|
W dyskusji na temat przyczyn globalnego ocieplenia, zarówno w Polsce jak i
na świecie, ścierają się różne poglądy. Znacząca grupa naukowców (głównie
klimatolodzy), związana z Międzyrządowym Panelem ds. Zmian Klimatu, podkreśla
powagę zagrożenia oraz znaczącą, bo sięgającą ponad 90 proc., pewność, że to
działalność człowieka przyczynia się do nasilających się zmian klimatu. Pogląd
ten podzielają organizacje ekologiczne oraz formalnie 194 kraje, które
podpisały i ratyfikowały Ramową Konwencję o Zmianach Klimatu.
Z drugiej strony istnieje grupa badaczy, która w mniejszym lub większym
stopniu kwestionuje działalność człowieka jako czynnik wpływający w decydujący
sposób na zmianę klimatu. Znajdują oni poparcie wśród przedstawicieli przemysłu
wydobywczego i energetycznego bazujących na paliwach kopalnych. Również w
Polsce wiele osób, często prominentnych, podważa celowość podejmowania
radykalnych działań na rzecz ochrony klimatu, uznając, że są to pieniądze
wyrzucone w „błoto”.
Inni, widząc nie tylko potrzebę powstrzymania zmian klimatycznych, ale także
rysujący się w dalszej perspektywie coraz bardziej ograniczony dostęp do tanich
paliw kopalnych, a być może nawet ich wyczerpanie, nie wdają się w polemikę na
temat skali wpływu działalności człowieka na zmiany klimatu. Uznali
jednocześnie, że pojawiła się szansę na dokonanie zasadniczych przemian w
kierunku bardziej innowacyjnych i oszczędnych rozwiązań. Liczą bowiem, że
pomimo znaczących kosztów ponoszonych obecnie, w przyszłości pojawi się
możliwość zdobycia przewagi konkurencyjnej na rynkach światowych oraz obniżenia
kosztów na zaspokojenie potrzeb energetycznych.
Unia Europejska przyjmuje, że rola człowieka w procesie zmian klimatycznych
jest znacząca, akceptuje również historyczną odpowiedzialność krajów
rozwiniętych za pogarszające się warunki życia w wielu państwach rozwijających
się. Jednocześnie dążąc do uzyskania jak największej konkurencyjności w
gospodarce globalnej, UE przyjęła najbardziej restrykcyjną w skali świata
politykę klimatyczną w powiązaniu ze strategią energetyczną. Uznano, że
warunkiem zasadniczego ograniczenia zmian klimatu będzie niedopuszczenie do
przekroczenia wzrostu temperatury o 2 stopnie Celsjusza, licząc od okresu
przedprzemysłowego. Oznacza to konieczność utrzymania koncentracji CO2 na
poziomie ok. 450 ppm.
Aby osiągnąć ten cel w roku 2050, kraje rozwinięte powinny ograniczyć emisję
gazów cieplarnianych o 80-95 proc. w stosunku do roku 1990. Wyrazem
determinacji ze strony UE jest deklaracja gotowości przyjęcia skali redukcji
emisji o 30 proc. w okresie 1990 – 2020, w ramach nowego światowego
porozumienia będącego kontynuacją Protokołu z Kioto. Przywódcy państw
członkowskich Unii zobowiązali się do tego już w marcu 2007 r., pod warunkiem,
że inne państwa rozwinięte zobowiążą się do działań na podobną skalę, zaś kraje
rozwijające się aktywnie włączą się do działań na rzecz budowania gospodarki
niskoemisyjnej.
Niestety, w trakcie COP 15 czyli konferencji strony Konwencji Klimatycznej w
Kopenhadze w grudniu 2009 r. nie zostało zawarte światowe porozumienie o
ograniczeniu emisji po roku 2012. Rodzi się zatem pytanie czy UE nie idzie za
daleko w swojej polityce klimatycznej? Czy stwarza to większą szansę czy będzie
kreować zagrożenia?
Według Komunikatu Komisji by koszty były niższe, działania trzeba
podejmować od razu i dlatego podniesienie poziomu redukcji może obywać się w
różny sposób:
- Dalszy rozwój systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS).
- Przyspieszenie wdrażania niskoemisyjnych rozwiązań technologicznych.
