sposób w tym miejscu wspomnieć, że to właśnie negocjatorzy amerykańscy naciskali, aby z rokowań nie wyłączać a priori żadnych tematów. UE opowiada się za włączeniem sektora finansowego do umowy. Zgodnie z mandatem negocjacyjnym, problematyka ostrożnościowa powinna być włączona do umowy w celu stworzenia instytucjonalnych podstaw do współpracy regulatorów. W opinii komisarza ds. rynku wewnętrznego i usług Michela Barnier, pozwoliłoby to „wyrównać pole gry” i zapobiec jednostronnemu narzucaniu reguł zagranicznym bankom[23]. W końcu stycznia 2014 roku Komisja Europejska potwierdziła wolę włączenia usług finansowych do umowy TTIP, proponując jednocześnie wyłączenie z rokowań handlowych kwestii wdrażanych obecnie norm i innych elementów reformy regulacyjnej, w tym reguły Volckera, i omawianie ich równolegle na innych forach[24].

    Usługi profesjonalne. Zgodnie z mandatem udzielonym Komisji Europejskiej, umowa TTIP powinna stworzyć podstawy ułatwiające wzajemne uznawanie kwalifikacji zawodowych (inżynierów, architektów, księgowych, prawników). Umożliwiłoby to obywatelom Unii otwieranie np. kancelarii prawnych czy biur rachunkowych na terenie USA. W Stanach Zjednoczonych nie ma jednego centralnego organu uznającego kwalifikacje. Kwestie te należą do kompetencji poszczególnych stanów. Tylko w przypadku niektórych zawodów (m.in. usług księgowych, architektonicznych i inżynierskich) władze federalne zajmują się przeprowadzaniem egzaminów kwalifikacyjnych. Uznawanie kwalifikacji do świadczenia usług prawnych należy całkowicie do kompetencji stanowych. Uzyskanie dokumentu potwierdzającego kwalifikacje, który jest na dodatek ważny tylko w określonej jurysdykcji stanowej, jest czasochłonne i kosztowne. Nieuznawanie równoważności  kwalifikacji oraz znaczne różnice w zakresie uznawania dyplomów i kwalifikacji zawodowych między poszczególnymi stanami stanowią poważną barierę rozwoju transatlantyckiego rynku usług.

    Usługi komunikacyjne

    Komisja Europejska zapowiada korzyści dla konsumentów w dziedzinie telekomunikacji i roamingu[25]. Obecnie Europejczycy i Amerykanie, w podróży za ocean, muszą ponosić wysokie opłaty za rozmowy komórkowe. Zawarcie porozumienia w ramach TTIP zwiększyłoby konkurencję na obu rynkach i doprowadziło do obniżenia opłat za tę usługę.

    Ad 3. Sfera pozaekonomiczna

    Rokowania TTIP stwarzają dobrą okazję do zajęcia się wieloma sprawami istotnymi dla społeczeństw po obu stronach Atlantyku. Nie wszystkie sprawy nurtujące społeczeństwo będą nimi objęte, np. drażliwe kwestie przepływu danych nie zostały ujęte w mandacie udzielonym Komisji. Organizacje konsumenckie (TACD) nawołują do niewłączania tego tematu do rokowań TTIP ze względu na zupełnie różne standardy ochrony prywatności po obu stronach Atlantyku, zwłaszcza danych komercyjnych (w tym o klientach na portalach społecznościach), oraz przeprowadzaną reformę w UE[26].

    Dziedziną, w której oczekiwania społeczne w związku z umową transatlantycką są wysokie, jest ochrona zdrowia. Chociaż sprawy takie, jak lepszy dostęp do innowacyjnych leków, rosnąca lekooporność drobnoustrojów czywspółpraca w badaniach klinicznych wydają się bezdyskusyjnie korzystne dla społeczeństw europejskiego i amerykańskiego, w praktyce postęp w tej dziedzinie napotyka często przeszkody wynikające w dużym stopniu ze sprzecznych interesów różnych grup. Zilustrujmy to dwoma przykładami:

    Opornośćna środki przeciwdrobnoustrojowe. Oporność na antybiotyki jest problemem ogólnoświatowym. Osłabia ona skuteczność terapeutyczną leków i ogranicza możliwości leczenia. Za jedną z przyczyn uodpornienia się mikroorganizmów na działanie środków przeciwdrobnoustrojowych uważa się ich nadużywanie w weterynarii i hodowli zwierząt. Antybiotyki podaje się zwierzętom hodowlanym, aby zwiększyć efektywność ekonomiczną hodowli. Paszowe dodatki antybakteryjne mają służyć optymalizacji procesów trawienia i wchłaniania składników pokarmowych, a tym samym stymulować przyrost wagi zwierząt. Antybiotyki stosuje się też profilaktycznie, np. w transporcie młodych zwierząt.

