Metody hodowlane
Akwakultura europejska przybiera różne postacie. Można opisywać jej odmiany na podstawie poniższego rozróżnienia: systemy ekstensywne lub intensywne, hodowla w środowisku naturalnym lub w stawach, w wodzie słodkiej lub morskiej, z użyciem metody stałego przepływu lub recyrkulacji, metody tradycyjne lub nowoczesne, hodowle klasyczne lub ekologiczne, w halach lub na świeżym powietrzu, itp. Dzięki tym kontrastującym cechom można opisać wszystkie niuanse sektora. Możliwych jest wiele kombinacji. By jak najprościej przedstawić akwakulturę europejską, najłatwiej jest prześledzić jej rozwój historyczny.
Zestawienie informacji
[725 KB]
Akwakultura ekstensywna

Tradycja takiej formy hodowli sięga epoki kamienia, gdy człowiek zaczął oddziaływać na zasoby naturalne, czyli, w Europie, 4 tys. lat przed naszą erą. Ten minimalistyczny system nie jest już obecnie praktykowany na naszym kontynencie, bowiem wszystkie hodowle wodne wiążą się przynajmniej z ingerencją techniczną względem środowiska lub zwierzęcia.
I właśnie ten drugi etap ewolucji akwakultury polegał na tym, by nie musieć liczyć już tylko na przyrodę: hodowca dostosowuje środowisko wodne tak, by sprzyjało rozwojowi populacji ryb, mięczaków lub skorupiaków. Najbardziej wyszukaną formą tej akwakultury jest hodowla karpi w stawach praktykowana w Chinach, której ślady odnajdujemy w Traktacie Fan-Li z V wieku p.n.e.
A jak wyglądała sytuacja w Europie? Już Rzymianie przechowywali ostrygi i tuczyli ryby w specjalnie opracowanych w tym celu stawach hodowlanych. Jednakże to w Średniowieczu zaczęto opracowywać techniki hodowli ryb w stawach, w szczególności w klasztorach, które potrzebowały chudego pożywienia na długie posty narzucane przez religię chrześcijańską. W Europie Południowej, hodowla ryb w wodach półsłonych także sięga tamtych czasów. Zaczęto wówczas dostosowywać laguny i stawy przybrzeżne tak, by można było w nich hodować ryby przyniesione przypływem takie jak labraksy, dorady oraz mugilokształtne, często zamiennie z produkcją soli.
Te odmiany akwakultury wywodzące się ze starożytnych praktyk trwają po dziś dzień w całej Europie. Dotyczy to zwłaszcza tradycyjnej ekstensywnej hodowli ryb, praktykowanej od Laponii po Sycylię i od irlandzkiego hrabstwa Kerry po niegdysiejszą Trację. Polega ona na utrzymywaniu stawów (naturalnych lub sztucznych) oraz lagun tak, by sprzyjać rozwojowi fauny wodnej w tych zbiornikach. Każdej zimy, zbiorniki są czyszczone i użyźniane nawozami tak, by stymulować roślinność wodną oraz prowadzić do namnażania się mikroorganizmów, drobnych mięczaków i skorupiaków, larw i robaków, które stanowią podstawę piramidy żywieniowej fauny wodnej. To z kolei wspomaga rozwój zwierząt przeznaczonych na sprzedaż i sprawia, że wydajność ich produkcji jest wyższa niż w ekosystemie naturalnym.
W hodowli ryb słodkowodnych hoduje się, w zależności od regionu, takie gatunki jak pstrąg potokowy, sieja ostronosa, palia alpejska, węgorz, sandacz, szczupak i inne gatunki karpiowatych, zębacz, jesiotrowate, raki i żaby. W przeszłości na skutek tej działalności do europejskiego systemu trafiało wiele gatunków obcych, takich jak pstrąg tęczowy, pstrąg źródlany, karpie i różne gatunki żab oraz raków. Wody słonawe lagun i stawów przybrzeżnych służą zatem, w zależności od ich położenia geograficznego, do hodowli labraksów, węgorzy i różnych gatunków dorad, mugilokształtnych, jesiotrowatych, krewetek oraz skorupiaków.

Tradycja takiej formy hodowli sięga epoki kamienia, gdy człowiek zaczął oddziaływać na zasoby naturalne, czyli, w Europie, 4 tys. lat przed naszą erą. Ten minimalistyczny system nie jest już obecnie praktykowany na naszym kontynencie, bowiem wszystkie hodowle wodne wiążą się przynajmniej z ingerencją techniczną względem środowiska lub zwierzęcia.
I właśnie ten drugi etap ewolucji akwakultury polegał na tym, by nie musieć liczyć już tylko na przyrodę: hodowca dostosowuje środowisko wodne tak, by sprzyjało rozwojowi populacji ryb, mięczaków lub skorupiaków. Najbardziej wyszukaną formą tej akwakultury jest hodowla karpi w stawach praktykowana w Chinach, której ślady odnajdujemy w Traktacie Fan-Li z V wieku p.n.e.
