|
Międzynarodowy Panel ds. Zmian Klimatu Organizacji Narodów Zjednoczonych
uznał, iż redukcja emisji gazów cieplarnianych do atmosfery jest warunkiem
koniecznym dla ograniczenia negatywnych skutków zmian klimatu. W związku z tym,
liderzy państw na całym świecie zdecydowali się podjąć wysiłki mające na celu
redukcję emisji gazów cieplarnianych, które dostają się do atmosfery za sprawą
działalności człowieka. Decyzja ta powoduje, że konieczna jest transformacja
globalnej gospodarki w kierunku niskoemisyjnym. Unia Europejska ma ambicje stać
się liderem walki z ociepleniem klimatu, a co za tym idzie – liderem
transformacji globalnej gospodarki. Dlatego też polityka klimatyczna (de facto
energetyczno-klimatyczna) stała się jednym z priorytetów Wspólnoty.
Pakiet energetyczno-klimatyczny
Według Europejskiej Agencji Środowiska sektor energetyczny odpowiada za 28%
emisji gazów cieplarnianych, transport za 21%, przemysł za 20%, a gospodarstwa
domowe oraz małe i średnie przedsiębiorstwa za 17%. Dlatego też wysiłki Unii
Europejskiej ukierunkowane są w głównej mierze na ograniczenie emisji w tych
czterech sektorach. Komisja Europejska oszacowała, że głównymi technologiami,
które pozwolą na znaczną redukcję emisji dwutlenku węgla do atmosfery, będą:
efektywność energetyczna, energia odnawialna, energia nuklearna oraz
wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla.
W związku z powyższym, w grudniu 2008 roku 27 państw Unii Europejskiej
postawiło przed sobą trzy bardzo ambitne cele w ramach tzw. pakietu
energetyczno-klimatycznego. Pierwszym z nich jest zwiększenie efektywności
energetycznej o 20%, drugim zwiększenie udziału energii ze źródeł odnawialnych
o 20%, trzecim redukcja emisji gazów cieplarnianych o 20%. Wszystkie trzy cele
maja zostać osiągnięte do końca 2020 roku.
Implementacja pakietu jest dużym wyzwaniem dla większości państw
członkowskich. Każde z nich będzie musiało urzeczywistnić transformację własnej
gospodarki, a to będzie się wiązało z niemałymi kosztami. Jednak, co ważne,
wdrożenie pakietu energetyczno-klimatycznego przyczyni się do realizacji kilku
innych celów – poza tzw. 20x20x20 – istotnych z punktu widzenia każdego z
państw UE. Jednym z nich jest zwiększenie bezpieczeństwa dostaw oraz
zmniejszenie zależności od zewnętrznych źródeł energii. Szacuje się, że w
wyniku braku zwiększenia produkcji energii z własnych źródeł uzależnienie Unii
od zewnętrznych dostaw wzrośnie z dzisiejszych 50% do 65% w roku 2030.
Ważnym pozytywnym efektem pakietu jest również wzrost zatrudnienia
spowodowany stworzeniem nowych miejsc pracy – tzw. green jobs. Eko-przemysł
jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się sektorów. Odnotowuje on
wzrost na poziomie 5% rocznie. Na obecną chwilę w sektorze tym zatrudnionych
jest 3,4 mln ludzi w Europie. Technologie pozwalające na pozyskiwanie energii
ze źródeł odnawialnych stworzyły już 300.000 miejsc pracy. Szacuje się, że 20%
udziału energii odnawialnej w całkowitym miksie energetycznym przyczyni się do
stworzenia 700.000 dodatkowych do roku 2020.
System handlu emisjami
Jednym z instrumentów, który ma przyspieszyć globalną redukcję emisji gazów
cieplarnianych jest międzynarodowy handel emisjami, zapoczątkowany przez
Protokół z Kioto (uzupełnienie Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w
sprawie zmian klimatu). Unia Europejska jako pierwsza zdecydowała się na
wprowadzenie wewnętrznego systemu handlu emisjami. Na początku 2005 roku zaczął
funkcjonować mechanizm pod nazwą „Europejski system handlu emisjami” (ETS).
Jest on w tym momencie gwarantem wypełnienia celów przyjętych w pakiecie
energetyczno-klimatycznym.
