Ścieżka nawigacji


PRZYDATNE LINKI
Litewska prezydencja w UE
Europejski Rok Obywateli
Portal Unii Europejskiej
Infolinia Europe Direct
José Manuel Barroso - przewodniczący Komisji Europejskiej
Viviane Reding - Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, sprawiedliwość, prawa podstawowe i obywatelstwo
Twoja Europa
Europejski portal e-sprawiedliwość
Opuszczają Państwo portal Europa i wchodzą na inną stronę internetową, której polityka ochrony prywatności może się różnić od tej w portalu Europa.
Europejskie Centrum Konsumenckie POLSKA
SOLVIT
Europe 2020
Kącik dla dzieci
Kącik dla nauczycieli
Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego
Opuszczają Państwo strony Komisji Europejskiej i wchodzą na stronę PRESSEUROP, która jest siecią wydawnictw prasowych
Opuszczają Państwo stronę Komisji Europejskiej i wchodzą na stronę EURANET - to wspólne przedsięwzięcie kilkunastu radiofonii europejskich poświęcone tematyce UE
Czy Parlament "ma możliwości"?
Wyślij tę stronę pocztą elektronicznąWyślij tę stronę pocztą elektronicznąPrintPrint

01/06/2009 00:00:00

SPECJALNIE DLA INTERNAUTÓW* odwiedzających stronę Przedstawicielstwa KE Jacek Safuta**, Dyrektor Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce, w przededniu wyborów do PE pisze o możliwościach realnego wpływu Europarlamentu na kształtowanie polityki wspólnotowej. Wbrew często spotykanym opiniom, że organ ten nie posiada nazbyt szerokich kompetencji, ekspert w wyczerpującej argumentacji, popartej licznymi przykładami, pokazuje, że Parlament Europejski już dzisiaj ma wielkie możliwości. Współdecyzja w 37 obszarach polityk unijnych, uchwalanie budżetu UE, zatwierdzanie składu Komisji i kontrolowanie pracy komisarzy, recenzowanie pracy Rady, zatwierdzanie zarządu Europejskiego Banku Centralnego, a także wybór Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich to, zdaniem autora, tylko nieliczne dowody na to, że udział w eurowyborach to nie tylko wrzucenie karty do urny wyborczej raz na pięć lat, lecz autentyczny wybór w kluczowych sprawach. Parlament posiada w istocie wiele praw, jednak – jak podsumowuje szef BIPE – od wybranych przez nas posłów zależy, czy będziemy mogli z nich w pełni skorzystać.

    Czy Parlament "ma możliwości"?

    7 czerwca wybieramy posłów do Parlamentu Europejskiego. Realizując „instytucjonalną” kampanię informacyjną Parlamentu Biuro Informacyjne PE w Polsce starało się dotrzeć do wyborców z przesłaniem, że udział w eurowyborach to nie tylko wrzucenie karty do urny wyborczej raz na pięć lat, lecz autentyczny wybór w kluczowych sprawach. Oddając głos na tego czy innego kandydata, z tej czy innej partii być może nie wybieramy całościowej koncepcji funkcjonowania Unii Europejskiej i Polski w UE, ale na pewno "zadatkujemy" konkretne rozwiązania stojących przed nami problemów.

    Wybrany przeze mnie tytuł artykułu miał być lekką prowokacją, bowiem zbyt często natykałem się w ostatnich tygodniach na oceny podobne do tej, zawartej w felietonie pewnego poważnego autora pewnej poważnej gazety, która głosiła: Co prawda organ ten ma możliwości niezbyt wielkie, ale w końcu opiniuje, wyznacza, określa...

    Pytania widniejące na billboardach promowanych przez Parlament Europejski – W co inwestować wspólne pieniądze? Skąd chcemy czerpać energię? Jak wiele informacji potrzebujemy jako konsumenci? Jak pomóc godzić życie rodzinne z zawodowym? – to tylko przykłady dziedzin, którymi zajmuje się PE, i w których ma współdecydujący głos z Radą Unii Europejskiej. Ocenia się, że przeszło połowa wszystkich praw wchodzących w życie w państwach Unii wymaga aprobaty Parlamentu, często "okupionej" przez Radę daleko idącymi poprawkami w projekcie zgłoszonym przez Komisję Europejską.