A jak wyglądała sytuacja w Europie? Już Rzymianie przechowywali ostrygi i tuczyli ryby w specjalnie opracowanych w tym celu stawach hodowlanych. Jednakże to w Średniowieczu zaczęto opracowywać techniki hodowli ryb w stawach, w szczególności w klasztorach, które potrzebowały chudego pożywienia na długie posty narzucane przez religię chrześcijańską. W Europie Południowej, hodowla ryb w wodach półsłonych także sięga tamtych czasów. Zaczęto wówczas dostosowywać laguny i stawy przybrzeżne tak, by można było w nich hodować ryby przyniesione przypływem takie jak labraksy, dorady oraz mugilokształtne, często zamiennie z produkcją soli.
Te odmiany akwakultury wywodzące się ze starożytnych praktyk trwają po dziś dzień w całej Europie. Dotyczy to zwłaszcza tradycyjnej ekstensywnej hodowli ryb, praktykowanej od Laponii po Sycylię i od irlandzkiego hrabstwa Kerry po niegdysiejszą Trację. Polega ona na utrzymywaniu stawów (naturalnych lub sztucznych) oraz lagun tak, by sprzyjać rozwojowi fauny wodnej w tych zbiornikach. Każdej zimy, zbiorniki są czyszczone i użyźniane nawozami tak, by stymulować roślinność wodną oraz prowadzić do namnażania się mikroorganizmów, drobnych mięczaków i skorupiaków, larw i robaków, które stanowią podstawę piramidy żywieniowej fauny wodnej. To z kolei wspomaga rozwój zwierząt przeznaczonych na sprzedaż i sprawia, że wydajność ich produkcji jest wyższa niż w ekosystemie naturalnym.
W hodowli ryb słodkowodnych hoduje się, w zależności od regionu, takie gatunki jak pstrąg potokowy, sieja ostronosa, palia alpejska, węgorz, sandacz, szczupak i inne gatunki karpiowatych, zębacz, jesiotrowate, raki i żaby. W przeszłości na skutek tej działalności do europejskiego systemu trafiało wiele gatunków obcych, takich jak pstrąg tęczowy, pstrąg źródlany, karpie i różne gatunki żab oraz raków. Wody słonawe lagun i stawów przybrzeżnych służą zatem, w zależności od ich położenia geograficznego, do hodowli labraksów, węgorzy i różnych gatunków dorad, mugilokształtnych, jesiotrowatych, krewetek oraz skorupiaków.
Konchikultura

Bardzo dopracowane i złożone procesy i techniki produkcyjne pozwalają uzyskać maksymalne plony na podstawie surowców naturalnych. W Europie, hodowla ostryg (ostreikultura) oraz omułków (mitilikultura) stanowi 90% produkcji konchikultury. Są to bardzo stare tradycje, których korzenie sięgają Starożytności.
Hodowla ostryg (ostreikultura) stanowi obecnie tradycyjną działalność w niektórych państwach UE, takich jak Francja (90% produkcji UE) i Holandia. W innych krajach ma nieco krótszą historię, na przykład w Irlandii. Różne metody hodowli opierają się na rozwiązaniach tradycyjnych. W Europie hoduje się 2 gatunki: ostrygę jadalną (Ostrea edulis) i ostrygę wielką (Crassostrea gigas), która jest najbardziej rozpowszechniona. Ostrygi osiągają rozmiary handlowe w ciągu 3 do 4 lat.
Mitikultura także zajmuje się dwoma gatunkami w zależności od geograficznej strefy produkcji: hodowany jest omułek (Mytilus edulis) – nieco mniejszy gatunek północny i omułek śródziemnomorski (Mytilus galloprovincialis) – większy, nazywany także hiszpańskim, który występuje na południu. Metody hodowli różnią się w zależności od gatunków i regionów.
W Europie hoduje się także inne gatunki, na przykład małże, sercówkowate, przegrzebki i brzuchonogi.
Hodowla małży (europejskich lub japońskich) sięga mniej odległych czasów niż wyżej wymienionych gatunków. Małże zaczęto hodować w latach 80. XX wieku, gdy odchodzono od ich wyławiania ręcznego i od bagrowania ze względu na ochronę gatunku. Zwierzęta rozmnażają się naturalnie w miejscu produkcji lub w kontrolowanym środowisku wylęgarni. Larwy są przenoszone do zbiorników na dnie basenów wypełnionych wodą morską lub bezpośrednio do parków hodowlanych, gdzie rosną. Po 3 miesiącach młode małże są zapładniane na równi pływowej (Normandia, Bretania, Kantabria, Galicja) lub w lagunach (Poitou-Charentes, Émilie-Romagne, Vénétie). Zbiory następują po 2 latach. Większość produkcji europejskiej przypada na Włochy.

Bardzo dopracowane i złożone procesy i techniki produkcyjne pozwalają uzyskać maksymalne plony na podstawie surowców naturalnych. W Europie, hodowla ostryg (ostreikultura) oraz omułków (mitilikultura) stanowi 90% produkcji konchikultury. Są to bardzo stare tradycje, których korzenie sięgają Starożytności.