- Wprowadzenie podatków od emisji dwutlenku węgla w sektorach nie objętych
ETS.
- Wykorzystywanie polityki UE do pobudzania redukcji emisji (np. polityka
spójności, coraz bardziej ambitne cele efektywności energetycznej, włączenie do
pakietu energetyczno-klimatycznego zagadnień: użytkowanie gruntów, zmiana
użytkowania gruntów i leśnictwa).
- Wykorzystanie efektu dźwigni tworzonego przez międzynarodowe kredyty[1]
Uznaje się, że trzy argumenty podważają celowość jednostronnego podjęcia
przez UE zobowiązania do redukcji o 30 proc. emisji gazów cieplarnianych w
okresie 1990 – 2020[2]. Są to:
- Powstanie zagrożeń dla energochłonnego przemysłu, a także obniżenie
konkurencyjności w związku ze wzrostem cen energii. Część ekspertów podkreśla
jednak, że właśnie ten przemysł uzyskał największy przydział darmowych
uprawnień do emisji o wartości obecnie ok. 0,5 mld EUR. Ponadto przewiduje się
ochronę sektorów zagrożonych tzw. wyciekiem emisji (carbon leakage ) poprzez
darmową dystrybucję uprawnień, a nie poprzez system aukcji. W wyniku
zaostrzonych standardów w UE część przemysłów i część produkcji mogłaby zostać
przeniesiona do krajów o niższych standardach prowadząc w konsekwencji do
wzrostu globalnie emisji mimo wysiłków UE do jej ograniczenia.
- Ponowne otwarcie, w sytuacji kryzysu gospodarczego, politycznej dyskusji
nad podziałem zobowiązań wynikających z podwyższenia celu redukcyjnego, która
jest bardzo trudna do osiągnięcia kompromisu, czego przykładem są negocjacje
pakietu energetyczno-klimatycznego. W przypadku zdecydowania się na realizację
celu 30-procentowej redukcji w 2020 r., pułap emisji w ramach ETS wynosiłby 34
proc. zamiast obecnych 21 proc. poniżej emisji w roku 2005, podczas gdy ogólny
cel dla sektorów nieobjętych ETS wynosiłby 16 proc. zamiast obecnych 10 proc.
poniżej emisji w roku 2005[3].
- Brak pewności, że ceny energii pozostaną na niskim poziomie co najmniej
przez następne dziesięciolecie. Wiele prognoz pokazuje sytuację odwrotną.
Przykładowo konserwatywna MAE prognozuje wzrost cen ropy naftowej do poziomu
100 dol. w roku 2020 i 115 dol. w roku 2030 za baryłkę (przy dzisiejszych ok.
70-80 dol.) Inni eksperci ostrzegają, że ceny ropy będą rosły znacznie szybciej
i np. wg Deutsche Bank mogą w roku 2016 osiągnąć 175 dol. za baryłkę. Oznaczać
to będzie wzrost ryzyka związanego z opóźnieniem tworzenia gospodarki
niskowęglowej. Brytyjskie Energy Research Centre ostrzega, że szczyt światowej
produkcji ropy naftowej może pojawić się przed 2030 r., ale także istnieje
prawdopodobieństwo, że stanie się to przed rokiem 2020. Warto zaznaczyć, że
wzrost cen ropy naftowej może przyczyni się do pozytywnego efektu ekonomicznego
wzrostu celu redukcyjnego do 30 proc. Przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe
będą mogły zaoszczędzić pieniądze w związku z niższą konsumpcją energii.
Mimo braku porozumienia co do przyszłości Protokołu z Kioto na świecie
wyraźnie widać dążenie do rozwoju gospodarek w oparciu o technologie
niskoemisyjne, co także wiążę się z tworzeniem znacznej liczby miejsc pracy.
Dokumentuje to poniższy cytat „USA stawia sobie za cel podwojenie produkcji
energii odnawialnej do 2012 r. W 2009 r. Chiny zajmowały pierwszą pozycję wśród
światowych liderów w dziedzinie instalacji wiatrowych. Chińscy i indyjscy
producenci turbin wiatrowych zaliczani są obecnie do pierwszej dziesiątki, zaś
Chiny i Tajwan są największymi światowymi producentami paneli fotowoltaicznych.
