 | PRZYDATNE LINKI |  |
|
|
|
| Czeska prezydencja lekcją dla Polski? |
|
|
|
|
|
21/07/2010 00:00:00
|
SPECJALNIE DLA INTERNAUTÓW* odwiedzających stronę Przedstawicielstwa
KE dr Katarzyna Witkowska – Chrzczonowicz**, adiunkt w Katedrze Prawa
Europejskiego na Wydziale Prawa i Administracji UMK w Toruniu, zastanawia się
na ile doświadczenia czeskiej prezydencji w Radzie UE (pierwsza połowa 2009 r.)
mogą pomóc Polsce w jej przygotowaniach do swojego pierwszego przewodnictwa.
Warto przypomnieć, że choć czeska administracja wykonała solidną pracę, to za
odpowiedzialną postawą urzędników nie poszła dojrzałość klasy politycznej.
Ostry, wewnętrzny spór polityczny i w efekcie upadek rządu zrujnował wizerunek
przewodnictwa i niemal całkowicie przyćmił niewątpliwe sukcesy jak choćby
zainicjowanie Partnerstwa Wschodniego. Polacy, jeśli zechcą, mają zatem do
odrobienia bardzo pouczającą lekcję.
|
|
|
Już za niespełna rok, od 1 lipca do 31 grudnia 2011 roku, przed Polską
prawdziwy „egzamin dojrzałości” w Unii Europejskiej. Na ten okres przypada
bowiem polska prezydencja składów Rady Unii Europejskiej, którą każde państwo
sprawuje w ściśle określonej kolejności. Ta ważna próba wypada 8 lat po
dołączeniu do wspólnoty, zatem Polacy mieli dużo czasu na wykorzystanie
doświadczeń nowych państw członkowskich, które wcześniej mierzyły się z tym
wyzwaniem. Przebieg przewodnictwa Republiki Czeskiej (od 1 stycznia do 30
czerwca 2009 r.) wydaje się być wymarzoną „lekcją”, z której Polska powinna
wyciągnąć wnioski.
-
Co „na piątkę”, czyli czym warto się inspirować?
-
Priorytety
Czesi z ogromnym wyczuciem określili cele swojej prezydencji. Republika
Czeska kształtując swoje priorytety 3 x „E” (Ekonomia, Energetyka, Europa w
świecie) przyjęła słuszne założenie koncentracji na sprawach gospodarczych oraz
pozycji UE jako podmiotu stosunków międzynarodowych. Zresztą i kryzys gazowy, i
finansowy, jak i sytuacja na Bliskim Wschodzie podczas prezydencji czeskiej
potwierdziły słuszność rozłożonych akcentów.
-
Organizacja szczytu UE – USA
Doświadczenia czeskiego przewodnictwa pokazały też po raz kolejny siłę
medialnego wizerunku. Prezydencja wprawdzie nie umiała „sprzedać” medialnie
takich merytorycznych sukcesów jak np. uruchomienie Partnerstwa Wschodniego, a
media starały się eksponować porażki przewodnictwa, jednakże czeskiej
prezydencji udało się znakomicie nagłośnić nieformalny szczyt UE-USA
zorganizowany w Pradze 5 kwietnia 2009 r., na który przybyli przywódcy państw
UE i wówczas nowy prezydent USA. W 2010 roku tak dobrze wypromowana podczas
prezydencji Praga gościła po raz kolejny Baracka Obamę oraz prezydenta Rosji
Dymitrija Miedwiediewa, którzy 8 kwietnia 2010 roku podpisali tam traktat o
ograniczeniu broni jądrowej START.
-
Organizacja prac i współpraca z mediami
Czesi bardzo dobrze i z dużym zaangażowaniem wywiązywali się z zadania,
jakie związane jest z funkcją administrowania działaniami Rady tam, gdzie
należało uruchomić zdolności organizacyjne. Spotkania międzynarodowe na różnych
szczeblach były bardzo dobrze przygotowywane, odpowiednio wcześnie docierały do
ich uczestników wszystkie potrzebne materiały, a dziennikarze mieli dostęp do
informacji oraz wręcz perfekcyjnie zorganizowanego zaplecza technicznego.