Hodowla ostryg (ostreikultura) stanowi obecnie tradycyjną działalność w niektórych państwach UE, takich jak Francja (90% produkcji UE) i Holandia. W innych krajach ma nieco krótszą historię, na przykład w Irlandii. Różne metody hodowli opierają się na rozwiązaniach tradycyjnych. W Europie hoduje się 2 gatunki: ostrygę jadalną (Ostrea edulis) i ostrygę wielką (Crassostrea gigas), która jest najbardziej rozpowszechniona. Ostrygi osiągają rozmiary handlowe w ciągu 3 do 4 lat.
Mitikultura także zajmuje się dwoma gatunkami w zależności od geograficznej strefy produkcji: hodowany jest omułek (Mytilus edulis) – nieco mniejszy gatunek północny i omułek śródziemnomorski (Mytilus galloprovincialis) – większy, nazywany także hiszpańskim, który występuje na południu. Metody hodowli różnią się w zależności od gatunków i regionów.
W Europie hoduje się także inne gatunki, na przykład małże, sercówkowate, przegrzebki i brzuchonogi.
Hodowla małży (europejskich lub japońskich) sięga mniej odległych czasów niż wyżej wymienionych gatunków. Małże zaczęto hodować w latach 80. XX wieku, gdy odchodzono od ich wyławiania ręcznego i od bagrowania ze względu na ochronę gatunku. Zwierzęta rozmnażają się naturalnie w miejscu produkcji lub w kontrolowanym środowisku wylęgarni. Larwy są przenoszone do zbiorników na dnie basenów wypełnionych wodą morską lub bezpośrednio do parków hodowlanych, gdzie rosną. Po 3 miesiącach młode małże są zapładniane na równi pływowej (Normandia, Bretania, Kantabria, Galicja) lub w lagunach (Poitou-Charentes, Émilie-Romagne, Vénétie). Zbiory następują po 2 latach. Większość produkcji europejskiej przypada na Włochy.
Akwakultura półekstensywna
Tradycyjna polikultura w stawach lub lagunach coraz szybciej ewoluuje w kierunku bardziej kontrolowanych sposobów produkcji, które określa się mianem akwakultury półekstensywnej.

Producenci nie zadowalają się jedynie wspieraniem naturalnego rozwoju ekosystemu stawu lub laguny, lecz pomagają także przyrodzie, wprowadzając do zbiorników narybek z wylęgarni i uzupełniając pożywienie. Najlepiej ilustruje to przypadek hodowli karpi w stawach, model bardzo rozpowszechniony w krajach Europy Środkowej. Akwakultura w wodach słonawych praktykowana w Europie Południowej także w coraz większym stopniu korzysta z wylęgarni i sztucznych pasz przemysłowych, dzięki czemu może skompensować spadek naturalnej rekrutacji. Włoska hodowla w zbiornikach zwanych valli umieszczonych w deltach rzek Pad i Adygi, zarybia laguny narybkiem labraksów i dorad, by zrównoważyć zanikanie tych gatunków w stanie naturalnym oraz skompensować zniknięcie węgorza. W hiszpańskich esteros i w Portugalii, praktyka ta pozwoliła zbadać możliwości hodowli nowych gatunków, takich jak skarp, sola zwyczajna oraz sola senegalska.
Opis ten należy uzupełnić, wspominając o przechowywaniu ryb w zbiornikach, pływających na morzu lub stałych zbiornikach na lądzie. Ten system jest powiązany z rybołówstwem. Pozwala przetrzymywać i tuczyć wyłowione ryby, by następnie je sprzedawać. Praktyka ta dotyczy zwłaszcza zwierząt, których właściwości smakowe mogą ulec pogorszeniu przy stosowaniu klasycznych procedur konserwacyjnych, takich jak apertyzacja, sterylizacja lub mrożenie. Najczęstszym przykładem są duże skorupiaki, takie jak homar, langusta oraz krab kieszeniec, których sezon połowowy przypada na wiosnę, lecz które tradycyjnie spożywane są zimą, w czasie świąt końca roku. Kolejny przykład, bardziej kontrowersyjny, to tuczenie tuńczyka błękitnopłetwego w pływających klatkach. Zjawisko to pojawiło się w latach 90. ubiegłego wieku na Morzu Śródziemnym. W tym przypadku chodzi o wyeksportowanie ryb złowionych w czasie wiosennego sezonu połowowego zimą, gdy są lepsze ceny.

Producenci nie zadowalają się jedynie wspieraniem naturalnego rozwoju ekosystemu stawu lub laguny, lecz pomagają także przyrodzie, wprowadzając do zbiorników narybek z wylęgarni i uzupełniając pożywienie. Najlepiej ilustruje to przypadek hodowli karpi w stawach, model bardzo rozpowszechniony w krajach Europy Środkowej. Akwakultura w wodach słonawych praktykowana w Europie Południowej także w coraz większym stopniu korzysta z wylęgarni i sztucznych pasz przemysłowych, dzięki czemu może skompensować spadek naturalnej rekrutacji. Włoska hodowla w zbiornikach zwanych valli umieszczonych w deltach rzek Pad i Adygi, zarybia laguny narybkiem labraksów i dorad, by zrównoważyć zanikanie tych gatunków w stanie naturalnym oraz skompensować zniknięcie węgorza. W hiszpańskich esteros i w Portugalii, praktyka ta pozwoliła zbadać możliwości hodowli nowych gatunków, takich jak skarp, sola zwyczajna oraz sola senegalska.
