|
Analiza zmiany postaw polskiego społeczeństwa wobec członkostwa w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich pięciu lat zwykle koncentruje się na kwestii poparcia dla integracji lub zmieniających się ocen wpływu integracji na różne dziedziny życia. Dowiadujemy się wówczas, że od maja 2004 r. poparcie dla członkostwa wzrosło od 60% do 85% (CBOS, kwiecień 2009) lub też od 42% do 60% (Eurobarometr 71, wiosna 2009). Pomimo różnic w obu badaniach, wyraźnie widoczny jest trend wzrostu, a potem względnej (o czym później) stabilizacji poparcia na dość wysokim, wyższym od średniej unijnej pułapie. Zarówno CBOS, jak i Eurobarometr odnotowują także wyraźną – w porównaniu z wiosną 2004 – poprawę ocen skutków integracji.
Bardziej interesujące, choć mniej oczywiste, wydają się jakościowe zmiany postaw wobec członkostwa, które nastąpiły w omawianym okresie. Na podstawie dostępnych danych empirycznych można zaryzykować tezę, że o ile w 2004 r. postawy te stanowiły pochodną obaw i aspiracji polskiego społeczeństwa, o tyle obecnie najlepiej można je opisać według formuły zadowolenie i oczekiwania.
Sukces referendum akcesyjnego w 2003 roku, kiedy to zdecydowana większość głosujących poparła wejście Polski do Unii na wynegocjowanych w latach 1998-2003 warunkach, zatarł w społecznej świadomości fakt, że w tych latach, bezpośrednio poprzedzających akcesję, znaczna część społeczeństwa obawiała się bezpośrednich skutków integracji z UE, takich jak upadek niektórych gałęzi przemysłu, bankructwo gospodarstw rolnych czy wykup ziemi przez cudzoziemców. Obawy te zręcznie podsycali polityczni przeciwnicy członkostwa, którzy zresztą w latach 2001-2005 odnosili spore sukcesy polityczne w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Także w pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. dwie partie, rok wcześniej najsilniej protestujące przeciwko “niekorzystemu” Traktatowi Akcesyjnemu, otrzymały łącznie 27% głosów, zajmując drugie (LPR) i czwarte (Samoobrona) miejsce.
Siłę ówczesnych obaw pokazują badania sondażowe: Według Eurobarometru z wiosny 2004 r. jedynie co drugi Polak przewidywał, że członkostwo w Unii przyniesie Polsce korzyści, a 30% badanych uważało, że nie przyniesie. Jeszcze bardziej uderzające były wyniki badań CBOS, według których w lutym 2004 r. 34% Polaków uważało, że integracja przyniesie Polsce więcej korzyści niż strat, ale aż 38% sądziło, że bilans integracji będzie negatywny, a straty przewyższą korzyści. Jeszcze gorzej wypadał bilans oczekiwanych osobistych korzyści i strat. Jednocześnie zarówno badania CBOS, jak i Eurobarometru pokazały, że u progu akcesji jej zwolennicy przewyższali dwa do jednego przeciwników. Rok wcześniej, w referendum akcesyjnym, ta przewaga była jeszcze bardziej uderzająca – aż 3/4 głosujących poparło członkostwo Polski w UE na wynegocjowanych zasadach. Taki wynik wydawał się być przede wszystkim skutkiem aspiracji Polaków, żeby wejść do elitarnego klubu EUROPA – niezależnie od ceny, jaką trzeba będzie zapłacić. Nadal nośne było rzucone w 1989 r. hasło “powrotu do Europy”, o którego słuszności skutecznie przekonywały Polaków autorytety ze świata polityki, kultury czy religii.
Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej w maju 2004 r. obawy Polaków dotyczące skutków akcesji szybko się rozwiały, a wzrosło przekonanie, że członkostwo jest korzystne dla kraju. W roku 2007 ponad 80% ankietowanych Eurobarometru uważało, że Polska skorzystała z członkostwa w Unii, a 65% respondentów CBOS, – że integracja przyniosła Polsce więcej korzyści niż kosztów. Po pięciu latach od wejścia do Unii obawy przed skutkami członkostwa zastąpiło zadowolenie z jego rezultatów, a europejskie aspiracje – konkretne oczekiwania pod adresem Unii. Inaczej mówiąc, od kiedy jesteśmy w “klubie”, nasze poparcie dla członkostwa wydaje się bardziej wynikać z poczucia, że jest ono dla nas korzystne, niż z ogólnych aspiracji do bycia Europejczykami. Coraz powszechniejsza staje się postawa “płacę i wymagam” – formułujemy konkretne oczekiwania i postulaty wobec UE i jesteśmy gotowi rozliczać Unię z tego, co robi. Polacy przypominają pod tym względem innych Europejczyków – także tych ze starych państw członkowskich.