Prezydencja czeska zawczasu przygotowała specjalne centrum konferencyjne w
Pradze, które zostało usytuowane tak, by zapewnić jak najlepszą komunikację z
lotniskiem oraz gwarantowało uczestnikom spotkań bardzo nowoczesne zaplecze[1].
-
Współpraca z organizacjami pozarządowymi
Ważnym elementem przewodnictwa jest również współpraca prezydencji z tzw.
sektorem trzecim. Warto z nim chociażby konsultować obrane priorytety
przewodnictwa i dzielić obowiązki informowania społeczeństwa o tym, czym jest
przewodnictwo, jakie są jego cele i funkcje. Chodzi o to by wykorzystać wiedzę
i doświadczenie ekspertów także spoza sfery rządowej i zbudować sieć
nieformalnych, opartych na zaufaniu kontaktów między administracją
odpowiedzialną za przygotowanie przewodnictwa a przedstawicielami rozmaitych
podmiotów i organizacji o charakterze pozarządowym[2]. Czeska prezydencja szeroko
czerpała z możliwości współpracy z rozmaitymi organizacjami i zewnętrznymi
ekspertami. Organizacje pozarządowe w Republice Czeskiej nie tylko
uczestniczyły w procesie konsultowania priorytetów, ale informowały także
społeczeństwo o prezydencji, jej roli i zadaniach. Zorganizowano specjalne
konkursy grantowe na projekty organizacji pozarządowych, które miały na celu
właśnie rozwinięcie działalności informacyjnej organizacji pozarządowych na tym
polu. Ponadto administracja rządowa organizowała spotkania i konferencje z
udziałem urzędników z krajów UE, przedstawicieli Komisji Europejskiej,
rozmaitych ekspertów i organizacji pozarządowych[3].
-
Asertywność
Wobec mniejszych i nowych państw UE sprawujących prezydencję większe państwa
czasami pozwalają sobie na ostrzejszą krytykę. Prezydent Francji, Nicolas
Sarkozy w swoim oficjalnym wystąpieniu przed Parlamentem Europejskim przed
zakończeniem przewodnictwa Francji w Radzie UE 16 grudnia 2008 roku
skrytykował, wręcz zbeształ czeskie przygotowania do objęcia przewodnictwa w
UE, ponieważ… na wszystkich budynkach państwowych nie powiewała flaga UE[4]. Powszechnie
wiadomo, że Prezydent Republiki Czeskiej nie wyraża zgody na powieszenie flagi
UE w swojej siedzibie na Zamku Praskim. Można podzielać jego eurosceptycyzm
albo nie, ponieważ na tym polega demokracja, że jest w niej miejsce na różne
poglądy, ale taka krytyka stanowi nie tylko mało elegancką formę, ale wręcz
niedopuszczalną ingerencję w sprawy wewnętrzne innego państwa. Należy się
zastanowić, czy prezydent Francji mówiłby tak samo, gdyby raził go brak flag UE
na budynkach rządowych innych, większych państw UE, w przededniu objęcia przez
takie kraje prezydencji. Ówczesny czeski minister spraw zagranicznych, Karel
Schwarzenberg znakomicie odpowiedział na zarzuty Sarkozy’ego, oświadczając że
„nawet gdyby większość mieszkańców UE i przedstawicieli państw członkowskich
zażyczyła sobie, by flaga UE zawisła na Hradczanach, to tylko od Prezydenta
Republiki zależy, czy tak się stanie, a obowiązku jej wywieszenia nie określa w
Republice Czeskiej żaden przepis obowiązującego prawa. Nie przystoi głowie
innego państwa krytykować z tego powodu naszego Prezydenta”[5].
Widać więc, że państwa „starej UE” czasami udowadniają, że „nowym” wolno
mniej, że „nowi” muszą starać się bardziej niż inni. Przy czym oczywiście z
formalnego punktu widzenia status Republiki Czeskiej jako państwa
członkowskiego UE nie różni się niczym od statusu Francji.
