Ścieżka nawigacji


PRZYDATNE LINKI
Twoje prawa Twoja przyszłość
Duńska prezydencja w UE
Europejski Rok Aktywności Osób Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej
50-lecie Wspólnej Polityki Rolnej
Portal Unii Europejskiej
Europejski portal e-sprawiedliwość
Opuszczają Państwo portal Europa i wchodzą na inną stronę internetową, której polityka ochrony prywatności może się różnić od tej w portalu Europa.
„Generation Awake" - Twoje wybory zmieniają świat!
Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego
José Manuel Barroso - przewodniczący Komisji Europejskiej
Viviane Reding - Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, sprawiedliwość, prawa podstawowe i obywatelstwo
EFS
Konkurs „Pokolenie 1992”
Erasmus 25 lat
Ludzka Twarz EFS
Opuszczają Państwo strony Komisji Europejskiej i wchodzą na stronę PRESSEUROP, która jest siecią wydawnictw prasowych
Opuszczają Państwo stronę Komisji Europejskiej i wchodzą na stronę EURANET - to wspólne przedsięwzięcie kilkunastu radiofonii europejskich poświęcone tematyce UE
Flexicurity po europejsku
Wyślij tę stronę pocztą elektronicznąWyślij tę stronę pocztą elektronicznąPrintPrint

20/01/2009 00:00:00

SPECJALNIE DLA INTERNAUTÓW* odwiedzających stronę Przedstawicielstwa KE, dr Marek Rymsza** z Instytutu Spraw Publicznych pisze o flexicurity: Koncepcja "flexicurity" nie jest rozwiązaniem kompleksowym, ale raczej zbiorem różnorodnych rozwiązań cząstkowych stosowanych stosownie do okoliczności.

    Flexicurity po europejsku

    Na naszych oczach europejskie rynki pracy zmieniają się. To jeden z elementów rekonstrukcji europejskiego modelu społecznego. Model ten długo traktowany był jako „zdobycz socjalna” państw rozwiniętych, do której powinny stopniowo przybliżać się kraje rozwijające się. Takie podejście dominowało w Europie Zachodniej w okresie „złotego wieku” państwa dobrobytu (welfare state) – w latach 50., 60. i 70. XX wieku. Od tego czasu wiele się zmieniło. Europejskie rozwiązania socjalne przestały być traktowane jako wzorzec, który wyznacza kierunki rozwoju polityki społecznej i miary postępu. Zresztą sama idea „wyrównywania socjalnego w kierunku postępu” straciła na atrakcyjności i zastąpiona została przez ideę „rozwoju zrównoważonego”. Zdobycze socjalne okazały się bowiem wiele kosztować, zbyt wiele – nawet dla krajów dobrobytu. Ceną za bezpieczeństwo socjalne ogółu obywateli okazały się m.in. wysokie koszty pracy, przeregulowane, „sztywne” rynki pracy i wcale niemałe bezrobocie, a w szczególności bezrobocie długookresowe w środowiskach, które zaczęto określać jako „wykluczone” z rynku pracy.

    Początki kryzysu welfare state sięgają końca lat 70. Ówczesny kryzys naftowy unaocznił opinii publicznej, że również w krajach dobrobytu może okresowo czegoś zabraknąć. Pojawiły się pierwsze propozycje reform socjalnych, odrzucone przez zwolenników doktryny opiekuńczości państwa. To skutkowało radykalizacją zgłaszanych propozycji reform. Spór między „Starą Lewicą” – przywiązaną do rozwiązań socjalnych i „Nową Prawicą” – postulującą reformy prorynkowe zaostrzał się. Obrońcy państwa dobrobytu słusznie zarzucali Nowej Prawicy, że kieruje się radykalnie wolnorynkową ideologią. Nie zauważali jednak, że sami przesuwają się na pozycje skrajne, tyle że w odwrotnym kierunku, a przy okazji tracą kontakt ze społeczeństwem. Im bowiem kryzys welfare state stawał się dla europejskiej opinii publicznej bardziej widoczny, tym bardziej zwolennicy państwa dobrobytu usztywniali stanowisko odnośnie konieczności obrony zdobyczy socjalnych.