    Chociaż podejście do stosowania antybiotyków u zwierząt w USA i w państwach członkowskich UE znacznie się różni, po obu stronach Atlantyku podjęto szereg działań przeciwdziałających. W 1998 r. Komisja Europejska wycofała zezwolenie na stosowanie na terenie Unii paszowych dodatków antybiotykowych stymulujących wzrost. Amerykańska Agencja Żywności i Leków wprowadziła zakaz stosowania w hodowli bydła, świń i drobiu antybiotyków stymulujących wzrost w grudniu 2013 r. Chodziło tu o podstawowe antybiotyki stosowane w leczeniu infekcji u ludzi. Komisja Europejska w 2011 r. przedstawiła pięcioletni plan działania na rzecz zwalczania rosnącego zagrożenia związanego z opornością na środki przeciwdrobnoustrojowe[27].

    Kampanię przeciw nadużywaniu antybiotyków w hodowli zwierząt prowadzą europejskie i amerykańskie organizacje konsumenckie, działające wspólnie na forum Trans Atlantic Consumer Dialog - TACD. W 2013 r. wydały one rezolucję, wzywającą do wprowadzenia zakazu terapeutycznego stosowania środków przeciwdrobnoustrojowych w hodowli zwierząt i produkcji żywności (w tym jako stymulatorów wzrostu) oraz profilaktycznego stosowania takich środków bez medycznych wskazań[28]. Chodziło zwłaszcza o zakaz stosowania środków uznanych przez WHO za krytyczne w leczeniu ludzi[29]. Wagę problemu docenili przywódcy UE i USA, powołując w 2009 r. na szczycie transatlantycką grupę zadaniową do spraw odporności na środki przeciwdrobnoustrojowe. W 2011 r. sformułowała ona 17 zaleceń wzmocnienia współpracy w trzech – zgodnych z priorytetami planu działania Komisji – obszarach[30]:

    • właściwe stosowanie leczniczych środków przeciwdrobnoustrojowych w medycynie i medycynie weterynaryjnej;
    • profilaktyka zakażeń drobnoustrojami opornymi na leki;
    • strategie na rzecz poprawy prac nad nowymi antybiotykami.

    Ta ostatnia kwestia jest o tyle istotna, że liczba nowych antybiotyków wprowadzanych na rynek niepokojąco maleje[31]. Niski poziom zawansowania badań w tej dziedzinie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała wręcz za alarmujący[32].

    Współpraca w badaniach klinicznych. Współpraca w tej dziedzinie, zwłaszcza w zakresie początkowych badań klinicznych oraz gromadzenia i dzielenia się danymi, powinna przynieść konsumentom wymierne korzyści. Osiągniecie porozumienia w tej kwestii może być jednak trudne, o czym świadczy spór między koncernami farmaceutycznymi a europejskim regulatorem – Europejską Agencją Leków (EMA). Europejskie i amerykańskie koncerny są zwolennikami ograniczonego ujawniania danych, ponieważ uważają, że dawałoby to niezasłużoną premię konkurentom i negatywnie rzutowało na inwestycje w branży, a także naruszało prywatność uczestników badań. Reprezentacje branżowe – Europejska Federacja Stowarzyszeń Przemysłu Farmaceutycznego (EFPIA) oraz Amerykańskie Stowarzyszenie Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych (phRMA) – opracowały własne zasady odpowiedzialnego udostępniania danych[33]. EMA[34] i organizacje konsumenckie[35] opowiadają się natomiast za pełną jawnością raportów z badań klinicznych jako niezbędną dla wiarygodności danych i bezpieczeństwa pacjentów. Uważają, że pod przykrywką „poufnej tajemnicy handlowej” koncerny mogą ukrywać niekorzystne dla siebie informacje.

    Jako projekty mniej kontrowersyjne, które mogłyby przynieść obywatelom europejskim realne korzyści z transatlantyckiej współpracy instytucjonalnej, można wskazać np. projekt transatlantyckiego systemu szybkiego reagowania, zapewniający błyskawiczne informowanie konsumentów o zagrożeniach, czy projekt umożliwiający śledzenie zanieczyszczeń i skażeń w całym łańcuchu żywieniowym i sieci dostaw.

