|
W Unii Europejskiej decyzje wiążące państwa członkowskie a także ich
późniejsza realizacja są najczęściej wynikiem wielostopniowych negocjacji, co w
terminologii naukowej obecnie nazywane jest "procesem negocjacyjnym".
Jest on niezwykle kompleksowy, bo w Radzie UE na każdym szczeblu – od grup
roboczych do spotkań ministrów – przy stole zasiada 27 przedstawicieli państw
członkowskich, często o odmiennych interesach narodowych, z trudnymi do
zrealizowania instrukcjami przesłanymi ze stolic.
Ponieważ w domenie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE wszystkie ważne
decyzje podejmuje się na zasadzie jednomyślności, negocjować trzeba ze
wszystkimi, a proces ten trwa właściwie bez przerwy. Zrozumienie nieformalnych
zasad negocjacji, jakie obowiązują w Radzie UE, nieoficjalnego "kodeksu
postępowania" odnoszącego się przede wszystkim do domeny Wspólnej Polityki
Zagranicznej i Bezpieczeństwa (co do której polscy politycy i dyplomaci
zgłaszają ambicje bycia wśród liderów) jest zatem niezwykle istotne dla
prowadzenia efektywnej polityki w ramach UE. Dotyczy to zarówno
przedstawicielstw państw członkowskich działających w Brukseli jak i rządów
poszczególnych krajów wspólnoty.
O sukcesie obranej strategii negocjacyjnej w Brukseli decydują różne
czynniki. Niektóre z nich są stałe, na przykład wielkość państwa, liczba
ludności, produkt narodowy brutto, ale wiele innych ulega ciągłym zmianom.
Oznacza to, że często państwa członkowskie sukces zawdzięczają m.in. dobrze
zorganizowanemu systemowi koordynacji i negocjacji, zdolnym i doświadczonym
negocjatorom, którzy rozumieją nie tylko formalne aspekty procesów decyzyjnych,
ale przede wszystkim wiedzą jak poruszać się po brukselskich
"korytarzach" oraz znają i respektują nieformalne zasady gry.
Podstawowe elementy nieformalnego kodu postępowania to:
1. Obieg informacjiinieformalne konsultowanie inicjatyw z partnerami przed ich oficjalnym
ogłoszeniem. Takie nieformalne negocjacje "w korytarzach" Rady
pomagają wypracować potrzebny konsensus, który trudno osiągnąć podczas
formalnych spotkań, szczególnie po rozszerzeniu UE. W domenie spraw
zagranicznych najważniejsze decyzje zapadają jednomyślnie, co oznacza, że aby
inicjatywa miała szanse na sukces, nie może mieć przeciwników przy stole
negocjacyjnym. Nieformalne konsultacje przyjmują różną formę, mogą być
bilateralne, w gronie ‘podobnie myślących’ państw, lub też wśród ‘przyjaciół
prezydencji’. Dyplomaci wymieniają się informacjami na temat pozycji jakie
zajmują ich rządy, czasami ustalają strategie na formalne spotkania. W wyniku
takich rozmów wiele spraw pojawia się na spotkaniach formalnych już wstępnie
przygotowanych (pre-cooked). Jeden z dyplomatów oszacował, że nawet do
90 proc. kwestii załatwia się właśnie w ten sposób, w korytarzach, głównie w
celu zwiększenia efektywności pracy w grupach roboczych. Większość państw stara
się utrzymywać pozytywne relacje ze wszystkimi partnerami. Koalicje w
Brukseli zmieniają się w zależności od dossier i dzisiejszy
"przeciwnik" może nam jutro pomóc w trudnych negocjacjach dotyczących
innej sprawy.
2. Ciągłe dążenie do osiągnięcia
jednomyślnościi unikanie izolowania któregokolwiek z partnerów (bez
względu na wielkość, czy liczbę głosów). Nikt nie chce być postrzegany jako
"trudny partner", dlatego negocjatorzy jak ognia unikają sytuacji, w
których nie mieliby poparcia ze strony żadnego z innych państw członkowskich.
Czasami prowadzi to do re-negocjacji instrukcji przysłanych ze stolicy. Jeden z
negocjatorów przyznał, że pierwszą lekcją w Brukseli jest zrozumienie, iż
najtrudniejsze negocjacje będzie się prowadzić właśnie ze swoją stolicą, a nie
z partnerami z innych państw. Taką lekcję przeszli na przykład Polacy, którzy
zostali wysłani do Rady rok przed przystąpieniem Polski do UE jako tzw. aktywni
obserwatorzy. Wielu z nich wspominało potem, jak wiele wysiłku wkładali w to,
aby wytłumaczyć kolegom i koleżankom w stolicy, na czym tak naprawdę polegają
negocjacje i jakich pozycji nie ma sensu prezentować w dyskusjach.