    Pewna część projektów nigdy nie wchodzi w życie, bo Parlament korzysta czasem z prawa do odrzucenia nietrafionych, według niego, pomysłów. Tak było np. w przypadku projektu dyrektywy portowej, mającej na celu zwiększenie konkurencji w portach i pomiędzy nimi w przeciągu zbyt krótkiego – zdaniem PE – okresu 5 lat. Światła dziennego nie dane było ujrzeć również dyrektywie przewidującej opatentowanie niezastrzeżonych do tej pory elementów oprogramowania komputerowego, której uchwalenie groziłoby ograniczeniem swobody niezależnych programistów. Niemniej jednak Parlament Europejski nie szafuje dowolnie często prawem weta, lecz stara się zwykle doprowadzać do porozumienia między instytucjami UE i rządami państw członkowskich.

    Współdecydowanie w stanowieniu prawa wspólnotowego obejmuje 37 dziedzin, tzw. obszarów traktatowych, przy czym obszar jest tu obszarowi nierówny. Wymienię tylko część z nich w kolejności alfabetycznej: dostęp do dokumentów, ochrona danych osobowych, ochrona konsumentów, ochrona środowiska, prawo do zakładania przedsiębiorstw, program ramowy współpracy naukowo-technicznej, równość szans, swoboda przemieszczania się i osiedlania obywateli UE, swobodny przepływ pracowników, transport morski i lotniczy, usługi, walka z defraudacją pieniędzy wspólnotowych, walka z dyskryminacją na tle narodowościowym, współpraca celna i współpraca rozwojowa.

    Podobna procedura obowiązuje przy uchwalaniu corocznych budżetów UE, a także – choć nie wynika to z dotychczasowych traktatów – tzw. perspektywy finansowej; obecna obejmuje lata 2007-13 i została poprawiona przez PE w negocjacjach z Radą UE w 2006 roku. Parlament szczyci się na przykład, że w obecnie obowiązującej perspektywie podniósł wysokość stypendium dla studentów uczestniczących w programie Erasmus i przywrócił środki skreślone przez Radę pod naciskiem państw wpłacających do unijnego budżetu więcej niż z niego otrzymują.

    PE uczestniczy też w wielu ważnych decyzjach poprzez tzw. procedurę zgody, która daje mu prawo weta, jednak bez możliwości wnoszenia poprawek. Zgoda Parlamentu jest wymagana przy przyjmowaniu do Unii nowych członków i zawieraniu ważnych umów międzynarodowych, a także w kluczowej dla Polski kwestii funduszy strukturalnych i spójności. Dlatego w interesie Rady i Komisji Europejskiej jest informowanie i słuchanie Parlamentu w trakcie negocjowania traktatów akcesyjnych i układów stowarzyszeniowych, a także podczas planowania budżetu na cele funduszowe.

    Jedynie w ograniczonej liczbie spraw stosuje się procedurę współpracy, w której ostatnie zdanie należy do Rady. Bardziej okrojone uprawnienia Parlament ma już tylko w procedurze konsultacji, która obejmuje wciąż wspólną politykę rolną, zasady konkurencji, kwestie podatkowe czy zmiany w traktatach. Ale nawet w tych dziedzinach PE dysponuje pewnym polem manewru, jakie daje mu wymóg konsultacji, poprzedzający ostateczną decyzję Rady UE. I tak np., kiedy w 1979 r. zniecierpliwiona Rada przyjęła rozporządzenie w sprawie izoglukozy, nie czekając na opinię Parlamentu, Europejski Trybunał Sprawiedliwości unieważnił decyzję właśnie z przyczyn niedopełnienia obowiązku konsultacji z PE w tym względzie.

    Jak Parlament obecnej jeszcze kadencji korzystał ze swoich uprawnień ustawodawczych? Do największych osiągnięć PE na tym polu zalicza się wspomnianą perspektywę finansową i związane z nią rozporządzenia, ułatwiające nowym członkom korzystanie z funduszy unijnych. Parlament podjął kilka ważnych decyzji, sprzyjających lepszej ochronie zdrowia ludzi i środowiska, poczynając od tzw. rozporządzeń REACH. Regulują one rynek chemikaliów tak, aby ograniczyć zagrożenia substancjami toksycznymi, bez nadmiernego obciążania przedsiębiorstw.