    Podsumowując, po zapoznaniu się ze stanowiskami różnych grup, odnosi się wrażenie, że – po raz pierwszy chyba w historii rokowań ws. strefy wolnego handlu – stronami będą nie tyle państwa, ile koalicje – z jednej strony – europejskich i amerykańskich środowisk biznesowych, z drugiej – europejskich i amerykańskich organizacji konsumenckich i innych grup społecznych. Europejskie i amerykańskie organizacje konsumenckie i ekologiczne zwarły szeregi z powodu obaw o obniżenie wysokich standardów. Ścisła współpraca środowisk biznesowych wynika natomiast z ogromnych inwestycji transatlantyckich i wysokiego udziału handlu wewnątrzkorporacyjnego we wzajemnych obrotach (w 2009 r. 2/3 amerykańskiego eksportu do UE i 1/3 importu[36]). W strukturach Business Europe, instytucjonalnego partnera Komisji Europejskiej w dialogu trójstronnym, obok reprezentacji państw członkowskich, bardzo ważną rolę pełnigrupa doradcza The Corporate Advisory and Support Group, zrzeszająca ponad 60korporacji ponadnarodowych[37]. Pozycja obu grup w rokowaniach handlowych niewątpliwie jest bardzo różna. Dean Baker, dyrektor waszyngtońskiego Center for Economic and Policy Research (niepowiązanego z londyńskim CEPR), powiedział o Partnerstwie Transpacyficznym (TPP), negocjowanym równolegle z transatlantyckim, że “jest to umowa negocjowana przez korporacje na rzecz korporacji i przyniesie większości społeczeństwa co najwyżej incydentalne korzyści[38]. Przekonanie społeczności po obu stronach Atlantyku, że w przypadku partnerstwa transatlantyckiego będzie inaczej, stanowi prawdziwe wyzwanie dla negocjatorów i polityków.

     

    * Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autorki.

    ** Dr Ewa Kaliszuk, profesor w Instytucie Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur, kierownik Zakładu Integracji Europejskiej IBRKK. Redaktor naczelna dwumiesięcznika „Unia Europejska.pl” (dawne „Wspólnoty Europejskie").

     


    [1] Ecorys, Non-tariff Measures in EU-US Trade and Investment – An Economic Analysis. Final report, December 2009; Centre for Economic Policy Research (CEPR), Reducing Trans-Atlantic Barriers to Trade and Investment. An Economic Assessment, red. J. Francois, London, March 2013.

    [2] Za „podlegające działaniu” uznano bariery, które można by znieść lub ograniczyć (drogą: ujednolicenia lub zbliżenia przepisów, wzajemnego uznawania lub przyjęcia norm międzynarodowych) przed 2018 r. za pomocą działań politycznych. Nie można by do nich więc zaliczyć np. barier wynikających z odmiennych preferencji konsumentów. Por. Ecorys, op. cit., s. 6-7.

    [3] Commission Staff Working Document Impact Assessment Report on the Future of EU-US Trade Relations, Strasbourg, 12.3.2013,  s. 9.

    [4] CEPR, op. cit., s. 27-28.

    [5] Ecorys, op. cit., s. 27.

    [6] CEPR, op. cit., s. .

    [7] K. Knoll et al., Safeguarding Consumer Rights and Protection in the TAFTA and TTIP, w: “The Transatlantic Colossus”, Bertelsmann Foundation.

    [9] Por. np. Friends of the Earth. Europe, The TTIP of the anti-democracy iceberg. The risks of including investor-to-state dispute settlement in transatlantic trade talks, October 2013; Resolution on Investor-State Dispute Resolution in the Transatlantic Trade and Investment Partnership, Trans Atlantic Consumer Dialog, October 2013; K. Bizzarri, A Brave New Transatlantic Partnership, Brussels, The Seattle to Brussels Network, October 2013.

    [10] Według UNCTAD, w 2012 r. 70% z 42 zakończonych sporów na linii inwestor-państwo zakończyło się przyznaniem, przynajmniej w części, racji inwestorom. Por.  Recent Developments in Investor-State Dispute Settlement (ISDS), II A Issues Note, May 2013, No 1/2013.

    [11] The Dodd-Frank Wall Street Reform and Consumer Protection Act, Pub. L. 111-203, H.R. 4173.

    [12] Final Report High Level Working Group on Jobs and Growth, February 11, 2013.

    [13] European Commission, EU Budget 2012 – Financial Report.

    [14] WTO ITC UNCTAD, World Tariff Profiles 2013, s. 170.

    [15] Ibidem, s. 76.

    [16] 2011 r., dane WITS-Comtrade.

    [17] Imported whisky prices rise despite EU FTA, “Korea Herald”, 10.6.2012, http://www.bilaterals.org/?imported-whisky-prices-rise&lang=en#sthash.GvAwNuy8.dpuf

    Korea-U.S. FTA is coming of age but average Koreans see few benefits a year after free trade agreement, 15.3.2013, http://koreajoongangdaily.joins.com/news/article/article.aspx?aid=2968619

    [18] Joint FAO/WHO Biotechnology and Food Safety Report, 1996, s. 4.