Drugim incydentem było słynne już spotkanie Prezydenta Václava Klausa z
posłami do PE, które odbyło się na Zamku Praskim 5 grudnia 2008 roku, tuż przed
objęciem przewodnictwa przez Republikę Czeską i zakończyło się skandalem
politycznym. Członkowie Konferencji Przewodniczących PE z różnych państw
zaatakowali Prezydenta Republiki, m.in. zarzucając mu w trakcie oficjalnego
spotkania niejasne powiązania ze znanym irlandzkim euro sceptykiem Declanem
Ganleyem czy – znowu – brak wywieszenia flagi UE na Hradczanach. Daniel
Cohn-Bendit (z frakcji Zieloni/EFA) stwierdził także, że Prezydent „będzie
musiał podpisać Traktat Lizboński”. Natomiast Brian Crowley z frakcji UEN
powiedział, że poprzez spotkanie w Irlandii z Ganleyem Prezydent Republiki
dopuścił się „obrazy irlandzkiego narodu”. Prezydent Klaus, znieważony w swojej
siedzibie stwierdził, że w ten sposób i tym tonem nikt jeszcze z nim na
Hradczanach nie rozmawiał przez sześć lat jego prezydentury, Cohn–Benditowi
odpowiedział, że nie jest w Pradze na paryskich barykadach i że sądził, że taki
styl komunikacji wobec Czechów skończył się 19 lat temu. Niezależnie od
poglądów Václava Klausa, członkowie PE dopuścili się nieodpowiedniego
zachowania. Polscy politycy, nawet ci sprawujący najbardziej prestiżowe funkcje
państwowe muszą mieć na uwadze, że takie sytuacje miały miejsce w kontekście
prezydencji czeskiej i mieć świadomość, że Polska to też nowy partner w UE,
wobec którego niektóre kraje czy instytucje UE mogą próbować grać „ostrzej”.
Trzeba zatem, jeśli takie ciosy padną, trafnie i asertywnie na nie reagować,
ponieważ stawką jest nie tylko sukces prezydencji, ale przede wszystkim
budowanie pozycji państwa w UE.
-
Co „do poprawki”, czyli jakich błędów nie powtórzyć?
-
Konflikt w ramach „trio”
Współpraca Pragi z Paryżem w ramach trio prezydencji (Francja, Czechy,
Szwecja) nie układała się zupełnie i to z winy obu stron. Prezydent Vacláv
Klaus afiszował się ze swoim eurosceptycyzmem. Przywódca Francji, Nicolas
Sarkozy nieustannie, napastliwie krytykował czeskie przewodnictwo, podważał
jego działania, a nawet uzurpował sobie prawo do jego zastępowania (jak
chociażby w sytuacji, kiedy na Bliski Wschód pojechały dwie delegacje:
oficjalna, unijna, czeska i nieoficjalna, konkurencyjna, francuska). Takie
podejmowane przez Francję działania były oczywiście niedopuszczalne, ale…
Skuteczną politykę w UE przy obiektywnie mniej znaczącej pozycji niż pozycja
innych państw w Unii, można prowadzić tylko wówczas, gdy dla swoich pomysłów,
projektów i sposobów ich realizacji znajdzie się wsparcie wśród najbardziej
wpływowych partnerów. Dziś takimi partnerami w UE są bezdyskusyjnie Niemcy i
Francja. Wejście w otwarty spór polityczny z którymkolwiek z nich w przededniu
lub w trakcie sprawowania przewodnictwa przez mniejszy kraj Unii Europejskiej,
dodatkowo jeszcze od niedawna funkcjonujący w jej strukturach, świadczy o braku
realizmu w polityce europejskiej. Nowe państwo UE, obejmujące przewodnictwo
powinno jeszcze przed jego przejęciem prowadzić wysiłki dyplomatyczne dla
znalezienia poparcia dla swych inicjatyw, priorytetów i sposobów ich realizacji
przede wszystkim w dużych, najbardziej znaczących państwach UE. Dla Polski
cennym instrumentem może być w tym zakresie Trójkąt Weimarski.
-
Kontrowersje
Kilka mało znaczących politycznie, ale chwytliwych medialnie wydarzeń z
okresu czeskiej prezydencji przebiło się do świadomości Europejczyków. Gazety
rozpisywały się o skandalu, jaki wywołała instalacja Davida Černego, czeskiego
rzeźbiarza, który w Brukseli w sposób kontrowersyjny i stereotypowy (a nawet
obraźliwy dla niektórych krajów, jak to było w przypadku Bułgarii) przedstawił
poszczególne państwa UE. Czesi, znani ze swoich liberalnych poglądów na sztukę,
w większości nie widzieli nic szczególnie kontrowersyjnego w tej instalacji,
ale w Europie zawrzało do tego stopnia, że Bułgaria przedstawiona jako turecka
toaleta zażądała zasłonięcia obrażającego ją fragmentu instalacji.