    PE miał również swój znaczący wkład w porozumienie dotyczące pakietu klimatyczno-energetycznego, który ma przeciwdziałać zmianom klimatu. Parlament doprowadził też do kompromisu wśród państw członkowskich w sprawie dyrektywy usługowej, która uporządkowała zasady świadczenia usług przez podmioty z jednego państwa w innym państwie członkowskim, bez szkody dla europejskiego modelu społecznego.

    Współuchwalony przez PE trzeci pakiet kolejowy zapewni większą konkurencyjność i bardziej racjonalne wykorzystanie taboru, a także odszkodowania dla pasażerów narażonych na odwołanie lub opóźnienie pociągu. Do sukcesów PE zalicza się też rozporządzenie nakazujące liniom lotniczym podawanie pełnej ceny biletu, eliminujące nieuczciwą reklamę, oraz obniżki opłat za roaming, stosowane przez operatorów komórkowych w rozliczeniach międzynarodowych rozmów i SMS-ów.

    Wreszcie Parlament energicznie włączył się w debatę nad sposobami walki zarówno z przyczynami jak i skutkami kryzysu finansowego i gospodarczego, tu m.in. w prace nad poprawą nadzoru nad rynkami i instytucjami finansowymi, zabiegając przy tym o jak najlepsze gwarancje dla klientów tych instytucji.

    Uprawnienia prawodawcze i budżetowe to jednak nie wszystko: Parlament zatwierdza wybór przewodniczącego Komisji Europejskiej, a następnie przesłuchuje kandydatów na komisarzy i zatwierdza cały nowy skład Komisji – ma też prawo odwołać pełniące już urząd kolegium KE. W przeszłości zdarzył się już przypadek wycofania kandydata na komisarza, bo nie spodobał się on znacznej części posłów (ostatnio: Włoch Rocco Butiglione). Zdarzyło się też, że Parlament zmusił Komisję do dymisji, grożąc jej wotum nieufności (KE pod wodzą Jacquesa Santera złożyła swój urząd w 1999 r.).

    Parlament kontroluje poczynania Komisji, spotykając się z komisarzami i innymi jej przedstawicielami, którzy muszą tłumaczyć się ze swoich propozycji, stosowania prawa i wykonania budżetu uchwalonego przez Radę i Parlament. PE jest też wnikliwym i fachowym recenzentem posunięć Rady; ocenia program prezydencji i jego realizację. Jeśli nawet w niektórych sprawach nie może odrzucić decyzji Rady, krytyka zawarta w sprawozdaniach, rezolucjach czy wystąpieniach liderów parlamentarnych bywa miażdżąca i stanowi inspirację dla mediów.

    Dlatego prezydencje dbają o dobre stosunki z Parlamentem Europejskim i zawczasu konsultują swoje priorytety z jego liderami i własnymi posłami do PE. Przywódca państwa przewodniczącego Radzie zjawia się na sesji plenarnej w Strasburgu, żeby najpierw przedstawić swój program, a potem żeby zdać sprawę z rezultatów kolejnych spotkań Rady Europejskiej, czyli szczytów UE.

    Żaden przywódca nie chce znaleźć się w ogniu krytyki szefów największych grup politycznych w Parlamencie. Żaden szef Rady Europejskiej nie chce, aby spotkanie z przewodniczącym PE, tradycyjnie otwierające unijny szczyt, przerodziło się w konfrontację. Podobnie o dobre stosunki z PE dbają przedstawiciele kolejnych prezydencji, cierpliwie wyjaśniający postępowanie swojego rządu i całej Rady podczas sesji plenarnych i posiedzeń komisji parlamentarnych.

    Liderzy polityczni w PE mają często wpływową pozycję we własnych partiach krajowych, a ich opinii zasięgają premierzy i ministrowie. Dzięki temu eurodeputowani nieraz przyczynili się do kompromisu między rządami w Radzie, a następnie do porozumienia między Radą a Parlamentem.

    Wagę Parlamentu umacnia też prawo do inicjatywy politycznej. Może się on zwrócić do Komisji Europejskiej, aby przedstawiła projekt dyrektywy czy rozporządzenia. PE faktycznie uczestniczy w opracowaniu nowych aktów prawnych, gdy rozpatruje roczny program pracy Komisji i wskazuje, jakie akty należałoby przyjąć.

    Parlament Europejski ma prawo powoływać również komisje śledcze, aby zbadać, czy nie naruszono prawa wspólnotowego, także w przypadku, gdy "podejrzanym" są władze państw członkowskich.