Centralnym elementem systemu ETS jest wspólna waluta handlowa w postaci
uprawnień do emisji. Jedno uprawnienie pozwala na wyemitowanie jednej tony
dwutlenku węgla. Limit całkowitej ilości pozwoleń na emisje jest gwarantem
zaistnienia handlu. W ten sposób, jeśli emisje danego przedsiębiorstwa nie
przekraczają pułapu przyznanych uprawnień, przedsiębiorstwo to może sprzedać
nadwyżkę uprawnień innej firmie. Natomiast przedsiębiorstwo, którego emisje
przekraczają przyznany limit może zakupić uprawnienia od innego podmiotu lub
też zainwestować środki finansowe w rozwój innowacyjnych technologii, które
pozwolą mu na ograniczenie emisji. Przedsiębiorstwo takie jest w stanie wybrać
bardziej opłacalne rozwiązanie na podstawie porównania kosztów zakupu uprawnień
i inwestycji w nowe technologie.
Europejski system handlu emisjami ma zachęcać przedsiębiorców do inwestycji
w innowacyjne technologie niskoemisyjne oraz do szukania mniej kosztownych
sposobów przeciwdziałania zmianom klimatu. Na tę chwilę w systemie funkcjonuje
30 krajów – 27 państw członkowskich Unii Europejskiej, jak również Islandia,
Liechtenstein i Norwegia. Obejmuje on około 11.000 najbardziej energochłonnych
instalacji w branży produkcyjnej oraz wytwarzanie energii w tych krajach. Z
każdym rokiem europejski system handlu emisjami działa coraz sprawniej, jednak
w celu osiągnięcia znacznej redukcji emisji gazów cieplarnianych niezbędne
będzie wprowadzenie międzynarodowego systemu, dla którego dobrym wzorcem może
być wypracowany w Europie mechanizm.
Łagodne przejście do gospodarki niskoemisyjnej
Faktem jest, że w XXI wieku świat będzie uzależniony od paliw kopalnych. W
2008 r. Chiny odpowiadały za 42% światowej konsumpcji węgla, USA za 17%, Europa
i Eurazja za 16%. Zwiększenie wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych
będzie wymagało dużych nakładów kapitału i pracy, co oznacza, że nie wydarzy
się z dnia na dzień. Znacząca redukcja emisji musi natomiast nastąpić szybko, w
związku z postulowanym przez większość ekspertów oraz popieranym przez Unię
Europejską postulatem niedopuszczenia do wzrostu globalnej temperatury o więcej
niż 2°C w stosunku do czasów przedindustrialnych.
Dlatego do czasu pełnego wdrożenia technologii pozwalających na
wykorzystanie energii z odnawialnych źródeł, konieczne jest zastosowanie
czystych technologii węglowych. Jedną z nich (o największym potencjale – 15%
redukcji emisji dwutlenku węgla do końca tego stulecia) jest technologia
wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (CCS). Technologia ta może w
znacznym stopniu złagodzić transformację gospodarczą w krajach wysoce
uzależnionych od węgla. W związku z tym Unia Europejska zdecydowała się przyjąć
dyrektywę CCS, która ma zapewnić stworzenie dogodnych ram regulacyjnych dla
wdrożenia technologii CCS w poszczególnych państwach członkowskich, jak również
zapewnić pulę środków finansowych na budowę zakładów demonstracyjnych.
Zmiany klimatu – wyzwanie globalne
Nawet najbardziej ambitne osiągnięcia samej Unii Europejskiej w zakresie
redukcji emisji gazów cieplarnianych nie zahamują zmian klimatu. W tym celu
konieczne jest, aby kraje na całym świecie podjęły wzmożone wysiłki związane z
polityką klimatyczną. Państwa rozwinięte powinny same sobie podnosić poprzeczkę
tak, aby stać się wzorem dla państw rozwijających się. W tym kontekście
niezwykle istotne będzie zacieśnienie współpracy UE ze Stanami
Zjednoczonymi.
Nie ulega wątpliwości, że jednym z największych wyzwań będzie powstrzymanie
wzrostu emisji we wzrastających potęgach azjatyckich – Chinach i Indiach. W
drugiej połowie 2008 roku rząd USA zdecydował się na strategiczną współpracę z
Chinami w kluczowych dla polityki klimatycznej obszarach oraz na podjęcie kilku
wspólnych przedsięwzięć w zakresie: wspólnego badawczego centrum czystych
energii, inicjatywy pojazdów elektrycznych, planu działań nad poprawą
efektywności energetycznej, partnerstwa w sprawie energii odnawialnej,
inicjatywy „węgiel XXI wieku”, związanej głównie z rozwojem projektów CCS,
inicjatywy gazowej oraz programu współpracy energetycznej. Tego rodzaju
przedsięwzięcia są niezwykle istotne, natomiast fakt pominięcia Unii w
strategii amerykańskiej może świadczyć o tym, że Stany Zjednoczone zamierzają
rywalizować z Europą o przywództwo w walce z globalnym ociepleniem. Jeśli Unia
Europejska nie chce pozostać w tyle, będzie musiała odpowiedzieć na to
wyzwanie.