    U progu lat 80. brytyjscy wyborcy powierzyli rządy Margharet Thatcher, co zapoczątkowało  okres radykalnych prorynkowych reform sfery społecznej i deregulacji rynku pracy w tym kraju. Początkowo reformy te przynosiły korzyści obywatelom i umacniały popularność rządu. Ale pod koniec dekady tendencja się odwróciła. Okazało się, że owszem, społeczeństwo odrzuca państwo opiekuńcze, ale wcale nie chce utracić zdobyczy socjalnych. Poparcie dla programu konserwatystów spadło, a  na długi czas stery w państwie przejęli laburzyści.

    W latach 90. spór o przyszłość welfare state przeniósł się do kontynentalnej Europy, gdzie również podejmowano próby deregulacji rynków pracy. Rozpoczęta wówczas transformacja w państwach Europy Środkowo-wschodniej wzmacniała tendencje deregulacyjne, gdyż szokowe terapie gospodarek tych krajów przeprowadzane były zgodnie z założeniami neoliberalnymi. Równocześnie jednak Wielka Brytania przegrała we Wspólnocie Europejskiej spór o politykę społeczną. Pozostała osamotniona w sprzeciwie wobec propozycji uwzględnienia w Traktacie z Maastricht tzw. rozdziału socjalnego. Został on ratyfikowany przez pozostałe kraje członkowskie Wspólnoty jako załącznik do Traktatu (1992 r.); Europa podjęła wysiłki na rzecz budowania wspólnotowej polityki społecznej pomimo votum separatum Zjednoczonego Królestwa. Kilka lat później Wielka Brytania pod rządami Tony’ego Blaira w ramach polityki „zmiękczania” prorynkowego ostrza nowych rozwiązań brytyjskich zaakceptowała rozdział socjalny Traktatu z Maastricht.

    Budowanie wspólnej polityki społecznej w Europie stało się możliwe, ale przypadło na czas zasadniczych rekonstrukcji europejskich narodowych systemów zabezpieczenia społecznego i daleko idących zmian na rynkach pracy. Próbujemy znaleźć europejską receptę na społeczne oczekiwanie, które pierwsi sformułowali Brytyjczycy: jak ograniczyć opiekuńczość państwa, nie tracąc zdobyczy socjalnych? Czy jest to w ogóle możliwe?

    Czasami podejmowane próby sprostania wyzwaniom przypominają zaklinanie rzeczywistości, a przedstawiane rozwiązania okazują się pozorne. Przykładem przedstawiona w 1994 r. przez Anthony’ego Giddensa nowa Trzecia Droga jako propozycja programowa dla brytyjskiej i europejskiej socjaldemokracji, a w domyśle – całej Europy. Problem w tym, że owej koncepcji nie dało się zoperacjonalizować, sprzeczności pogodzone „na papierze” nie chcą tak łatwo zniknąć w rzeczywistości. Przykłady takiego myślenia życzeniowego odnajdujemy, niestety, także w „Strategii Lizbońskiej (m.in. dlatego dokument ten trzeba było rewidować).

    Dlatego z uwagą należy przyglądać się pomysłom, które aplikować można. Określiłbym je jako koncepcje polityki społecznej „średniego zasięgu”: nie gwarantują zbudowania całościowego modelu polityki społecznej, ale wykraczają poza drobne korekty otwartej metody koordynacji. Zaliczyć do nich można koncepcję aktywnej (aktywizującej) polityki społecznej, tzw. ekonomię społeczną drugiej fali i tytułową flexicurity. Koncepcje te są ze sobą silnie powiązane, tak w warstwie normatywnej, jak i instrumentarium działania. Wdrożenie jednej, ułatwia wdrożenie pozostałych. Właśnie dlatego wiązać można z nimi nadzieję na zasadniczą przebudowę europejskiego modelu społecznego. Rekonstrukcję zachowującą europejskie imponderabilia (jak np. solidaryzm społeczny), ale przystosowującą model do współczesnych uwarunkowań i wyzwań globalizacyjnych. Poniżej kilka słów na temat trzeciej z wymienionych koncepcji.