Dzieje się to w czasie, gdy niższe koszty materiałów podstawowych, zwiększona
wydajność i produktywność spowodowały w okresie zaledwie kilku lat spadek cen
modułów fotowoltaicznych o połowę. Sektory te przekształcają się w szybkim
tempie w światowe koncerny.”[4]
Właśnie te fakty związane z dynamicznym rozwojem rynku technologii i
rozwiązań niskoemisyjnych powinny być podstawową przesłanką za zdecydowaniem
się na 30 proc. redukcję. Można uznać, że cel 20 proc. stanowi podstawową
barierę dynamicznego rozwoju technologii i rozwiązań niskowęglowych. Jeżeli UE
nie chce tracić dystansu do krajów, które dynamicznie inwestują i rozwijają
takie technologie i nadal chce być wysoce konkurencyjną gospodarką, to taki
klimatyczny stimulus zdecydowanie pomógłby to osiągnąć.
Wiele znaczących koncernów o światowym znaczeniu uważa, że taki cel
stanowiłby rzeczywistą zachętę do innowacji. Dały temu wyraz The Climate Group,
The Corporate Leaders Group on Climate Change and WWF Climate Savers Programme
we Wspólnej Deklaracji Biznesu o Wzrost Europejskich Ambicji Klimatycznych[5]. Świadczą o tym
następujące liczby[6]:
- Od roku 2005 przemysły „czystych” technologii wzrosły o 230 proc., a nawet
w okresie kryzysu gospodarczego przewiduje się wzrost o dalsze 35 proc. w roku
2010.
- Obecnie ocenia się rynek produktów i usług niskowęglowych na ponad 3 bln
dol.
- Chiny i USA przodują obecnie w inwestowaniu w „czystą” energię i tak w roku
2009 w wysokości odpowiednio 35 mld dol. i 18 mld dol. przy 11,2 mld dol. w W.
Brytanii i 10,4 mld dol. w Hiszpanii.
- Chiny i USA w swoich pakietach przeciwdziałających kryzysowi ekonomicznemu
przeznaczyły na tzw. zielone działania odpowiednio 220 mld dol. i 112 mld dol.,
a UE tylko 23 mld dol.
- Wśród 5 krajów posiadających najwięcej patentów na „czyste” technologie,
jest tylko jedno państwo UE – Niemcy (trzecia pozycja). Pozostali liderzy w
rankingu to USA, Chiny, Japonia i Korea Płd.
Problemem w Unii Europejskiej wydaje się być niedostrzeganie, jakie
dodatkowe korzyści mogą płynąć z przyjęcia wyższego celu redukcyjnego. Są to
m.in.:
- Ograniczenie emisji innych zanieczyszczeń co oznacza korzyści społeczne,
gospodarcze; koszty realizacji celów strategii tematycznej dotyczącej
zanieczyszczenia powietrza zmniejszyłyby się o około 3 mld EUR w 2020 r.
Polepszona jakość powietrza przyniosłaby dodatkowe korzyści dla zdrowia,
których wartość szacuje się na 3,5 do 8 mld EUR w 2020 r[7].
- Uniknięcie opóźnień w inwestycjach w zakresie niskoemisyjnych źródeł
energii. Wg „World Energy Outlook 2009” każdy rok opóźnienia w wejściu na drogę
osiągnięcia nieprzekroczenia wzrostu temperatury o 20C kosztuje świat 300-400
mld EUR powyżej przewidywanych kosztów na okres 2010 – 2030 tj. blisko 8 bln
EUR.
- Znaczna część starzejących się instalacji do produkcji energii elektrycznej
powinna zostać zastąpiona w najbliższym dziesięcioleciu, a zastępowanie przy
zastosowaniu niskoemisyjnych rozwiązań stanowi ważny aspekt w ograniczaniu
emisji.
- Niskoemisyjne technologie są bardziej pracochłonne niż technologie
konwencjonalne i tworzą więcej miejsc pracy, a także prowadzą do zwiększenia
bezpieczeństwa energetycznego.
- Potrzeba przekwalifikowania i podnoszenia kwalifikacji, a zatem systemy
edukacyjne i szkoleniowe muszą zostać dostosowane do tych wyzwań, prowadząc do
społeczeństwa wiedzy.