3. Ddbanie o swoją reputację wśród
partnerów. Wiele państw woli "schować się za plecami" radykała,
samemu nie ujawniając swojej trudnej pozycji negocjacyjnej, aby nie być
postrzeganym w złym świetle. Dodatkowo, w tzw. grupach roboczych istnieje
szczególna presja na efektywność – osiągnięcie porozumienia. W związku z tym,
prawo weta stosowane jest niezwykle rzadko, tylko w sprawach absolutnie
kluczowych dla interesu narodowego. W tym kontekście, polskie weto dotyczące
negocjacji z Rosją w 2006 roku miało swoje konsekwencje, które odczuli polscy
negocjatorzy na wszystkich szczeblach Rady. Niektórzy przyznawali, że
odstąpienie od nieformalnych reguł (tymczasowo) osłabiło ich pozycję przy
stole. Natomiast konstruktywna rola Polski podczas Pomarańczowej Rewolucji na
Ukrainie w 2004 roku wpłynęła pozytywnie na pozycję polskich negocjatorów.
4. Zachowanie spójności między grupami
roboczymi (tzw. spójność horyzontalna) i pomiędzy różnymi szczeblami w Radzie
(tzw. spójność wertykalna). Jednakowe stanowisko musi być prezentowane np.
na szczeblach technicznych i politycznych. Bardzo ważna jest tu odgórna
koordynacja – nie tylko po to aby nie prezentować sprzecznych stanowisk na
różnych forach, ale także aby łączyć pozornie odległe od siebie dossier
w tzw. package deals. Niedawno urzędnik jednej z instytucji europejskich
nieoficjalnie dziwił się, dlaczego Polska skutecznie nie wywrze presji na inne
państwo członkowskie "robiące problemy" w jednej z grup roboczych
zajmujących się polityką zagraniczną. Zakładając dobrą koordynację, presja taka
mogłaby być wywarta w jakiejkolwiek innej grupie (dowolnej tematycznie), gdzie
owo państwo miałoby żywotne interesy. Pokrewną zasadą jest nieotwieranie
uprzednio zamkniętego dossier na wyższych szczeblach Rady. Większość
spraw uzgadniana jest już w grupach roboczych (nawet do 70 proc. w sprawach
dotyczących WPZiB), więc, jak to określił jeden z doświadczonych dyplomatów:
“nie można zaspać a potem próbować negocjować na wyższych szczeblach”.
5. Znajomość przebiegu procesu negocjacji w
danym obszarze. Uczestnicy negocjacji szanują "uprzednio uzgodniony
język" i często odwołują się do konkluzji Rady sprzed kilku lat. Dlatego w
przygotowaniach i dyskusji kluczowa jest szczegółowa znajomość historii
negocjowanej sprawy.
Jak widać, sprawne poruszanie się po negocjacyjnych niuansach Rady UE jest
niełatwe. Wiele zależy od umiejętności poszczególnych dyplomatów i ich
zdolności szybkiego przystosowania się do sytuacji w Brukseli, gdzie nawet
doświadczenia nabyte na placówkach bilateralnych lub w organizacjach
międzyrządowych okazują się na początku niewystarczające. Nic dziwnego, że
wiele państw członkowskich inwestuje w kompleksowe szkolenia przyszłych
negocjatorów, obejmujące m.in. symulację obrad Rady i późniejszą dokładną
analizę zachowań uczestników na różnych płaszczyznach.
Zarówno pracownicy instytucji europejskich jak i przedstawiciele państw
członkowskich podkreślają, że mimo okazjonalnych “wpadek”, polscy negocjatorzy
dość szybko zidentyfikowali nieformalne reguły gry. Był to w dużej mierze wynik
cierpliwej nauki na własnych błędach i obserwowania partnerów. Każdemu
nowoprzybyłemu negocjatorowi potrzeba czasu, aby dobrze zrozumieć
instytucjonalny labirynt UE. Wszyscy uczą się od swoich partnerów, wyciągają
wnioski z sukcesów, ale także z niepowodzeń.
Obecnie dla Polski, szczególnie w kontekście nadchodzącej prezydencji
kluczowe powinno być, aby wiedza zdobyta przez indywidualnych negocjatorów
została poprawnie zinstytucjonalizowana, a nie zniknęła wraz z zakończeniem
ich misji. Od tego także zależy sukces Polski w Brukseli.
Więcej na temat negocjacji w UE, szczególnie w ramach polityki zagranicznej,
przeczytać na m.in. w następujących publikacjach naukowych:
- Elgström, O. And Smith, M. (2000) Negotiation and Policy-Making in the
European Union – processes, systems and order; Journal of European Public
Policy, Vol. 7, No. 5, pp. 673 – 683.
- Juncos, A. and Pomorska, K. (2006) Playing the Brussels game: Strategic
Socialisation in the CFSP Council Working Groups; European Integration online
papers, Vol. 10, No. 11.
-
http://eiop.or.at/eiop/index.php/eiop/article/view/53/34
* Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów
autora.
** Dr Karolina Pomorska jest wykładowcą (Assistant Professor) na
Uniwersytecie w Maastricht w Holandii, na wydziale politologii. Jej
zainteresowania badawcze obejmują Europejską politykę zagraniczną i
bezpieczeństwa, dynamikę negocjacji w Brukseli oraz procesy socjalizacji i
uczenia się wśród unijnych dyplomatów i urzędników w Sekretariacie Rady UE.
Wyniki jej badań publikowane były w międzynarodowych czasopismach naukowych,
m.in. w Journal of European Integration, The Hague Journal of
Diplomacy, Comparative European Politics czy European Integration
online Papers.
|