Opis ten należy uzupełnić, wspominając o przechowywaniu ryb w zbiornikach, pływających na morzu lub stałych zbiornikach na lądzie. Ten system jest powiązany z rybołówstwem. Pozwala przetrzymywać i tuczyć wyłowione ryby, by następnie je sprzedawać. Praktyka ta dotyczy zwłaszcza zwierząt, których właściwości smakowe mogą ulec pogorszeniu przy stosowaniu klasycznych procedur konserwacyjnych, takich jak apertyzacja, sterylizacja lub mrożenie. Najczęstszym przykładem są duże skorupiaki, takie jak homar, langusta oraz krab kieszeniec, których sezon połowowy przypada na wiosnę, lecz które tradycyjnie spożywane są zimą, w czasie świąt końca roku. Kolejny przykład, bardziej kontrowersyjny, to tuczenie tuńczyka błękitnopłetwego w pływających klatkach. Zjawisko to pojawiło się w latach 90. ubiegłego wieku na Morzu Śródziemnym. W tym przypadku chodzi o wyeksportowanie ryb złowionych w czasie wiosennego sezonu połowowego zimą, gdy są lepsze ceny.
Hodowla narybku pod kątem odbudowy populacji
Od XVII wieku zasoby ryb słodkowodnych zaczęły się w niektórych miejscach zmniejszać, prawdopodobnie z racji wzrostu ludności. Władze podjęły zatem decyzję o ponownym zarybieniu rzek za pomocą narybku urodzonego w niewoli.

W przyrodzie, ryby uwalniają dużą ilość ikry, lecz jedynie kilka osobników osiąga wiek dorosły po tym, gdy uda im się umknąć drapieżnikom, ustrzec przed chorobami, brakiem żywności, zanieczyszczeniami, szokami termicznymi itp. Rola wylęgarni polega nie tylko na uzyskiwaniu zapłodnionej ikry, lecz także na kontroli wszystkich parametrów, które pozwolą jak największej liczbie osobników młodocianych trafić do środowiska naturalnego przy dużym prawdopodobieństwie przetrwania.
W 1741 roku, Stephan Ludwig Jacobi, niemiecki naukowiec zajmujący się badaniami interdyscyplinarnymi, założył pierwszą wylęgarnię pstrągów w Westfalii. Trzeba było jednak poczekać jeszcze sto lat, by jego odkrycie mogło zostać zastosowane na dużą skalę, umożliwiając ponowne zarybienie cieków wodnych zubożonych przez początki rewolucji przemysłowej w Europie, Stanach Zjednoczonych i w Japonii.
Wówczas badaniami naukowymi objęto takie gatunki, jak palia alpejska, sieja ostronosa, łosoś atlantycki, jak również pstrąga tęczowego w Stanach Zjednoczonych, wprowadzonego do Europy już od 1874 roku ze względu na jego wysoką wydajność. Jednakże te postępy pozostawały ograniczone do łososiowatych, które okazały się gatunkiem względnie łatwym do rozmnażania w niewoli.
Trzeba było poczekać na kolejny przełom aż do 1934 roku, gdy w Brazylii odkryto indukcję hormonalną, która została przetestowana na lokalnych rybach. Technika ta polegała na wstrzykiwaniu niektórych hormonów rybie, by na żądanie uzyskiwać gamety, zarówno od samic, jak i samców. To odkrycie stworzyło nowe perspektywy dla wylęgarni i pozwalało wykorzystywać nowe gatunki, które do tej pory stawały się bezpłodne w stresujących warunkach niewoli. Już od 1935 roku w Związku Radzieckim sowieccy badacze uzyskali narybek kilku gatunków jesiotra i zaczęli tworzyć szczepy hybrydowe.
Ponowne zarybianie ekosystemów jest nadal powszechnie stosowane zarówno w wodach słodkich, jak i w środowisku morskim. Wylęgarnie, które funkcjonują w tym systemie, otrzymują zazwyczaj finansowanie z publicznych programów badań naukowych i zajmują się w głównej mierze gatunkami miejscowymi. Dzięki temu, w wyniku poprawy jakości wód i w związku z pracami nad infrastrukturą mającymi na celu przywrócenie swobody ruchu gatunkom migrującym, kilka wylęgarni europejskich pracuje nad ponownym zarybianiem rzek łososiami i jesiotrami.
Czasami te wylęgarnie działające w interesie publicznym uczestniczą także w projektach „morskiego wypasu”. Praktyka ta sięga XIX wieku i polega na zasilaniu naturalnego stada ryb osobnikami młodocianymi z wylęgarni, by podtrzymać działalność rybacką, która zależy od tych zasobów; ten mechanizm zastosowano na przykład dla łososia na Morzu Bałtyckim lub soli zwyczajnej na Morzu Północnym. Należy zaznaczyć, że odkrycia poczynione w wylęgarniach naukowych prowadzą czasami do rozpoczęcia hodowli w ramach akwakultury komercyjnej.