Polska opinia publiczna pod wieloma względami “europeizuje się” – postawy i poglądy Polaków stają się coraz częściej zbliżone do średniej unijnej. Najwyraźniej widać to w ocenach dotyczących polityki zagranicznej, szczególnie roli Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej w świecie. Według badań Transatlantic Trends (2008) Polacy przestali być entuzjastycznie proamerykańscy, a deklarowana średnia “temperatura uczuć” do USA w 2008 roku wynosiła 55%, przy średniej europejskiej 52%. W tym samym roku jedynie 35% Polaków deklarowało poparcie dla amerykańskiego przywództwa w świecie, podczas gdy aż 65% – tyle, co średnia europejska – określało się jako “zwolennicy wiodącej roli UE”. Także z badań Eurobarometru wynika, że obszarem działalności Wspólnoty najlepiej ocenianym przez ankietowanych – zarówno samych Polaków jak i innych mieszkańców krajów członkowskich – są działania na rzecz demokracji i pokoju na świecie.
Są oczywiście i takie kwestie polityki unijnej oraz oczekiwania wobec UE, które różnią przeciętnego Polaka i przeciętnego Europejczyka. Nadal wyróżnia nas większe niż średnia unijna poparcie dla członkostwa, ale także dla dalszego rozszerzania UE. Ta ostatnia różnica wynika zapewne z innej perspektywy geopolitycznej: W Polsce najsilniej dyskutowana jest kwestia przyszłego członkostwa Ukrainy, które zdaniem większości środowisk opiniotwórczych jest w strategicznym interesie Polski. Z kolei we Francji, w Niemczech i większości ‘starych’ krajów Unii, rozszerzenie łączy się z decyzją dotyczącą przyszłego członkostwa Turcji, które nie budzi entuzjazmu tamtejszych społeczeństw. Polską opinię publiczną cechuje natomiast mniejsze niż przeciętne zainteresowanie sprawami przeciwdziałania zmianom klimatu czy polityki migracyjnej.
Zmiana statusu naszego kraju wobec Unii Europejskiej po 2004 roku – z kandydata na członka “klubu” – umocniła wśród Polaków poczucie podmiotowości Polski: Aż 64% respondentów w badaniu Eurobarometru uważa, że głos Polski się liczy w UE. (Gorzej jest z poczuciem indywidualnej podmiotowości – aż 47% Polaków uważa, że ich głos się nie liczy). Jednocześnie Polacy mają silniejsze niż przeciętnie w UE poczucie, że wiedzą, jak działa Unia Europejska (tak sądzi 59% Polaków, a jedynie 44% Europejczyków). Za takim poczuciem nie zawsze idzie jednak realna wiedza o funkcjonowaniu instytucji europejskich: Jak pokazały badania Instytutu Spraw Publicznych wiosną 2009 roku, na dwa miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego jedynie 52% ankietowanych wiedziało, że posłowie do PE są wyłaniani w powszechnych wyborach (ISP, kwiecień 2009).
Światowy kryzys gospodarczy, który na dobre zagościł w świadomości Polaków w 2008 roku, wydaje się poważnym testem postaw społeczeństwa wobec Unii – naszego zadowolenia z członkostwa, zaufania do instytucji unijnych, ale także – a może przede wszystkim – naszych oczekiwań wobec tej organizacji. Polacy częściej niż inni Europejczycy uważają, że to właśnie Unia ma największą rolę do odegrania w walce z kryzysem (tak sądzi 30% Polaków, a jedynie 10% wskazuje na polski rząd).
Ponad połowa badanych sądzi, że Unia pomaga chronić obywateli Europy przed negatywnymi skutkami kryzysu i globalizacji, podczas gdy co czwarty Polak (i co trzeci Europejczyk) jest przeciwnego zdania. Badani wskazują także na konkretne działania, jakich oczekują od UE: wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw, ale także wspieranie bezrobotnych i ubogich. Są to zresztą także główne postulaty innych Europejczyków. Jedynie inwestowanie w edukację i badania naukowe nie cieszą się takim poparciem w Polsce, jak w innych krajach Unii.