Zatem przy promocji przewodnictwa najlepiej postawić na sprawdzonych,
odnoszących międzynarodowe sukcesy artystów czy na promocję już dobrze
wypromowanego i obecnego w umysłach Europejczyków dorobku kulturalnego i
artystycznego danego państwa. Promocja prezydencji to nie czas na eksperymenty,
ale raczej na zaangażowanie sprawdzonych pomysłów i twórców, znanych szerszej
europejskiej publiczności, kojarzonych z danym państwem i darzonych powszechnym
szacunkiem. W okresie czeskiej prezydencji odbyło się ponad 600 wydarzeń
kulturalnych, a z powodu skandalu najlepiej zapamiętano niefortunną instalację
Černego! Dodatkowo Václav Klaus wygłosił
bardzo kontrowersyjne przemówienie w Parlamencie Europejskim[6]. Prezydent Zanegował on kierunki
rozwoju integracji europejskiej i porównał ustrój UE do systemu komunistycznego
wprawiając tym w osłupienie wielu posłów, którzy demonstracyjnie opuścili salę
obrad. Tego typu wydarzenia nie mają większego praktycznego wpływu na przebieg
i skuteczność przewodnictwa, ale są nośne medialnie. Stąd unikanie
nieprzemyślanych posunięć, nawet z pozoru nic nieznaczących jest kluczowe dla
sukcesu.
-
Brak „zarządzania kryzysowego”
Prezydencja czeska była sprawowana w okresie dynamicznych zmian w samej UE i
w czasie trudnym, jeśli chodzi o sytuację międzynarodową (kryzys finansowy,
konflikt izraelsko–palestyński w Strefie Gazy, rosyjsko–ukraiński kryzys
gazowy, trudności z ratyfikacją Traktatu z Lizbony i inne). Na niektóre z tych
wydarzeń Czesi nie byli przygotowani. Prezydencja generuje ogromną
odpowiedzialność za funkcjonowanie Unii Europejskiej i żadne (małe czy duże)
państwo UE nie może lekkomyślnie wychodzić z założenia o skoncentrowaniu się
jedynie na dobrym przygotowaniu priorytetów, a więc z założenia, że nic
nieprzewidzianego, co będzie wymagało reakcji, się nie wydarzy. Zawsze mogą
wystąpić niespodziewane okoliczności (a czeska prezydencja jest tego dobitnym
przykładem), na które trzeba będzie reagować na bieżąco, przy czym reakcja
będzie musiała być współmierna do tych okoliczności, zdecydowana i przemyślana,
a jednocześnie zwykle szybka. Musi wręcz ona przybrać dosłownie formę
„zarządzania kryzysowego”[7].
-
Destabilizacja sceny politycznej
Czesi zupełnie nie poradzili sobie z zagwarantowaniem wewnętrznej stabilności
sceny politycznej. Nie potrafili ani na etapie przygotowań do przewodnictwa,
ani w czasie jego trwania zawrzeć minimum kompromisu politycznego dla pokazania
się w UE od dobrej strony. Narastający konflikt między Prezydentem Republiki a
premierem Topolánkiem, podchwycony przez opozycję okazał się politycznie
tragiczny w skutkach dla czeskiej prezydencji.
Po obaleniu czeskiego rządu pojawiające się w prasie nagłówki i tytuły
artykułów, jak np. „Topolanek upadł, Unia bez głowy”[8] dobitnie wskazywały na powagę
sytuacji i odbiór takich decyzji. Do upadku rządu Topolánka doszło w najgorszym
momencie. Wprawdzie od samego początku po czeskiej prezydencji nie spodziewano
się wiele, ale premier Topolánek stopniowo zdobywał zaufanie, ponieważ zażegnał
konflikt gazowy między Rosją a Ukrainą, spowodował ogólnoeuropejską dyskusję o
protekcjonizmie, kiedy ostro odpowiedział Nicolasowi Sarkozy’emu na
oświadczenie o przenoszeniu produkcji samochodowej z Czech za granicę, całkiem
dobrze poradził sobie na marcowym szczycie Rady Europejskiej[9]. Tymczasem mimo tego, że czeski
rząd „złapał wiatr w żagle” i miał widoki na dobrą drugą połowę prezydencji,
Czesi „strzelili sobie samobója”[10]. Obalenie rządu w trakcie przewodnictwa to,
zdaniem Jeana Quatremera, korespondenta francuskiego dziennika „Liberation”,
„dowód całkowitego prowincjonalizmu”[11].