W przyrodzie, ryby uwalniają dużą ilość ikry, lecz jedynie kilka osobników osiąga wiek dorosły po tym, gdy uda im się umknąć drapieżnikom, ustrzec przed chorobami, brakiem żywności, zanieczyszczeniami, szokami termicznymi itp. Rola wylęgarni polega nie tylko na uzyskiwaniu zapłodnionej ikry, lecz także na kontroli wszystkich parametrów, które pozwolą jak największej liczbie osobników młodocianych trafić do środowiska naturalnego przy dużym prawdopodobieństwie przetrwania.
W 1741 roku, Stephan Ludwig Jacobi, niemiecki naukowiec zajmujący się badaniami interdyscyplinarnymi, założył pierwszą wylęgarnię pstrągów w Westfalii. Trzeba było jednak poczekać jeszcze sto lat, by jego odkrycie mogło zostać zastosowane na dużą skalę, umożliwiając ponowne zarybienie cieków wodnych zubożonych przez początki rewolucji przemysłowej w Europie, Stanach Zjednoczonych i w Japonii.
Wówczas badaniami naukowymi objęto takie gatunki, jak palia alpejska, sieja ostronosa, łosoś atlantycki, jak również pstrąga tęczowego w Stanach Zjednoczonych, wprowadzonego do Europy już od 1874 roku ze względu na jego wysoką wydajność. Jednakże te postępy pozostawały ograniczone do łososiowatych, które okazały się gatunkiem względnie łatwym do rozmnażania w niewoli.
Trzeba było poczekać na kolejny przełom aż do 1934 roku, gdy w Brazylii odkryto indukcję hormonalną, która została przetestowana na lokalnych rybach. Technika ta polegała na wstrzykiwaniu niektórych hormonów rybie, by na żądanie uzyskiwać gamety, zarówno od samic, jak i samców. To odkrycie stworzyło nowe perspektywy dla wylęgarni i pozwalało wykorzystywać nowe gatunki, które do tej pory stawały się bezpłodne w stresujących warunkach niewoli. Już od 1935 roku w Związku Radzieckim sowieccy badacze uzyskali narybek kilku gatunków jesiotra i zaczęli tworzyć szczepy hybrydowe.
Ponowne zarybianie ekosystemów jest nadal powszechnie stosowane zarówno w wodach słodkich, jak i w środowisku morskim. Wylęgarnie, które funkcjonują w tym systemie, otrzymują zazwyczaj finansowanie z publicznych programów badań naukowych i zajmują się w głównej mierze gatunkami miejscowymi. Dzięki temu, w wyniku poprawy jakości wód i w związku z pracami nad infrastrukturą mającymi na celu przywrócenie swobody ruchu gatunkom migrującym, kilka wylęgarni europejskich pracuje nad ponownym zarybianiem rzek łososiami i jesiotrami.
Czasami te wylęgarnie działające w interesie publicznym uczestniczą także w projektach „morskiego wypasu”. Praktyka ta sięga XIX wieku i polega na zasilaniu naturalnego stada ryb osobnikami młodocianymi z wylęgarni, by podtrzymać działalność rybacką, która zależy od tych zasobów; ten mechanizm zastosowano na przykład dla łososia na Morzu Bałtyckim lub soli zwyczajnej na Morzu Północnym. Należy zaznaczyć, że odkrycia poczynione w wylęgarniach naukowych prowadzą czasami do rozpoczęcia hodowli w ramach akwakultury komercyjnej.
Intensywna hodowla ryb w wodach słodkich
Hodowla ryb słodkowodnych w systemie intensywnym wykorzystuje zazwyczaj kilka betonowych basenów prostokątnych, o różnych rozmiarach i głębokościach, które odpowiadają potrzebom różnych stadiów rozwoju ryb. Stawy te zasilane są w wodę za pomocą kanału, który przechwytuje wodę w górze rzeki i odprowadza ją z powrotem w jej dolnym biegu, po przepuszczeniu jej przez wszystkie zbiorniki. Jest to system określany nazwą techniki ciągłego przepływu.

Już pod koniec XIX wieku pstrąg tęczowy, jako pierwszy odczuł niekorzystny wpływ postępów europejskiej hodowli ryb. Okazało się mianowicie, że ten amerykański gatunek jest lepiej przystosowany do akwakultury niż jego kuzyni europejscy: ryby są bardziej wytrzymałe, szybciej rosną i lepiej znoszą duże zagęszczenie w hodowli. Jednak do połowy XX wieku akwakultura miała niewielką wydajność, ponieważ pasza nie była wystarczająco dobrze przystosowana do potrzeb zwierząt i składała się w głównej mierze z nieprzetworzonych odpadów rybnych. Kolejna przyczyna to zbyt duże narażenie na choroby zwierzęce (epizootie), które dziesiątkują ryby hodowane w dużym zagęszczeniu i w miejscach otwartych na negatywne oddziaływanie środowiska zewnętrznego. Jednakże postępy XX wieku doprowadziły do poprawy sytuacji.