Jednocześnie w 2009 roku Polacy stosunkowo surowo oceniali skuteczność Unii w walce z bezrobociem oraz jej działania w zakresie ochrony praw socjalnych – obszary te otrzymały najmniej wskazań z 13 wymienionych w badaniu obszarów działalności UE. Polskie i europejskie reakcje na kryzys gospodarczy wydają się potwierdzać tezę, że Polacy oczekują od Unii kokretnych działań i – w zależności od postrzegania skuteczności działań w tych obszarach – gotowi są modyfikować swoje oceny tej organizacji.
Na dzisiaj społeczne oczekiwania w Polsce i w UE to Unia ‘socjalna’, która skupi się na gospodarce oraz walce z bezrobociem, ochroną praw socjalnych, wsparciem dla najuboższych. Co istotne, w Polsce oczekiwania w zakresie unii socjalnej szczególnie mocno formułują osoby słabiej wykształcone, starsze, zamieszkałe na wsi – a zatem grupy społeczne tradycyjnie mniej entuzjastyczne wobec UE i w dużej mierze stanowiące elektoraty partii populistycznych i niechętnych zacieśnianiu integracji, np. sprzeciwiających się Karcie Praw Podstawowych. Paradoks polega na tym, że eurosceptycy chcą “mniej Europy”, podczas gdy ich elektorat chce “więcej Europy” – w sprawach dla niego najistotniejszych, takich jak bezrobocie czy prawa socjalne.
Postulaty dotyczące UE jako globalnego mocarstwa, wspólnej polityki zagranicznej czy obronnej są natomiast częściej priorytetami dla grup lepiej wykształconych i zamożniejszych.
Aby zrealizować hasło ‘Europy bliższej obywatelom’, niezbędne wydaje się wzmocnienie roli i skuteczności działania UE w takich kwestiach jak ograniczanie bezrobocia, prawa socjalne czy opieka zdrowotna. Unia potrzebuje zatem dokończenia ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, który wzmacnia możliwości działań na arenie światowej, ale także – dzięki Karcie Praw Podstawowych – socjalny wymiar integracji europejskiej.
Istnieje także pilna potrzeba przyjęcia nowej – tym razem skutecznej – wersji Agendy Lizbońskiej, która pozwoli godzić rozwój gospodarczy UE z socjalnym bezpieczeństwem, którego oczekują obywatele.
Cytowane źródła:
1. Centrum Badania Opinii Społecznej, Bilans pięciu lat członkostwa Polski w Unii Europejskiej, Komunikat z badań, Warszawa, kwiecień 2009.
2. Eurobarometr 71. Opinia publiczna w Unii Europejskiej, Raport krajowy: Polska, wiosna 2009.
3. Instytut Spraw Publicznych, Ponad jedna trzecia Polaków nie zauważyła wyborów do Parlamentu Europejskiego, Komunikat z badań (plik pdf dostępny na stronie: http://www.isp.org.pl/index.php?v=page&id=697&ln=pl).
4. Transatlantic Trends, raporty z badań na stronie: http://www.transatlantictrends.org.
*Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora.
** Jacek Kucharczyk – doktor socjologii (1999 r. – Instytut Socjologii i Filozofii Polskiej Akademii Nauk), prezes zarządu Instytutu Spraw Publicznych. Członek rady dyrektorów fundacji European Partnership for Democracy w Brukseli. Zainteresowania badawcze: polska polityka zagraniczna i europejska, stosunki transatlantyckie, promocja demokracji, populizm, przeciwdziałanie korupcji, good governance. Czynny publicysta, współpracuje z najpoważniejszymi tytułami prasowymi w Polsce i za granicą; często komentuje wydarzenia polityczne w mediach elektronicznych.
Opublikował między innymi (jako współautor/redaktor): Demokracja w Polsce 2007–2009 (ISP, Warszawa 2009) Democracy's New Champions. European democracy assistance after EU enlargement (PASOS, Praga 2008), Populist Politics and Liberal Democracy in Central and Eastern Europe (IVO, Bratysława 2008), Demokracja w Polsce 2005 – 2007 (ISP, Warszawa 2007), Poland After the 2005 Elections: Domestic Discontent or EU Backlash, w: Democracy and Populism in Central Europe: The Visegrad Elections and Their Aftermath (IVO, Bratisława 2007), Aktywny obywatel, nowoczesny system wyborczy (ISP, Warszawa 2005), Obywatele Europy. Integracja europejska w polskim życiu publicznym (ISP, Warszawa 2005).
|