Wydaje się nawet, że sama opozycja przestraszyła się tego, co się stało już po
fakcie, ponieważ szef socjaldemokratów, czyli największej partii opozycyjnej,
Jiří Paroubek, który w trakcie debaty stwierdził, że rząd Topolánka jest
„eurohaniebny”, po ogłoszeniu wyników głosowania nad wotum nieufności
zaproponował, by jednak dokończył on prezydencję, a więc działał do końca
czerwca[12]. Skutkiem
zamieszania politycznego w Republice Czeskiej było to, że Unia z dnia na dzień
zaczęła bardziej ignorować czeską prezydencję, a na szczyt dotyczący
Partnerstwa Wschodniego, który odbył się 7 maja 2009 r. w Pradze z przywódców
największych państw UE przyjechała jedynie kanclerz RFN, Angela Merkel[13].
Niestety czeskie przewodnictwo jest i pewnie będzie oceniane bardzo krytycznie
tylko poprzez pryzmat wotum nieufności wobec rządu Topolánka i jego upadek.
Taka ocena jest oceną krzywdzącą, bo jest jedynie fragmentaryczna, ale niestety
to ona „przebiła się” do mediów i zakorzeniła się w świadomości Europejczyków.
Potwierdza ona jeszcze raz wagę tego, co nazywamy wizerunkiem medialnym i
stanowić powinna istotną przestrogę dla Polski.
-
Nieumiejętność wyeksponowania sukcesów
Czesi niewątpliwie osiągnęli pewne sukcesy, jak np. uruchomienie Partnerstwa
Wschodniego czy organizacja szczytu UE-USA w Pradze. Nie umieli jednak tych
sukcesów nagłośnić i wyeksponować. Promocja prezydencji też pozostawiała wiele
do życzenia. W samej Republice Czeskiej prezydencji poświęcono sporo uwagi,
choć kampania promocyjna „Evropě to osladíme!” (Posłodzimy to Europie!) ze
słynną kostką cukru nie była najlepszym pomysłem. Wielu Czechów deklarowało, że
jej nie rozumie, inni zaś doszukiwali się w niej ukrytego sensu, ponieważ w
języku czeskim „posłodzenie komuś” oznacza mniej więcej to samo, co w języku
polskim „przysolenie komuś” i posiada pejoratywny wydźwięk.
-
Konkluzje, czyli jak solidnie odrobić „czeską lekcję”?
Czesi w trakcie swojego przewodnictwa musieli zmierzyć się z bardzo trudną
sytuacją i zarówno w samej UE jak i na świecie. Republika Czeska była także w
tym czasie pogrążona w wewnętrznym konflikcie politycznym. Dopóki rząd
Topolánka nie został obalony, prezydencja ze zmiennym szczęściem radziła sobie
z rozmaitymi nieprzewidzianymi trudnościami jak np. rosyjsko–ukraiński konflikt
gazowy. Osiągała ona jednocześnie stopniowo wyznaczone cele, jak uruchomienie
Partnerstwa Wschodniego czy zaawansowanie procesu ratyfikacji Traktatu z
Lizbony w Republice Czeskiej. Upadek rządu Topolánka sprawił, że politycznie
Europa przestała się z nim liczyć.
Czeska administracja wykonała solidną pracę i ze swoich zadań w okresie
prezydencji, do których pełnienia przygotowywała się rzetelnie przez kilka lat,
wywiązała się bardzo dobrze. Niestety, za odpowiedzialną postawą urzędników,
nie poszła dojrzałość czeskiej klasy politycznej. Politycy w sposób
nieodpowiedzialny wciągnęli Unię Europejską w ostry, wewnętrzny spór
polityczny, co całkowicie zrujnowało wizerunek prezydencji i jest do dziś
przyczyną bardzo krytycznych jego ocen. Czescy politycy przedłożyli
niezrozumiałe dla większości Europejczyków wewnątrzpartyjne spory ponad interes
państwa w UE, a nawet interes całej Unii, która w tak trudnym momencie kryzysu
finansowego potrzebowała silnego przywództwa. Przywództwa, jakiego Republika
Czeska nie mogła zaoferować.