Zauważyć należy, że możliwości wzrostu redukcji do 30 proc. są wyższe w
mniej zamożnych państwach UE. Ważnym elementem jest zaangażowanie
publicznych i prywatnych środków finansowych do wykorzystania tych możliwości
bez ograniczania wzrostu gospodarczego. Instrumentem pozwalającym to osiągnąć
jest unijna polityka spójności, która na okres 2014-2020 powinna być
zintegrowana z przekształcaniem gospodarek państw UE w gospodarki
niskowęglowe.
Zagadnienie to jest szczególnie istotne jest dla Polski, gdzie
wytwarzanie energii elektrycznej w ponad 92 proc. pochodzi z paliw kopalnych, a
przyrost liczby samochodów oraz związanych z tym podróży gwałtowanie rosną.
Polski sektor energetyczny jest w trudnej sytuacji, ale jego bardzo poważne
zacofanie i konieczność odtworzenia majątku (np. 40proc. mocy produkcyjnych ma
40 lat lub więcej) paradoksalnie stanowi unikatową szansę na dokonanie
zasadniczej zmiany – przejście z modelu zdominowanego obecnie przez państwowe,
skonsolidowane korporacje energetyczne, na rzecz energetyki rozproszonej. Wg
Polityki energetycznej Polski do roku 2030 dominacja obecnego modelu,
mimo przewidywanego uruchomienia elektrowni jądrowych wraz z rozwojem
transportu przyczyni się do wzrostu o 8,5 proc. emisji gazów cieplarnianych w
Polsce w okresie 2020 – 2030.
Zmiana modelu na rzecz energetyki rozproszonej prowadzi do[8]:
- Rozwoju lokalnego rynku energii wraz z pobudzeniem przedsiębiorczości w tym
kierunku;
- Obniżenia kosztów przesyłu energii i strat z tym związanych;
- Uniknięcia znacznej części emisji gazów cieplarnianych w wyniku rozwoju
energetyki odnawialnej;
- Znaczącej poprawy jakości usług energetycznych, korzystnych do rozwoju
lokalnej przedsiębiorczości;
- Tworzenia miejsc pracy na terenach wiejskich w małych miastach, przede
wszystkim w sektorach niezwiązanych z produkcją żywności (szansa na zatrzymanie
ludzi młodych na terenach wiejskich).
Warte podkreślenia jest także to, że energetyka rozproszona stwarza szansę
na rozwój takiego potencjału wytwórczego, który mógłby konkurować na rynkach
światowych, czyli budować w oparciu o niego przewagę konkurencyjną polskiej
gospodarki, czego nie zapewni nam ani energetyka tradycyjna ani jądrowa.
Natomiast „wymuszony” zdecydowanym celem polityki klimatycznej szeroki
program oszczędzania i poszanowania energii mógłby przynieść do roku 2020[9]:
- Zmniejszenie zużycia energii elektrycznej o 40 TWh/rok, a paliw i innych
rodzajów energii o 307,7 PJ/rok;
- Redukcję emisji CO2 o 57,5 mln ton CO2/rok;
- Zmniejszenie kosztów energii u użytkowników o 35,9 mld zł/rok;
- Zmniejszenie kosztów wytwarzania energii elektrycznej z 59,1 mld zł/rok do
48,5 mld zł/rok (przy zwiększeniu udziału energii z OZE z 7,5 proc. do 16,8
proc.);
- Zwiększenie liczby miejsc pracy w sektorze okołoenergetycznym – narastająco
o 298 tys. pełnozatrudnionych w latach 2011–2020.
Jak widać przyjęcie bardziej ambitnego celu redukcji emisji gazów
cieplarnianych stanowić może o długofalowych korzyściach dla konkurencyjności
Europy, dzięki utrzymaniu silnej pozycji na szybko rozwijającym się światowym
rynku niskoemisyjnych technologii. Jeżeli Polska chce uczestniczyć w tej
zasadniczej przemianie i czerpać z tego korzyści, to nie może traktować celu
redukcyjnego 30 proc. jako narzucany, niekorzystny obowiązek ze strony Komisji
Europjeksiej ale jako szansę na przyspieszenie modernizacji kraju i rozwój
technologii innowacyjnych.
* Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów
autora.
** dr Andrzej Kassenberg - ekspert ds. polityki zrównoważonego
rozwoju na poziomie krajowym i regionalnym. Współtwórca oraz prezes Fundacji
„Instytut na rzecz Ekorozwoju”. Członek kilku komitetów PAN m.in.:
Przestrzennego Zagospodarowania Kraju. Od 1980 roku członek Polskiego Klubu
Ekologicznego pełniący przez 10 lat funkcję członka Zarządu Głównego. Od 1998
do 2001 roku członek Rady Konsultacyjnej przy Prezesie Urzędu Regulacji
Energetyki. Współtwórca i moderator Warszawskiego Okrągłego Stołu
Transportowego. Wykonawca strategicznych ocen oddziaływania na środowisko. Od
kilku zaangażowany w projekty związane w ochroną klimatu globalnego zwłaszcza w
zakresie energetyki i transportu. Laureat kilku nagród, m.in. Naukowej Nagrody
Polskiej Akademii, laureat nagrody Ministra Środowiska za wybitne osiągnięcia
za „Ramową strategiczną ocenę oddziaływania na środowiska Narodowego Planu
Rozwoju na lata 2004 – 2006". Człowiek Roku Polskiej Ekologii 2005. Autor
lub współautor ponad 150 publikacji, artykułów i raport w tym ostatnio
"Alternatywna polityka energetyczna dla Polski do roku 2030. Raport
techniczno-metodologiczny” i „Polityka klimatyczna Polski - wyzwanie XXI
w."
[1] Wg powołanego
wcześniej Komunikatu „Jednym ze sposobów na wzmocnienie efektu dźwigni
działań UE byłoby zastąpienie części popytu na kredyty w ramach CDM (Clean
Development Mechanism) nowymi kredytami sektorowymi. Doprowadziłoby to do
przeznaczania środków finansowych na rynku emisji dwutlenku węgla na działania
o większym potencjale redukcyjnym (np. w zaawansowanych gospodarczo krajach
rozwijających się w sektorze energetycznym) i mogłoby wiązać się z systemami
mnożnikowymi w odniesieniu do konwencjonalnych kredytów w ramach CDM (np.
projekty w dziedzinie gazu przemysłowego). Spowodowałoby to znaczne dodatkowe
redukcje emisji w krajach rozwijających się, wnosząc wkład w całkowite wysiłki
UE, a jednocześnie zostawiając większe pole manewru dla dalszego stosowania CDM
w krajach najsłabiej rozwiniętych”. Efekt mnożnikowy oznacza, np. 2 tony
redukcji w ramach kredytów CDM przekładałyby się na jedną tonę w ramach ETS,
które trzeba byłoby przedstawić do rozliczenia. Dzięki temu obok przełożenia
redukcji jednej tony w ramach CDM na jedną tonę emisji w ramach systemu
europejskiego skutkowałoby to dodatkowo zredukowaną jedną toną w krajach
rozwijających.
[2]Taylor Dimsdale,
Sanjeev Kumar, Jesse Scott. EU 30% Emissions Reduction by 2020: Benefits for
European Competitiveness, Consumers and Taxpayers. April 2010. E3G
[5]Joint Business Declaration on Increasing Europe’s
Climate Ambition . Podpisały ją między innymi: Acciona, BNP Paribas,
Barilla, Crédit Agricole, Elopak, F&C Asset Management, Johnson Controls
Inc, Google, Marks and Spencer, Nike, Philips, Sony Europe, Swiss
Re.
[6]Taylor Dimsdale
.... op. Cit.
[8] Jan Popczyk.
Energetyka rozproszona. Instytut na rzecz Ekorozwoju. Warszawa.
2010.
[9] Polski Klub
Ekologiczny Okręg Górnośląski, Fundacja na rzecz Efektywnego Wykorzystania
Energii, INFORSE, European Climate Foundation, 2009: Raport. Potencjał
efektywności energetycznej i redukcji emisji w wybranych grupach użytkowania
energii. Droga naprzód do realizacji pakietu klimatyczno-energetycznego.
Katowice 2009.
| |