    Innym ważnym uprawnieniem jest prawo Parlamentu do wszczęcia postępowania przed wspólnotowym Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. PE może wnioskować o unieważnienie aktu przyjętego w ramach prawa wspólnotowego oraz poskarżyć się na zaniechania Komisji Europejskiej lub Rady UE.

    Inspiracją może tu być petycja od obywatela, choć częściej do pozytywnego załatwienia sprawy poruszonej w petycji wystarczy interwencja w Komisji Europejskiej lub w rządzie państwa, którego to dotyczy. PE powołuje też Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, który rozpatruje zarzuty obywateli wobec instytucji wspólnotowych w celu ich polubownego rozwiązania.

    Parlament Europejski ma też uprawnienia w zakresie kontroli finansowej w dziedzinie gospodarczej i monetarnej. Zanim zostaną mianowani przez Radę, nominacja prezesa, wiceprezesa i członków zarządu Europejskiego Banku Centralnego musi zostać zatwierdzona przez Parlament. Prezes EBC przedstawia też Parlamentowi Europejskiemu roczne sprawozdanie podczas posiedzenia plenarnego.

    Mówi się, że Parlament odgrywa rolę „sumienia Europy”, ponieważ szczególnie wielką wagę przywiązuje do obrony praw człowieka na świecie, jak również praw podstawowych w samej Unii. PE był nieraz jedyną instytucją unijną bez ogródek krytykującą przypadki gwałcenia praw człowieka przez Rosję w Czeczenii czy przez Chiny w Tybecie.

    Parlament śmiało wkracza też na obszary, które zgodnie z literą prawa nie należą do jego „twardych” kompetencji. Przykładem jest jego polityczna rola w kształtowaniu i realizacji polityki zewnętrznej UE, wzmacniana szczególną pozycją przewodniczącego Parlamentu, który reprezentuje go na zewnątrz podczas swoich podróży po państwach Unii i krajach trzecich, a także w czasie wizyt ważnych polityków państw trzecich w Parlamencie. Rada UE uzgadnia z Parlamentem najistotniejsze decyzje podejmowane w ramach Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa. Istotną rolę spełniają tu Komisja Spraw Zagranicznych i delegacje PE ds. stosunków z krajami trzecimi oraz wspólne zgromadzenia parlamentarne z innymi regionami świata.

    Rola PE umocni się dodatkowo, gdy wejdzie w życie Traktat z Lizbony. Współdecyzja Parlamentu i Rady obejmie wtedy 85 obszarów traktatowych, czyli niemal wszystkie polityki unijne – również te, co do których PE był dotychczas tylko konsultowany. Wystarczy wspomnieć o wspólnej polityce rolnej i tzw. wydatkach obowiązkowych ze wspólnego budżetu (zniknie podział na obowiązkowe, których PE nie miał dotychczas prawa bezpośrednio zmieniać, i nieobowiązkowe, które mógł ciąć lub podwyższać), a także o obszarze sprawiedliwości i sprawach wewnętrznych.

    Parafrazując cytowaną na wstępie opinię, śmiem twierdzić, że już dzisiaj organ ten [Parlament Europejski] ma wielkie możliwości. Od wybranych przez nas posłów zależy, czy będziemy mogli z nich w pełni skorzystać.

     

    *Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora.

     

    ** Jacek Safuta – od 2005 r. Dyrektor Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce. Wcześniej przez 13 lat korespondent Polskiej Agencji Prasowej, tygodnika „Polityka” i Radia Zet w Brukseli; współpracował też z innymi mediami polskimi i europejskimi. Instytucje europejskie poznał z bliska, uczestnicząc w latach 1990-91 w programie Journalistes en Europe (Dziennikarze w Europie) w Paryżu, Brukseli i Strasburgu. Relacjonował polską drogę do Unii Europejskiej od negocjacji stowarzyszeniowych w 1991 r. do członkostwa w 2004 r. Nagrodzony Europejskim Piórem Roku 2004 Klubu Dziennikarzy Europejskich Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Medalem Europejskim Business Centre Club. Po powrocie do Polski przez rok był zastępcą redaktora naczelnego PAP ds. zagranicznych i europejskich, odpowiedzialny m.in. za serwis EuroPAP.

    Ostatnia aktualizacja: 30/10/2010  |Początek strony