Czeskie przewodnictwo należy oceniać umiarkowanie pozytywnie w tym sensie,
że osiągnęło ono wyznaczone cele i w danych okolicznościach wykonało maksimum
tego, co było możliwe do uzyskania. Obraz prezydencji zniszczył jednak
wizerunek medialny, upadek rządu i kontrowersyjne, podchwycone przez media
sytuacje.
Najistotniejszą lekcją dla polskich polityków powinno być obalenie rządu
w trakcie prezydencji i opłakane skutki tego posunięcia. Zapewnienie
stabilności politycznej, poprzez m.in. unikanie łączenia wyborów
parlamentarnych z okresem przewodniczenia pracom w Radzie UE, powinno stać się
nadrzędnym celem zarówno rządu jak i opozycji.
[2] Por. A. Łada,
Partnerstwo dla Prezydencji? Współpraca administracji z sektorem pozarządowym
podczas czeskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej – wnioski dla Polski.
Raport z badań Instytutu Spraw Publicznych dostępny na stronach internetowych
Instytutu Spraw Publicznych, s. 31-35. http://www.isp.org.pl/files/20174315650396766001260455529.pdf
2.07.2010
[7] O metodach
zarządzania kryzysowego w trakcie prezydencji interesująco pisze M. Izydorczyk.
Por. M. Izydorczyk, Zarządzanie kryzysowe podczas przewodnictwa w Radzie
UE (w:) Z. Czachór, M.J. Tomaszyk (red.), Przewodnictwo państwa w Radzie Unii
Europejskiej– doświadczenia partnerów, propozycje dla Polski, Poznań 2009, s.
77-84, publikacja dostępna w Internecie na stronie,
http://www.prezydencjaue.gov.pl/attachments/255_Publikacja_UAM.pdf
3.07.2010
[8] Zob. Topolanek
upadł, Unia bez głowy, „Gazeta Wyborcza” nr 71 z 25 marca 2009 r., s. 1.
[9] Por. P.M.
Kaczyński, wypowiedź na łamach „Gazety Wyborczej” nr 71 z 25 marca 2009 r.,
s.7.
[11] Por. Jean
Quatremer, wypowiedź na łamach „Gazety Wyborczej” nr 71 z 25 marca 2009 r.,
s.7.
[12] Por. L.
Palata, Topolanek padł w Pradze, „Gazeta Wyborcza” nr 71 z 25 marca 2009 r.,
s.7.
[13] Por. L.
Palata, Czesi mają rząd, a Europa prezydencję, „Gazeta Wyborcza” nr 108 z 9-10
maja 2009 r., s. 6.
* Powyższy tekst stanowi wyraz
osobistych opinii i poglądów autorki.
** Dr Katarzyna Witkowska–Chrzczonowicz – adiunkt w Katedrze Prawa
Europejskiego na Wydziale Prawa i Administracji UMK w Toruniu. W 2004 r.
ukończyła tam studia prawnicze i została wyróżniona przez Senat UMK tytułem
najlepszego absolwenta UMK. W 2003 r. ukończyła też 2-letnie studia specjalne z
prawa europejskiego w Centrum Studiów Europejskich im. Jeana Monneta przy UMK w
Toruniu. W 2004 r. studiowała w Rzymie w ramach programu Erasmus. W 2008 r.
obroniła doktorat. Ma w dorobku kilkadziesiąt publikacji z zakresu prawa
instytucjonalnego Unii Europejskiej (w tym monografię poświęconą Komisji
Europejskiej) oraz relacji między prawem UE a polskim, czeskim i włoskim
krajowym prawem konstytucyjnym. Publikuje również za granicą (w RFN, w
Republice Czeskiej oraz we Włoszech). Jest współautorką dwóch podręczników
akademickich oraz komentarza do TWE. Odbyła liczne pobyty naukowe i staże,
m.in. na: Wydziale Prawa Uniwersytetu Karola w Pradze, na Uniwersytecie LUISS w
Rzymie oraz na Wydziale Prawa i na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu w
Maceracie. Od 2010 r. jest członkiem Team Europe.
| |
|
|
|