Co ważne, państwa najsłabiej rozwinięte są tymi, które mają najmniejszy
wpływ na zmiany klimatu, ale jednocześnie będą tymi, które w największym
stopniu odczują ich skutki. Coraz częściej spotykamy się z manifestacjami
przywódców państw afrykańskich oraz małych państw wyspiarskich, w których to
bez skrupułów domagają się oni dodatkowego wsparcia finansowego od państw
rozwiniętych. Przeznaczone ma być ono na przeciwdziałanie negatywnym skutkom
zmian klimatu, które państwa najsłabiej rozwinięte dostrzegają już gołym okiem.
Ważne jest, aby pomoc rozwojowa UE oraz planowanie nowych inwestycji w Afryce
były zgodne z jej polityką klimatyczną. Kontynent afrykański ma ogromny
potencjał pozyskiwania energii słonecznej. Bardzo dobrym przykładem współpracy
w tym zakresie jest „plan energii słonecznej”, przedstawiony w dokumencie
ustanawiającym Unię dla Śródziemnomorza. Wydaje się, że rozsądna byłaby w tym
kontekście także rewizja europejskiej polityki rozwojowej.
COP15 – wnioski dla Unii
Trudno zgodzić się ze stwierdzeniem, iż podczas Konferencji Stron Ramowej
konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP15) w grudniu 2009
roku w Kopenhadze udało się uzgodnić wartościowe porozumienie. Unia Europejska
przed samym szczytem miała ambicje stać się liderem negocjacji – tak się jednak
nie wydarzyło. Dlatego warto zastanowić się nad tym, co ta porażka oznacza dla
UE i jakie płyną z niej wnioski.
W pierwszej kolejności okazało się, że Unia Europejska nie jest już
skuteczna, służąc jedynie za wzór i licząc na to, że inni będą ją naśladować.
Dlatego państwa członkowskie będą musiały zastanowić się nad nowymi środkami,
działającymi bardziej na zasadzie przysłowiowego kija niż marchewki. Być może
wskazane byłoby ponowne rozpoczęcie rozmów nad wprowadzeniem tzw. podatku
emisyjnego, który byłby nakładany na produkty importowane do UE z krajów, które
nie podjęły walki ze zmianami klimatu. Unia musi ponadto rozpocząć bardziej
rzeczową dyskusję ze Stanami Zjednoczonymi. Ostatnie dni negocjacji podczas
szczytu pokazały, że Amerykanie chcą przejąć przywództwo polityczne także w
obszarze zmian klimatu.
Po trzecie, UE powinna wzmocnić współpracę ze wzrastającymi potęgami – to te
kraje najtrudniej będzie przekonać do redukcji emisji. W kopenhaskich
negocjacjach, prowadzących do kolejnego szczytu w Meksyku, Unia Europejska musi
mówić legendarnym „jednym głosem”. W Kopenhadze było to niemożliwe, m.in.
dlatego, że w decydujących momentach przed samą konferencją państwa
członkowskie nie były w stanie porozumieć się co do wspólnej deklaracji
redukcji emisji o 30%. Wreszcie Unia będzie musiała położyć większy nacisk na
budowę gospodarki niskoemisyjnej oraz – na tej podstawie – wypracować dalszą
wspólną strategię, tzw. „mapę drogową” na COP16.
* Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów
autora.
**Agata Hinc – absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku
Europeistyka. Szef projektu „Niskoemisyjna gospodarka” w Fundacji demosEUROPA –
Centrum Strategii Europejskiej. Prowadzi projekty związane z technologią
wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (CCS) oraz europejskim systemem
handlu emisjami (ETS). Odpowiada również za tematykę relacji między UE a
krajami rozwijającymi się (głównie Afryką). Autorka artykułów, komentarzy,
raportów i prac naukowych w dziedzinie energii i zmian klimatu, polityki
rozwojowej i relacji zewnętrznych Unii Europejskiej.
|