    [19] Por. np. oczekiwania wobec TTIP ze strony amerykańskich producentów słodyczy: The US chocolate and confectionery industry’s comments concerning the Proposed Trans-Atlantic Trade and Investment Partnership Agreement, 10 May 2013.

    [20] D.S. Hamilton, J.P. Quinlan, Sleeping Giant: Awakening the Transatlantic Services Economy, Washington, DC: Center for Transatlantic Relations, 2008.

    [21] Dyrektywa PE i Rady 2013/36/UE z 26.6.2013 r. w sprawie warunków dopuszczenia instytucji kredytowych do działalności oraz nadzoru ostrożnościowego nad instytucjami kredytowymi i firmami inwestycyjnymi, zmieniająca dyrektywę 2002/87/WE i uchylająca dyrektywy 2006/48/WE oraz 2006/49/WE. Rozporządzenie PE i Rady (UE) nr 575/2013 z 26.6.2013 r. w sprawie wymogów ostrożnościowych dla instytucji kredytowych i firm inwestycyjnych, zmieniające rozporządzenie (UE) nr 648/2012;

    [22] Por. np. M. Barr, Negocjacje tak, ale nie o regulacjach finansowych, 30.7.2013, http://www.project-syndicate.pl/artykul/negocjacje-tak-ale-nie-o-regulacjach-finansowych,150.html; D. Palmer „EU not trying to weaken U.S. financial services rules: aide”, 13.6.2013; http://reuters.com/assets/print?aid=USBRE95C14420130613, [28.06.2013].

    [23] J. Trindle, T. Fairless, U.S. Wants Financial Services Off Table in EU Trade Talks, 15.7.2013, http://online.wsj.com/news/articles/SB10001424127887323394504578607841246434144

    [24] European Commission, Non-paper “EU - US Transatlantic Trade And Investment Partnership (TTIP). Cooperation on financial services regulation, 27.1.2014.

    [25] Impact Assessment Report on the future of EU-US trade relations, op. cit., s. 15.

    [26] TACD Stakeholder Forum: “The Transatlantic Trade and Investment Partnership: can it bring benefits to the people?”. Summary Report. Brussels, 29 October 2013.

    [27] Komunikat Komisji „Plan działania na rzecz zwalczania rosnącego zagrożenia związanego z opornością na środki przeciwdrobnoustrojowe” z 15.11.2011. KOM(2011)748.

    [28] TACD, Resolution on the approach to food and nutrition related issues in the Transatlantic Trade and Investment Partnership, October 2013.

    [29] Por. Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Program Ochrony Antybiotyków w Polsce na lata 2006-2010.

    [30] Transatlantic Taskforce on Antimicrobial Resistance. Recommendations for future collaboration between the U.S. and EU, TATFAR, 2011.

    [31] M. Mientka, Antibiotics Missing From U.S. Drug Pipeline, Researchers Warn, “Medical Daily”, Apr 21, 2013, http://www.medicaldaily.com/antibiotics-missing-us-drug-pipeline-researchers-warn-245155

    [32] World Health Organization. The evolving threat of antimicrobial resistance— options for action, 2012. http://whqlibdoc.who.int/publications/2012/9789241503181_eng.pdf

    [33] Por. wspólne stanowisko amerykańskich, europejskich i japońskich reprezentacji branżowych: Principles for Responsible Clinical Trial Data Sharing, July 18, 2013.

    [34] Por. projekt rozporządzenie PE i Rady w sprawie badań klinicznych produktów leczniczych stosowanych u ludzi oraz uchylenia dyrektywy 2001/20/WE /* COM/2012/0369 final.

    [35] M. Barra, Leaked memo from the EFPIA and PhRMA on clinical trial data transparency raises concerns, Pharmupdates, 23.7.2013, http://pharmupdates.wordpress.com/2013/07/23/leaked-memo-from-the-efpia-and-phrma-on-clinical-trial-data-transparency-raises-concerns

    [36] R. Lanz, S. Miroudot, Intra-Firm Trade: Patterns, Determinants and Policy Implications,”OECD Trade Policy Papers” 2011, No. 114.

    [37] Członkami grupy są m.in.: Caterpillar, General Electric, Facebook, IBM, Oracle, Procter & Gamble, Microsoft i Philip Morris.

    [38] W oryginale: “This really is a deal that’s being negotiated by corporations for corporations and any benefit it provides to the bulk of the population of this country will be purely incidental.” http://billmoyers.com/segment/yves-smith-and-dean-baker-on-secrets-in-trade/.

     

    Ostatnia aktualizacja: 14/07/2014  |Początek strony