    Flexucurity (elastyczna ochrona socjalna) to termin powstały z połączenia dwóch słów: flexibility (elastyczność) i security (ochrona). Koncepcja flexicurity łączy dążenie do uelastycznienia rynku pracy z ochroną socjalną zatrudnionych. Nie jest prostą deregulacją rynku pracy, nie chodzi tu o obniżenie kosztów pracy, ale o stosowanie rozwiązań elastycznych jako bardziej funkcjonalnych, a równocześnie korzystnych dla obu stron stosunków pracy. Politykę flexicurity jako pierwsze wdrażały, w odmiennych wersjach, dwa kraje członkowskie UE: Dania i Holandia. Wersja holenderska polega na upowszechnianiu elastycznych form zatrudnienia przy jednoczesnym dążeniu do obejmowania możliwie pełną ochroną socjalną nietypowych pracowników. Wersja duńska to ułatwianie firmom zwalniania pracowników w okresie trudności ekonomicznych (aby m.in. nie bały się ich zatrudniać w okresie koniunktury) przy równoczesnym oferowaniu zwalnianym aktywizujących form wsparcia.

    W Holandii od lat bardzo popularnym rozwiązaniem (zwłaszcza wśród kobiet) jest praca na niepełny etat, pozwalająca godzić obowiązki zawodowe i rodzinne. Drugi holenderski „produkt” to agencje pracy tymczasowej. Danii zawdzięczamy powiązanie flexicurity z programami aktywizującej polityki społecznej. W rezultacie pomimo rezygnacji z ochrony stabilności zatrudnienia poziom bezrobocia jest relatywnie niski, a co najważniejsze – krótki jest czas pozostawania na bezrobociu. Łatwo pracę stracić, ale i łatwo (pomagają w tym i służby publiczne, i organizacje pozarządowe) pracę znaleźć.

    Jest jeszcze trzeci aspekt polityki flexicurity: stosowanie elastycznych, nietypowych form zatrudnienia dla osób ze środowisk marginalizowanych na rynku pracy. Ta wersja polityki flexicurity oznacza zgodę na obniżenie poziomu ochrony socjalnej w niektórych segmentach rynku pracy, ale niejako w zamian za udostępnienie miejsc pracy osobom marginalizowanym. To podejście staje się popularne także w Polsce, a w tworzenie elastycznych miejsc pracy dla słabszych zaangażowały się m.in. liczne organizacje pozarządowe współtworzące sektor ekonomii społecznej.  

    Koncepcja flexicurity nie jest rozwiązaniem kompleksowym, ale raczej zbiorem różnorodnych rozwiązań cząstkowych stosowanych stosownie do okoliczności. Ważnym elementem tej koncepcji jest nie tylko treść rozwiązań, ale i sposób ich wdrażania. Szanse powodzenia mają propozycje akceptowane zarówno przez organizacje pracodawców, jak i związki zawodowe; konsensus gwarantuje też rzeczywiste kojarzenie interesów obu stron stosunków pracy, a także środowisk wykluczonych, reprezentowanych przez organizacje pozarządowe ze wspomnianego sektora ekonomii społecznej.

    Należy też pamiętać, aby nie traktować flexicurity instrumentalnie jako polityki wprowadzania tylnymi drzwiami deregulacji rynku pracy (na zasadzie: „jakiś poziom ochrony socjalnej i tak się ostanie”). Jak już zaznaczyłem, naprawdę jesteśmy zdani na rozwiązywanie kwadratury koła. I wcale nie jesteśmy pozbawieni szans. A jeśli okażemy się skuteczni, zrekonstruowany europejski model społeczny na nowo będzie atrakcyjnym modelem także dla innych.

    * Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora.

    ** Marek Rymsza –doktor socjologii, adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 2002–2008 dyrektor Programu Polityki Społecznej w Instytucie Spraw Publicznych. Od 2004 roku redaktor naczelny wydawanego przez ISP kwartalnika „Trzeci Sektor”. Członek Komitetu Sterującego Narodowy Plan Rozwoju 2004–2006. Specjalizuje się w porównawczej polityce społecznej w zakresie systemów zabezpieczania społecznego oraz problematyce sektora obywatelskiego i organizacji pozarządowych.

    Ostatnia aktualizacja: 30/10/2010  |Początek strony