Naukowcy odkryli, że każdy gatunek potrzebuje nie tylko szczególnej diety, ale także innego rodzaju pożywienia na każdym etapie rozwoju. Wiele larw odżywia się wyłącznie żywym planktonem, który należy produkować w niewoli, z dala od bakterii i wirusów. W przypadku hodowli osobników młodocianych i dorosłych opracowanie suchych granulatów paszowych stanowiło znaczący przełom. Należało jednak ustalić dla każdego gatunku odpowiednie dozowanie białek zwierzęcych i roślinnych, tłuszczów, soli mineralnych, witamin i innych dodatków, jak również kształt granulek i częstotliwość karmienia. Jeśli chodzi o zdrowie ryb, odkrycie nowych leków, szczepionek i działań profilaktycznych pozwoliło stawić czoło chorobom.
Te postępy sprawiły, że już w latach 60., na skalę komercyjną rozwinęła się hodowla pstrąga tęczowego, najpierw w Danii, a następnie w całej Europie. Obecnie europejska hodowla ryb jest bardzo zróżnicowana, zarówno pod względem jakości produktów jak i hodowanych gatunków. Oprócz pstrąga tęczowego, który nadal jest gatunkiem dominującym, także inne ryby słodkowodne hodowane są w systemie intensywnym: pstrąg potokowy, palia alpejska, sieja ostronosa, tilapia, sandacz, jesiotr syberyjski itd.
Jednakże system ciągłego przepływu ustępuje obecnie miejsca systemom recyrkulacji wody. Woda pozostaje w zamkniętym obiegu i jest oczyszczana, by móc ponownie trafić do basenów w ramach recyrkulacji, co wymaga skomplikowanych instalacji hydraulicznych. Jedną z zalet tego systemu jest jego izolacja od środowiska zewnętrznego, co pozwala kontrolować wszystkie parametry wody: temperaturę, kwasowość, zasolenie, proces dezynfekcji itp. Co więcej, można dzięki temu przetwarzać odpady organiczne przed usunięciem ich do środowiska naturalnego. Wadą tego systemu, oprócz wysokich nakładów inwestycyjnych, jest duże zużycie energii oraz zależność od złożonej technologii.
Recyrkulacja nie jest innowacyjną metodą wynalezioną niedawno. Akwaria i wylęgarnie stosowały ją już od wielu lat. Od początku lat 80. zaczęła trafiać do tuczarni i przeżywa obecnie okres względnego sukcesu, między innymi w państwach o skrajnym klimacie, ponieważ pozwala kontrolować temperaturę wody w lecie i w zimie. W hodowli słodkowodnej system ten jest stosowany głównie do hodowli pstrąga tęczowego, zębacza oraz węgorza europejskiego. Można go jednak wykorzystywać dla wszystkich gatunków, także morskich, takich jak skarp.

Już pod koniec XIX wieku pstrąg tęczowy, jako pierwszy odczuł niekorzystny wpływ postępów europejskiej hodowli ryb. Okazało się mianowicie, że ten amerykański gatunek jest lepiej przystosowany do akwakultury niż jego kuzyni europejscy: ryby są bardziej wytrzymałe, szybciej rosną i lepiej znoszą duże zagęszczenie w hodowli. Jednak do połowy XX wieku akwakultura miała niewielką wydajność, ponieważ pasza nie była wystarczająco dobrze przystosowana do potrzeb zwierząt i składała się w głównej mierze z nieprzetworzonych odpadów rybnych. Kolejna przyczyna to zbyt duże narażenie na choroby zwierzęce (epizootie), które dziesiątkują ryby hodowane w dużym zagęszczeniu i w miejscach otwartych na negatywne oddziaływanie środowiska zewnętrznego. Jednakże postępy XX wieku doprowadziły do poprawy sytuacji.
Naukowcy odkryli, że każdy gatunek potrzebuje nie tylko szczególnej diety, ale także innego rodzaju pożywienia na każdym etapie rozwoju. Wiele larw odżywia się wyłącznie żywym planktonem, który należy produkować w niewoli, z dala od bakterii i wirusów. W przypadku hodowli osobników młodocianych i dorosłych opracowanie suchych granulatów paszowych stanowiło znaczący przełom. Należało jednak ustalić dla każdego gatunku odpowiednie dozowanie białek zwierzęcych i roślinnych, tłuszczów, soli mineralnych, witamin i innych dodatków, jak również kształt granulek i częstotliwość karmienia. Jeśli chodzi o zdrowie ryb, odkrycie nowych leków, szczepionek i działań profilaktycznych pozwoliło stawić czoło chorobom.
Te postępy sprawiły, że już w latach 60., na skalę komercyjną rozwinęła się hodowla pstrąga tęczowego, najpierw w Danii, a następnie w całej Europie. Obecnie europejska hodowla ryb jest bardzo zróżnicowana, zarówno pod względem jakości produktów jak i hodowanych gatunków. Oprócz pstrąga tęczowego, który nadal jest gatunkiem dominującym, także inne ryby słodkowodne hodowane są w systemie intensywnym: pstrąg potokowy, palia alpejska, sieja ostronosa, tilapia, sandacz, jesiotr syberyjski itd.
Jednakże system ciągłego przepływu ustępuje obecnie miejsca systemom recyrkulacji wody. Woda pozostaje w zamkniętym obiegu i jest oczyszczana, by móc ponownie trafić do basenów w ramach recyrkulacji, co wymaga skomplikowanych instalacji hydraulicznych. Jedną z zalet tego systemu jest jego izolacja od środowiska zewnętrznego, co pozwala kontrolować wszystkie parametry wody: temperaturę, kwasowość, zasolenie, proces dezynfekcji itp. Co więcej, można dzięki temu przetwarzać odpady organiczne przed usunięciem ich do środowiska naturalnego. Wadą tego systemu, oprócz wysokich nakładów inwestycyjnych, jest duże zużycie energii oraz zależność od złożonej technologii.
Recyrkulacja nie jest innowacyjną metodą wynalezioną niedawno. Akwaria i wylęgarnie stosowały ją już od wielu lat. Od początku lat 80. zaczęła trafiać do tuczarni i przeżywa obecnie okres względnego sukcesu, między innymi w państwach o skrajnym klimacie, ponieważ pozwala kontrolować temperaturę wody w lecie i w zimie. W hodowli słodkowodnej system ten jest stosowany głównie do hodowli pstrąga tęczowego, zębacza oraz węgorza europejskiego. Można go jednak wykorzystywać dla wszystkich gatunków, także morskich, takich jak skarp.
Intensywna marikultura
W latach 60. XX wieku z Japonii przywędrowała ważna innowacja w dziedzinie hodowli ryb: pływająca klatka.

Ryby trzymane są w niewoli w dużej sieci w kształcie kieszeni zakotwiczonej na dnie i podtrzymywanej przy powierzchni przez pływającą prostokątną lub okrągłą ramę, która początkowo wykonana była z bambusa, ale następnie zaczęła być produkowana z plastiku. Japończycy wykorzystują je do tuczenia serbii i dorad. Pomysł trafił do Europy, gdzie pływających klatek użyto w pierwszej kolejności do hodowli pstrągów tęczowych w osłoniętych wodach fiordów norweskich.
Jednakże, pod koniec lat 60., klatki okazały się idealnym rozwiązaniem do hodowli nowego gatunku: łososia atlantyckiego. Wylęgarnia dla tego gatunku funkcjonują od wielu lat, produkują wiele młodych łososi zwanych „smoltami”. Są to osobniki młodociane zdolne do życia w środowisku morskim. Hodowcy szybko przechodzą do kolejnego kroku, jakim jest tuczenie tego narybku w morzu, w pływających klatkach, aż ryby osiągną rozmiary dorosłe. Europejska hodowla łososia szybko stała się jedną z historii sukcesu w latach 70. i 80. Łosoś, ze względu na rzadkość występowania na wolności, był wówczas produktem wysoce luksusowym. Dostępność tej ryby w rozsądnej cenie na rynku doprowadziła do bezprecedensowego sukcesu handlowego, który postawił marikulturę wśród sektorów przyszłości w Europie. Fiordy i zatoki Morza Północnego oraz zachodniego wybrzeża Wysp Brytyjskich, zapełniły się farmami rybnymi, zwłaszcza w Norwegii i Szkocji.
Wiele osób chciałoby naśladować ten sukces osiągnięty w krajach nordyckich. Państwa śródziemnomorskie badały i opracowały hodowlę narybku labraksa pospolitego i dorady królewskiej. W latach 90., hodowla tych gatunków rozprzestrzeniła się na całym Morzu Śródziemnym i na Wyspach Kanaryjskich. Łosoś, labraks i dorada do dziś pozostają sztandarowymi produktami europejskiej marikultury, a różnorodność jakościowa oferty odpowiada segmentacji rynku. Jednakże stopniowo w klatkach pojawiają się kolejne gatunki, na przykład kulbin na południu i dorsz na północy.
Na przełomie XX i XXI wieku pojawiły się nowe formy intensywnej marikultury: hodowla ryb płaskich. Pływające klatki nie nadawały się dla tych ryb, które muszą leżeć na piaszczystym dnie. Hodowla skarpa w Galicji stała się możliwa w stawach ziemnych zasilanych wodą morską. Jednakże postępy technologii recyrkulacji otwierają nowe możliwości dla marikultury śródlądowej. Bada się nowe gatunki, na przykład solę zwyczajną, hodowaną w płaskich misach układanych piętrowo. Co więcej, możliwość kontrolowania parametrów wody, w szczególności jej temperatury, pozwala uwolnić się od ograniczeń klimatycznych. Dzięki temu hodowla skarpa, labraksa i dorady stopniowo rozprzestrzeniła się na północ.
Jednak początek XXI wieku przyniósł nowe, znaczne wyzwanie dla akwakultury Wybrzeże europejskie jest przeludnione, przez co brakuje terenów do rozwoju akwakultury. Marikultura musi więc oddalać się od wybrzeży. Hodowle przenoszą się w głąb lądu, dzięki technice recyrkulacji, co wiąże się jednak z wadą, jaką jest koszt sztucznego odtwarzania wody morskiej. Bądź też przeprowadzają się na pełne morze, z dala od osłoniętych stref nabrzeżnych. Marikultura na pełnym morzu stanowi nowe pole badań dla akwakultury europejskiej. Jednakże wyzwania technologiczne są ogromne. Morze Śródziemne należy do najgłębszych słonych akwenów świata, a północno-wschodnie rejony Atlantyku to strefa, gdzie występują jedne z najsilniejszych wiatrów i sztormów na naszej planecie. Należy więc opracować nowe systemy hodowli ryb w niewoli, na przykład klatki podwodne. Potrzebne są też rozwiązania dla problemów żywienia ryb i zdalnego nadzoru hodowli.

Ryby trzymane są w niewoli w dużej sieci w kształcie kieszeni zakotwiczonej na dnie i podtrzymywanej przy powierzchni przez pływającą prostokątną lub okrągłą ramę, która początkowo wykonana była z bambusa, ale następnie zaczęła być produkowana z plastiku. Japończycy wykorzystują je do tuczenia serbii i dorad. Pomysł trafił do Europy, gdzie pływających klatek użyto w pierwszej kolejności do hodowli pstrągów tęczowych w osłoniętych wodach fiordów norweskich.
Jednakże, pod koniec lat 60., klatki okazały się idealnym rozwiązaniem do hodowli nowego gatunku: łososia atlantyckiego. Wylęgarnia dla tego gatunku funkcjonują od wielu lat, produkują wiele młodych łososi zwanych „smoltami”. Są to osobniki młodociane zdolne do życia w środowisku morskim. Hodowcy szybko przechodzą do kolejnego kroku, jakim jest tuczenie tego narybku w morzu, w pływających klatkach, aż ryby osiągną rozmiary dorosłe. Europejska hodowla łososia szybko stała się jedną z historii sukcesu w latach 70. i 80. Łosoś, ze względu na rzadkość występowania na wolności, był wówczas produktem wysoce luksusowym. Dostępność tej ryby w rozsądnej cenie na rynku doprowadziła do bezprecedensowego sukcesu handlowego, który postawił marikulturę wśród sektorów przyszłości w Europie. Fiordy i zatoki Morza Północnego oraz zachodniego wybrzeża Wysp Brytyjskich, zapełniły się farmami rybnymi, zwłaszcza w Norwegii i Szkocji.
Wiele osób chciałoby naśladować ten sukces osiągnięty w krajach nordyckich. Państwa śródziemnomorskie badały i opracowały hodowlę narybku labraksa pospolitego i dorady królewskiej. W latach 90., hodowla tych gatunków rozprzestrzeniła się na całym Morzu Śródziemnym i na Wyspach Kanaryjskich. Łosoś, labraks i dorada do dziś pozostają sztandarowymi produktami europejskiej marikultury, a różnorodność jakościowa oferty odpowiada segmentacji rynku. Jednakże stopniowo w klatkach pojawiają się kolejne gatunki, na przykład kulbin na południu i dorsz na północy.
Na przełomie XX i XXI wieku pojawiły się nowe formy intensywnej marikultury: hodowla ryb płaskich. Pływające klatki nie nadawały się dla tych ryb, które muszą leżeć na piaszczystym dnie. Hodowla skarpa w Galicji stała się możliwa w stawach ziemnych zasilanych wodą morską. Jednakże postępy technologii recyrkulacji otwierają nowe możliwości dla marikultury śródlądowej. Bada się nowe gatunki, na przykład solę zwyczajną, hodowaną w płaskich misach układanych piętrowo. Co więcej, możliwość kontrolowania parametrów wody, w szczególności jej temperatury, pozwala uwolnić się od ograniczeń klimatycznych. Dzięki temu hodowla skarpa, labraksa i dorady stopniowo rozprzestrzeniła się na północ.
Jednak początek XXI wieku przyniósł nowe, znaczne wyzwanie dla akwakultury Wybrzeże europejskie jest przeludnione, przez co brakuje terenów do rozwoju akwakultury. Marikultura musi więc oddalać się od wybrzeży. Hodowle przenoszą się w głąb lądu, dzięki technice recyrkulacji, co wiąże się jednak z wadą, jaką jest koszt sztucznego odtwarzania wody morskiej. Bądź też przeprowadzają się na pełne morze, z dala od osłoniętych stref nabrzeżnych. Marikultura na pełnym morzu stanowi nowe pole badań dla akwakultury europejskiej. Jednakże wyzwania technologiczne są ogromne. Morze Śródziemne należy do najgłębszych słonych akwenów świata, a północno-wschodnie rejony Atlantyku to strefa, gdzie występują jedne z najsilniejszych wiatrów i sztormów na naszej planecie. Należy więc opracować nowe systemy hodowli ryb w niewoli, na przykład klatki podwodne. Potrzebne są też rozwiązania dla problemów żywienia ryb i zdalnego nadzoru hodowli.





